czwartek, 31 grudnia 2015

rogaliki

Na koniec roku przerzucam tutaj przepis na rogaliki


CIASTO:

5 deko drożdży rozkruszamy w paluchach, wkładamy do miseczki, posypujemy 2 łyżkami cukru, zostawiamy na kilka minut (zrobią się płynne).

4 szklanki (250 ml czyli te większe z uszami) mąki przesiewamy (gdy tego nie zrobimy, nic się nie stanie). Kostkę 250 gram zimnego masła lub margaryny kroimy w kostkę, dołączamy do mąki, rozcieramy w paluchach. Dodajemy 1 jajko, niecały pojemniczek kwaśnej śmietany (obojętnie ile procent), ździebko soli, i płynne drożdże. Wyrabiamy na jednolite ciasto.

ŚRODEK ROGALI: do wyboru, co kto lubi:

  • powidła, 
  • czekolada w słoiczku (taka, co daje się na chleb) - mmm to jest pyszne,
  • gotowy mak w słoiku już połączony z orzechami i miodem - lub samemu można zrobić, rozcieramy mak kilka razy i dodajemy owe produkty)
  • banan (przy zapiekaniu topi się).
Dzielimy ciasto na osiem kulek. Wałkujemy każdą kulkę w tzw. koło (kształt jak pizzy). Rozwałkowane są? To od środka rozkrawamy trójkąty - tak jak w pizzy do każdego w tej większej części nakładamy naszego "farszu", i zawijamy od grubszej do cieńszej strony, można wygiąć rogi.   Aby miały piękny kolor, bierzemy jajko, samo żółtko lub żółtko z białkiem, mieszamy i smarujemy tym każdego przygotowanego rogala. I do pieca. Zaglądamy za około 7-10 minut i już można jeść. Czas przygotowania włącznie ze zjedzeniem - godzina. :)

Na wierzchu można zrobić lukier, lub posypać czym się tylko lubi. 

wtorek, 29 grudnia 2015

o imionach znów

Zainspirowana sms z kumpelą i załamana tym, co od niej usłyszałam (proponowane imię dla jej nienarodzonej córki) przeglądałam sobie net

demot

screen z Angory



Kevin, Szopen i Samuel.


Lepiej pójdę poczytać sobie książkę.

wtorek, 22 grudnia 2015

wtorek

Tamten post w końcu uzupełniłam.

klik

Dziś nie jest najlepszy dzień, przetarłam mojego biednego Franula, nie wiem czemu uparłam się, że się tam zmieszczę. ://

A liczba dokumentów przerosła mnie dziś.

Za to niedługo święta.

Młody w domu, bo ostatnio miał gorączkę. Luby poszedł z nim do lekarza, ale nic nie stwierdziła, prócz tego, że jest to przez pogodę i brak mrozów. Uszy, gardło, osłuchanie ok.
Ale my z Lubym też mamy ostatnio stan podgorączkowy, więc mnie nie dziwi.

Chcę wolnego.

Jestem zmęczona.

Sklep Lidl.

- czy jest mleko skondensowane?
- nie ma

Ok, nie ma to nie ma, szukam innych produktów, patrzę - a tu mleko jest.

tia ....

czwartek, 17 grudnia 2015

Misz - masz.

Dziś to Tita miał "dzień konia".
Po powrocie ze żłobka siedział w lodówce i zgarniał inne jedzenie z pola widzenia.

Przekąsił i popił po godzinie 16:
  • surowego kalafiora
  • usiłował avocado ale było niedojrzałe i odebrałam
  • zielonego ogórka ze skórą
  • suchy chleb
  • rogala maślanego
  • surówkę
  • żółty ser
  • mięso z zupy
  • jabłko
  • orzechy
  • jogurt naturalny z jagodami
  • biszkopty
  • sok Bobofrut
  • herbata zielona z pigwą
  • mleko.
BLW w swoistym wykonaniu.

Dziś po raz pierwszy w grupie Biedronek Starszy odbierał go ze żłobka.
A ja ... siedziałam w kuchni.
Przy innym jedzeniu.







czwartek, 10 grudnia 2015

gryzę - nie podchodzić

Siedzę i wrzeszczę.
Ten bur**** wszędzie wokoło dobija mnie.

Moje zdrowie do ****.
Młody katar mały i ubręczenie.

środa, 9 grudnia 2015

ten post - kontynuacja

może zaczynać się tylko tak:


Zdjęcia. Trochę nie po kolei ale jedziemy.

Ciechocinek.
Dogorywałam, ale trzeba było robić za kierowcę i po mamę pojechać.
Młody czuł się dobrze, w wózku nie chciał siedzieć, za to uciekać jak najbardziej.
Sprezentowana poduszka po godzinie była już brudna.......
Energia go roznosiła.
 Nawet do autobusu podmiejskiego usiłował wskoczyć, jak za nim skoczyłam i złapałam, to okazało się, że zgubiłam telefon, jakaś dziewczyna mi przyniosła mój tel.

Reklama miasta czy reklama reklam?



Poszliśmy na obiad. Młody wyrwał babci talerz z frytkami, oddał jej surówki (nie wszystkie) i mięso. Resztę zjadł. Jak mu spadło pod stół wszedł tam - spod stołu wynurzała się tylko ręka i ta wrzucała brudne frytki z powrotem na talerz. Jak wyzbierał wszystkie wyszedł spod stołu, usiadł, po czym znów nabijał je na widelec i ze smakiem zjadał. Jak babcia usiłowała poczęstować się ze swojego talerza, to razem z talerzem odsuwał się.


Oczywiście był na zapleczu, na czworakach, na siedzeniach, przechodził wszędzie tam, gdzie się dało. Czort wcielony.

tężnie, rzecz jasna








Kawiarnia. Ja capuccino, deser. Młody dostał kulkę lodów. I dał czadu. Uciekał, wbiegał za ladę, z jakiejś maszyny wyciągał elementy metalowe i postanowił tym rzucać. Przesuwał meble. Poszliśmy do ubikacji. Chciał wyjść, pokazałam gdzie ma iść do babci i zamknęłam się.
Słyszę za chwilę szarpanie drugich drzwi. Krzyczę po imieniu, że zaraz wyjdę, żeby się uspokoił.... A tu zonk. Pokrzykuję, szarpanie drzwi trwa. Nagle słyszę kelnerkę ...Okazało się, że tym razem to nie Młody, to jakiś dziadek się zaciął, a ja już wizję miałam. :D


 Jak wracaliśmy do domu zapakowałam go do auta i zasnął - odetchnęłam. Dał mi popalić. Do opieki nad energicznym dzieckiem trzeba mieć zdrowie. Ja go wtedy nie miałam.

wtorek, 8 grudnia 2015

powrót ze żłobka

Wracamy ze żłobka.
Młodzian niemrawy.
Po drodze pytam, czy chce jagodziankę.
Nie chce.
Pokazuje krzesełko przy "kawiarni".
Na dworze - na ulicy.

środa, 2 grudnia 2015

o smakoszu

Upiekłam wczoraj pleśniaka siostry Anastazji.

(Zdjęcie przyciemnia - góra w rzeczywistości jest jasna. Smak przepyszny).

wtorek, 17 listopada 2015

o najmłodszym

Ostatnie hity tygodni.
"citaj" (czytaj)
"citaj"
"citaj"
I idzie się bawić.
I od nowa.
"citaj"
I tak już od 5 rano.
Książka pod nos, ciemno, ale już książka w ręku.



Ale w weekend to dopiero dał nam popalić.

czwartek, 12 listopada 2015

takie tam

Młody jest śmieszny. :)
Zaczyna wymuszać płaczem.
Jak na coś nie pozwolę wpada w czarną rozpacz.
Krokodyle łzy lecą. Krzyk straszny.
Ostatnio usiłował ukraść mi z kuchni stolnicę.
Ale był wrzask i rozpacz, jak zabrałam. :)

Teraz postanowił zabrać kredki z pokoju Starszego (takie zarosłe kurzem).
Mówię, że ma swoje.
Rozpacz i płacz bez granic.

A potrafi w sekundę rozkrzyczeć się.

Uśmiechnięty i śpiewający chodzi do żłobka.
Ale początek był trudny.

Dzisiaj był dobry dzień.
Rano ból głowy w końcu odpuścił.

I rogale domowe zniknęły
Domowe lepsze.
:))))

poniedziałek, 9 listopada 2015

tiaaaa...

Rząd wybrany. Na Insta osób sporo młodszych ode mnie przerażenie. Wola ucieczki.
Mnie śmieszy stanowisko Antka. :)
Poza tym bez ekscytacji. Co mnie to... Jak będę mieć czas poczytam sobie Jane Austen, bo jest ciekawsza. :)

Z przypadku wpadłam na takie foto.

o nadgorliwości czyli skretynieniu

czytałyście/czytaliście o tym:


???

kliknij by powiększyć


Komentarz uważam jest zbędny.

niedziela, 8 listopada 2015

niedzielnie

Plan wykonany.
W weekend prawie przebiegłam maraton.
Prawie czyni wielką różnicę.

W sobotę i niedzielę po 20 i pół km.
Zabrakło 1 km. :PP

Dziś dowaliło mi kolano, więc bieg nie należał do przyjemnych.
I wiatr był niczego sobie, na otwartym terenie dawał popalić.

Nie najgorszy czas jak na mnie. Nie zliczę, na ilu światłach stałam.

Za to wczoraj przebiegłam 5700 zanim natrafiłam na czerwone światło (a chciałam, bo chciałam zobaczyć, czy endo działa, a natrafiłam na zieloną falę i nie chciałam zatrzymywać się w tym celu). No i później zostałabym rozjechana na miazgę przez kierowcę, który na podwójnej na warunkowym lewoskręcie skręcał i ledwo umknął przed kołami aut, które miały już dawno zielone i były na środku krzyżówki i przed nimi ledwo uciekł.

piątek, 6 listopada 2015

o niczym sobie piszę

Zmieniam programy. W tle taniec z gwiazdami. Stoją do oceny. Dwoje. Ktoś z nich to gwiazda. Pierwszy raz widzę i jego i ją. Gwiazdy ... Tiaaa

Dzień konia trwa. Zjadłam na śniadanie 3 bułki (duże) i pomidora. I ciastka be-be. Nadal głodna.
I obiad ryż z mięsem i sosem i surówką. I taką samą dokładkę.
I chrupki kukurydziane.
I dwa talerze zupy.
Troszkę makreli.
I z 5 kawałków ciasta, bo pleśniaka upiekłam. Widziałam u kogoś dziś na Insta i pozazdrościłam.
I przed chwilą jeszcze raz obiad. Wszystko co zostało.
Jakiś obłęd.
Zaraz pęknę.
Z obżarstwa.

Piątek.
Cieszy mnie to bardzo.
Zmęczenie moje sięgnęło dna.
Czułam się jak po wykopkach, sterana jak koń na roli.

Inny program lookam.
O facebook mówią.

O narcyzmie użytkowników i niepewności.
O świecie otoczonym kordonem znajomych.
Pseudoznajomych.
To już nawet programy o nim powstają.
I o uzależnieniu od niego.

Filip Filipek.
Spotkałam się dziś z osobą o takim imieniu i nazwisku.
Gratuluję rodzicom zrąbanego łba.

A Starszy wczoraj był na dywaniku. Po tym jak się rzucił odzyskać swoją komórkę i oberwał w nos. Tiaaa

wtorek, 3 listopada 2015

30 miesięcy - dopisek

Waga - 14.500
Wzrost - prawie 97 cm

Dwa i pół roku.

I sprzedana choroba od niefrasobliwej babci, która choruje na zapalenie krtani, a uparła się jeździć z nami na Wszystkich Świętych. Cały dzień - cała niedziela - 300 km w aucie razem.

Młody dziś w nocy dusił się, Starszy narzeka na gardło i katar, Luby narzeka.
A ja jestem zdrowa (jeszcze) i wściekła!!!!

Ostatni miesiąc to sukces nocnikowy. Wręcz uwielbia na nim siedzieć. :)) Od miesiąca nieważne czy dzień czy noc, czy ma pieluchę - do poważnych spraw pędzi po nocnik.

Do spania, na wyjścia i do żłobka zostawiam mu pieluchę. W domu jak jest ze mną nie zakładam.
Puzzle i książki i ciuchcie na tapecie.
Bajka niezmiennie Peppa i Tomek.
Lubi maskotki, w tym wielbłądy.

Ostatnio kładł się spać.
Brałam po kolei maskotki i zmieniając głos pytałam, czy chce myszką/psem/z misiem/żabą/itd spać.
I w ten sposób całą stertę zgarnął do łóżka, aż głowy nie było widać. xD

Codziennie wybiera sobie coś do spania. Dziś to pudełko ze skarbami. Inne dnia miś. Innego wielbłąd. Innego pociąg z wagonem. :))

Mowa powoli. Powoli. Topornie do przodu.

Je to co lubi. Sam sobie wybiera z lodówki. W żłobku je wszystko i z dokładką.
Uwielbia mleko.
Nieustannie i bez przerwy.

Potrafi w sekundę rozpłakać się. Dziś tak było jak pogroziłam mu palcem hihi.
Śmiechotek.

Uwielbia przytulaski, dawać buzi, jak powiedzieli w żłobku, że to pieszczoch. :)

czwartek, 29 października 2015

Bulwersy

  1. Reklamy rynku farmaceutycznego. 
Durna reklama, że kiedyś na przeziębienie to najlepszy był sok z malin u babci, tylko teraz jakoś mniej chce się do lasu chodzić. Co to ma być? Wcale nie musimy chodzić do lasu, ba, nie musimy nic robić. Lepiej położyć się i czekać na koniec. Oczywiście w tej reklamie chodzi o suplement, bo przecież wystarczy go brać i las jest nam już niepotrzebny do życia i zdrowia .... Reklama jest wybitnie głupia.

wtorek, 27 października 2015

Duma


Dwa lata i 5 miesięcy.
Moje dziecko.
Moja duma.
Wczoraj po południu listonosz przyniósł puzzle.
Ułożył je wczoraj kilka razy.
Dzisiaj jeszcze nie.
I już.
:))

A to puzzle kupione 2 tygodnie temu:

Młody daje radę!!!

PS Podano oficjalne wyniki wyborów.
Zobaczyć minę przegranego ministra który miał nas (swój resort) w głębokiej d*** BEZCENNE!!! Ha!!!!!

A tak na marginesie to co to za zlepek jest: Wyborcy Grzegorza Brauna "Szczęść Boże"?? hę że co?

sobota, 24 października 2015

o sześciolatkach

O obowiązku szkolnym słów parę.
Od paru lat obserwuję niezrozumiałe dla mnie zjawisko. Rozwalania naszego szkolnictwa.
Obniżania standardów.
Zmiany formy pisanej na formę testową.
Podążania w kierunku hamerykańskim.

czwartek, 22 października 2015

it`s a long story

Polski zespół po raz pierwszy wygrywa w pucharach we Włoszech - rzekł komentator po meczu.

Po raz pierwszy w historii!!


I mówimy tu o zespole, który ostatnio tak fatalnie na krajowym podwórku grał w 1988!! Gdy miałam 13 lat! Który gorzej grać już nie może. Dziwy, zaiste, dziwy.

poniedziałek, 12 października 2015

parcie na szkło czyli opowieść o słoiczkach

Moje życie towarzyskie leży i kwiczy.
Tak nędznie nie było jeszcze nigdy.
Zawsze byłam kiepska z oddzwanianiem, odpisywaniem na wiadomości, ale teraz to już całkiem przepadłam w innym świecie.

sobota, 10 października 2015

omomom

Co robił Luby, jak biegałam?

zazdrość

Jery,  ale zazdroszczę....

I rok temu zazdrościłam.

2014

Ale siły jeszcze nie te.
Nie można trenować biegania na poważnie, jak nie ma z kim zostawić maleństwa.

Póki co połowa tej trasy ok.
Marzenie za rok pobiec.

Przejrzałam zapiski. Chyba najgorzej nie jest. Rok temu marzyłam by mieć siłę przebiec półmaraton. Teraz znaleźć czas, by móc ćwiczyć więcej ...

A jutro zazdrość mnie zje. Całkiem


Sprawdzałam wieczorem na ile mnie stać. Ile dam radę. Ała moje nogi (dostały w kość).
Trochę ponad 28 km, sporo brakuje....

Coś mnie dziś przewiało. Siedzę pod kołdrą. Zimno! Trzeba się będzie cieplej ubierać. Jaśnista mnie trafi.

I zaskoczyło mnie dziś cuś na drodze. Z daleka miałam wątpliwość co to leży.
;P




------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Tydzień temu w poszukiwaniu meteorytów. :)))

środa, 7 października 2015

stereotypy od zarania

 Czego uczy bajka o Peppie?

przeprowadzka do nowego domu
- mama świnka powiesiła obrazek
- tata świnka powiesił półkę (od razu razem z wazonem spadła)

tata świnka lubił nic nie robić

Peppa: tato wystraszyłeś te ptaszki!
dziadek: tata świnka wygląda jak strach na wróble

Peppa: tato świnko nie ma sensu oglądać telewizji skoro jesteśmy na wakacjach na wsi

Peppa: tata bawił się kluczykami i wpadły mu do kanału

Peppa: nie jedz tato, potrzebujemy chleba dla kaczek

cdn.

Tata jako nieudacznik i grubas, który zawsze mniej wie od mamy świnki.
Pouczające zaiste.



hmm

hmm

wtorek, 6 października 2015

długi post

Start do żłobka nie był ciekawy.

Płacz i krzyk przy rozstaniu. Płacz w ciągu dnia.

Potem płacz przy rozstaniu.
Krzyki mama i tata. Nawet baba do pomocy i ratunku była wołana.

sobota, 3 października 2015

29 miesięcy

Waga - 14.100
Wzrost - kto to wie.





Dziś jesteśmy po szczepieniu na pneumokoki.
Miasto finansowało dla dzieci ze żłobka.
Póki co dostał jakieś cętki na buzi.

I coś sobie zrobił dziś z jednym oczkiem, jest zaczerwienione. Leczymy mlekiem mamy. Już lepiej.

A mnie zdrowotnie zmyło dziś ze świata żywych.

Młodzież urwała kran w kuchni. Bo lepiej urwać kran niż umyć znajdujące się tam talerze. ;)

Poza tym jakiś debil dziś na drodze dwupasmowej jeździł slalomem prawa - lewa, lewa - prawa zajeżdżając co chwila komuś. Gdybym miała kamerę w aucie na pewno bym poszła z nagraniem na policję. Przez debila miałam hamowanie.Debil oczywiście tego nie zauważył.

Jest świetnie.

PS Po szczepieniu miałam przekazać informację o tym fakcie do lekarza ostatniego kontaktu - o podwyższeniu odporności. 
Dziś dokonuję tego dopisku po kilku miesiącach i ze zdziwieniem stwierdzam, że informacja, że nastąpiło podwyższenie odporności jest prawdziwa.

sobota, 26 września 2015

Relacja koniec uff

Oglądałam ostatnio Top Gear.
Morze, palemki, obraz jakby znajomy.
Było to tak absurdalne, że aż słów na to nie miałam. Na siebie oczywiście.
Bo co ja w końcu w życiu zwiedziłam?
O dziwo jednak miałam rację.
Byli na wyspie. :)))))

czwartek, 24 września 2015

o Młodym słów parę

Wczoraj Młody powrócił do żłobka.
Prawie 2 tygodnie przerwy, bo po antybiotyku mieliśmy go w domu przetrzymać.
Cały dzień w żłobku przepłakał.
Dziś Lubego nie chciał w szatni puścić krzycząc mama i tata na przemian.
Ale płacz było mniej niż wczoraj.
I usłyszałam, że pierwszy garnie się do spania (???).

Zauważyłam jedno.
Po pobycie w żłobku wieczory są spokojniejsze.
Nie ma już takiego szału w domu i takich wariactw. Nie ma demolki zabawek ani domostwa. Nie ma wieczornych krzyków i jęków. Nie ma wiszenia na nodze.

środa, 23 września 2015

;)

Pisałam już kiedyś o literówkach.
Ta z Gazety Prawnej rozbawiła mnie całkiem.

Uwielbiam. :PP

Jak ostatnio miałam ubaw z adnotacji na piśmie. Że proszą o udzielenie jak najszybszej odpowiedzi nie później niż do 22.09.2016 r. :PP
W myśl zasady co masz zrobić dzisiaj zrób jutro - będziesz mieć dwa dni czasu. :PP W tym przypadku rok. :D
Ciasto upieczone. Mogę iść spać. Jak wspaniale, że jutro już czwartek.

Poza tym Lech wygrał. Nie strzelając żadnej bramki. Trafiło mu się jak ślepej kurze ziarno.

Luby:  - o?? Lech wygrywa?
- nie, bramka samobójcza, więc nie liczy się

Lechu zacznij grać, bo wstyd!

niedziela, 20 września 2015

ważne


klik --> warto przeczytać informacje końcowe!!


---------------------------------------------------

Z gazety prawnej:

sobota, 19 września 2015

sobota, 12 września 2015

Poszpitalnie.

Migawki z codzienności.

Zastanawiałam się, kiedy dopadnie nas pierwsza choroba żłobkowa. 
Szczerze, to aż tak szybko się jej nie spodziewałam. Dawałam sobie jeszcze tydzień, dwa czasu.
Ale pogoda była zdradziecka. Wiatr, czasami chłód, różnica temperatury pomiędzy porankiem i popołudniem znaczna i do tego niekiedy padał deszcz. Ale i tak dzieci codziennie wychodziły na plac zabaw.

środa, 9 września 2015

żyjemy

Zakupiona niedawno waga pokazuje, że Młody waży 14 kg - czyli mniej niż wcześniej.
U mnie odwrotnie - wieczorami mam nawet 60 kg lub więcej :P. Szczerze, to moją wagę mam głęboko gdzieś (właśnie piekę pierniki), ale  ... zważyłam dziś kotkę.

Fakt, dzisiejsza moja matematyka jest lipna, bo wyszło mi wcześniej, że 4,2 + 1,9 to 7,4 zeta -  ale że kotka waży 5 kg?!
Byłoby faktem, że ją tak spaśliśmy?

Niestety małpiata przechodzisz na dietę, na kolację dziś nie licz. A jutro sobie sprawdzę obliczenia.
Wredota jak nie dostała kolacji to przybiegła i mnie pacnęła w nogę. Bezboleśnie, ale i tak jej się oberwało. Był odwet. Wczoraj zaliczyłam kolejne szczepienie przeciwtężcowe, jeszcze trzecie przede mną. Nie ma więcej gryzienia. Co najwyżej ja ją mogę ugryźć.

niedziela, 6 września 2015

z Głosu Wielkopolskiego

"Ludzie szukają zdrowej żywności w sklepach, szamponów bez parabenów, wędlin bez EE, a kiedy spotykają na swojej drodze karmiącą matkę z dzieckiem, często nie potrafią przyjąć tego, że tak to zorganizowała natura. Karmienie piersią jest zdrowe, wygodne dla matki, tajnie i piękne. My nie wywalamy cycków na wierzch. Nie mamy silikonów i nie robimy sesji zdjęciowych z dużymi dekoltami dla kolorowych magazynów. My nie jesteśmy celebrytkami. Jesteśmy matkami. Karmiącymi kobietami. Chcemy wyjść z domu, a wychodząc na dłużej zabieramy nasze maluchy. A one potem chcą jeść.
Na otarcie łez, zaspokojenie pragnienia i głodu. Pierś jest dla malucha ważna w różnych sytuacjach".

sobota, 5 września 2015

żłobek part II

Cztery dni za nami.
Młody robi jazdy.
Krzyk, ryk i wrzask.
Albo dla odmiany po jazdach nagle jest spokojny.
Wczoraj wczepił się w żłobku w Lubego i nie chciał puścić.
Przedwczoraj z kolei wszedł chętnie, ale potem buczał za mną.
"mama" "moja mama" "am" (tam)
no i "łeło" (mleko)
i tak w kółko pokazywanie paluszkiem i krzyk

Po czterech dniach nowe zwyczaje domowe.
Dziś dostałam w nos z pięści i parę razy w głowę.
Luby też oberwał.
Rzucał dziś też kaszką z jagodami.
Od kilku dni też gryzie.
I krzywi się.

I tradycyjnie te niespełna 4 km idziemy do domu po dwie godziny, bo trzeba wejść do każdego sklepu, na każde schody, zajrzeć pod każdy krzak i jak najwięcej śmieci pozbierać z chodnika.

Jobla idzie dostać.
Nowe panie, nowe miejsce, nowe otoczenie ... i zanim znowu zaklimatyzuje się musi upłynąć czas ....


czwartek, 3 września 2015

sentymentalnie

Tęsknię za wakacjami.

28 miesięcy

Waga - 14 kg
Wzrost nieznany bo nie mierzyłam teraz.

Z charakterem.
Z własnym zdaniem.
Z własnym pomysłem na spędzenie dni.
Uparty jak mama.
Walczący o swoje każdymi dostępnymi środkami. Do skutku.
Zakochany w mleku, śwince Peppa, mamie i babciach (ta kolejność).
Uwielbiający wygłupy.
Z trudną i często niezrozumiałą mową.
Z błyskiem w oku.
Oj, będzie mieć charakterek. Jak mamusia.

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Biedronki

Rok temu przeżywałam strasznie, że Tita idzie do żłobka.
Chlipałam sobie i było mi źle. A potem różnie.

klik

W tym roku jest inaczej. Cieszę się, że wraca do żłobka. Widzę, jak wiele bodźców potrzebuje do rozwoju. Jak przez gro czasu chciałby uczestniczyć w różnych zajęciach. Jak potrafi skupić się. Jak chętnie słucha. Jak chłonny jest nowych rzeczy.

sobota, 29 sierpnia 2015

Nadejszła wiekopomna chwiła

Post do Starszego.

Synu, zważywszy na okoliczności najwyższa pora byś zaczął sprzątać w swoim pokoju. ;P


Dopisek wieczorny.

Starszy.

Starszy - mistrz dzisiejszego wieczora.


czwartek, 27 sierpnia 2015

bandziory

Taka historia.

Luby z młodym w sklepie. Młody wierzga nogami i trafił w faceta.
- nie kop pana
facet podłapał i mówi do młodego
- no co by było gdybym ja ciebie kopnął?
w odpowiedzi ryk wniebogłosy

wtorek, 25 sierpnia 2015

mówienie

Ciężki z nim orzech.
Poprawiam pościel na łóżku.
Młody gardłuje się:
- ula, ula.
- ??? ula? kula? a, piłka tam jest ...

Sklep
- uła, uła
- ????, w końcu olśnienie: buła?
- kiwa że tak
zaraz potem
- pii
- pić?
kiwa, że tak

sobota, 22 sierpnia 2015

sobotnio

Koniec urlopu. To zawsze boli.
Mija prawie 2 miesiące wakacji Młodego.
Dwa miesiące bez chorób, kaszlu, kataru, czegokolwiek.
Jedynie wysypki alergiczne na skórze.
Jedno wyeliminowane. Nabiał w nadmiarze.
Ale co mu dokucza u Babci? Póki co zagadka, ile razy tu nie jesteśmy, skórę na nogach i częściowo rękach ma fatalną.
Woda?
Proszki?
Jedzenie?
Hmmm......

dziecko małe, dziecko duże

piątek, 21 sierpnia 2015

wakacyjnie

Drugi dzień bez tabletek przeciwbólowych - wspaniale.

Ostatnio byłam niczym Jaś Fasola. Ale ten grał, a ja naturalnie nieszczęśliwa byłam.

piątek, 7 sierpnia 2015

piąteczek, piątunio

I`m so excited.

xDDD

Poza tym niedawno minęły trzy lata, jak robiłam test ciążowy. Ale były emocje. Pomimo, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały ciążę, nijak nie mogłam w to uwierzyć. Ja? Niemożliwe. hihi

stare, ale warte przypomnienia:
:DD

wtorek, 4 sierpnia 2015

tytułu nie ma

Czytam.
Jutro będzie tu Meksyk na drodze.
Tak jak myślałam.

Przywrócenie kursowania autobusów linii X, X i X  po stałych trasach nastąpi na polecenie służb Nadzoru Ruchu

hmm

Ciekawi mnie ta informacja. Gdy z uwagi na lecie firmy była potrzeba zamknięcia jednej z ulic, ile było wymiany korespondencji, potrzebnych zgód, trzymania się terminów. Tak, pieniądze i władza zastępują wszystkie przepisy prawne.

Pół kilometra od mojego zamieszkania tylu wielkich oficjeli tego świata?
Ustawię się jako gap, pooglądam ich sobie z bliska (żart z mojej strony oczywiście, nieśmieszny zresztą). Inspiruje mnie bowiem niezmiennie dlaczego na tym małym cmentarzyku jest grobowiec rodzinny. Każdy inny umożliwiłby dojazdy, wejście itd. A ten??
Po drugiej stronie ulicy, kilkanaście metrów od bram cmentarza jest szpital. Leżą w nim pacjenci przyjmujący chemię... Przebywać tam z chorym w czasie podawania chemii i słyszeć zza okna dźwięki nabożeństwa: dobry Jezu a nasz panie, daj mu wieczne spoczywanie... Straszne. Nie polecam nikomu.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

27 miesięcy

Waga - 14.400
Wzrost - 95,5 cm (mój pomiar).

Mowa - progres, ale najchętniej mówi, jak sam ma na to ochotę. Jak ma powtarzać, zależy od słowa.
Słowo mama mu ciężko wychodzi, ale za to nie ma problemu powiedzieć, co tam ma z przodu i tyłu. :D

Lipiec upłynął nam na zabawie i bałaganieniu. Uwielbia wszystko zrzucać na podłogę. Coś, co leży na łóżku, na fotelu komputerowym lepiej prezentuje się na podłodze.

Książeczki i autka na topie. Puzzle w lekkim kurzu, czasami w użytku.
Bajka Peppa najlepsza. Niektóre odcinki są tak głupie, że nie ogarniam.

Tita jest coraz bardziej sprawny. Coraz lepiej wychodzi mu bieganie i zbieganie z górki.

W nocy obowiązkowo przychodzi do nas do łóżka. Mleko popić trzeba. Mlekołak nadal na piersi. Kto by przypuszczał, że drugie dziecię tak bardzo będzie lubiło mleko.

Nerwus. Jak coś nie po niego myśli wpada w frustrację. Zawali się konstrukcja z klocków, poukładane wagoniki obciążone ludzikami i towarem spadną z ławy - krzyk!

Ostatnio pierwszy raz zainteresował się cukierkiem w papierku. Ale sama go zjadłam. :PP

sobota, 1 sierpnia 2015

Choroby

Podsumowanie.

Do czasu pójścia do żłobka (wrzesień 2014 r.) żadna choroba.

01 wrzesień  - 30 czerwiec żłobek.

I przygody zaczęły się:

czwartek, 30 lipca 2015

życie ... nie jest nowelą

Jakiś czas temu chciałam na blogu podzielić się jedną fotką. Wracając do domu ze żłobka czasami szliśmy przez pewien cmentarz. Cmentarz z duszą, klimatem.  Od jakiegoś czasu ponownie odbywają się tam pochówki. Zresztą i ja tam przynależę z racji zamieszkania...

niedziela, 26 lipca 2015

o jedzeniu

Młody jest boski z jedzeniem.
Jak się zaprze mowy nie ma, by otworzył buzię.
Ma wyraźną alergię na próby karmienia go widelcem/łyżką.
Ku rozpaczy babci nic prawie u niej nie je.
Gonienie go z ową łyżką i widelcem nic nie daje.
Zaciśnie buzię i basta.


sobota, 25 lipca 2015

środa, 22 lipca 2015

bez tytułu

"Jeden z dziesięciu"
- nad jaką zatoką leży Neapol?
- ........ - czas trwa - nie wiem
o_O

Pytanie na miarę, jak miał na imię Adam Mickiewicz.

Albo kto napisał "Baśnie" Andersena.

Patrzę dziś, a Starszy ma na stopach skarpetki Młodego!! Fakt, były jeszcze za duże, ale nie tyle!!!

Trudne rozmowy za mną. O ile prościej być rodzicem małego dziecka. Schody zaczynają się po komunii, a potem .... a potem ... lepiej nie mówić. Lepiej uciekać, gdzie pieprz rośnie.

Jesteśmy bez żłobka i wakacjujemy się po pracy. Mykamy tu i tam i jest dobrze. Ale i tak wypoczęta nie jestem. Wczoraj Młody pluskał się w jeziorze, dziś pojechaliśmy na działkę. W planach jagody.

W TV meczyk. Szkoda, że oglądamy go w tv, ale trochę racjonalności potrzeba w tym miesiącu. ;)

poniedziałek, 20 lipca 2015

jedziemy autobusem

Autobus.
Wsiadam, zajmuję miejsce tak, by móc trzymać wózek i by maluch widział, co się dzieje.
Wracam z Titą od babci.
Szukam telefonu, by napisać babci sms, że zdążyłam na autobus.
Gada do mnie kierowca. Wyszedł ze swojej kanciapy. Że nie może ruszyć autobusem przez wózek.
Wtf? A co ma wózek do jadącego autobusu???

- Jak pani nie będzie trzymać wózka to nie ruszymy.
?????????
- Ale ja trzymam! Nogą! (bo trzymałam).
Wpadłam w chichot, a potem już w brecht i na wyjściu jeszcze pokazałam mu banana na roześmianym licu, a młody papa. Kierowca też miał banana na buzi. Czyżby zaczepka?
Ale, ale o co chodzi???!!!


Resztę drogi maszerowaliśmy na szagę. Czyli na skróty. ;)


Dziecię siedzi we wózku.


niedziela, 19 lipca 2015

Dwójki i krajobraz po burzy

Dziś na stanie mamy dwójki.

 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dzisiejszy dzień.

sobota, 18 lipca 2015

sooooobota

W czasie dzisiejszego biegania:





Przy następnym okrążeniu

 A to fotka przedwyjazdowa. Mówiłam synkowi, że jak chce wziąć owieczkę, to musi ją spakować. :P
Spakował więcej. :PP

niedziela, 12 lipca 2015

skojarzenia

Starszy kwiczy z bajki. Oglądamy nagraną Peppę.

- pokaże ci Peppo - rzecze ktoś w bajce.
- no jak mamo, nie słyszysz?

cofa:
pokaże ci-pe /po (faktycznie sylabizowali jakoś :P)

-------------------------

Nie spoczniemy. Nim dojdziemy. Nim zajdziemy w siódmy las. - Czerwone Gitary śpiewają

Luby: Nie, znowu piosenka o seksie. I o ciąży. 

--------------------------

O trójkącie.
Kochał ją król. Kochał ją paź.Królewską tę dziewoję.
I ona też kochała ich. Kochali się we troje.

---------------------------

O dziwach raz jeszcze.
A w tej bajce same dziwy, pstryk – iskierka zgasła.

----------------------------
 zdaniem Starszego piosenka o alfonsie:
- Kundel bury penetruje wszystkie dziury.

czwartek, 9 lipca 2015

!

Jaka beznadzieja.
Dlaczego zawsze coś musi się dziać?

Dlaczego nie może być trochę nudno?

Czy to naprawdę tak wiele chcieć mieć normalny wieczór?

Ale lipa.

Ucho spuchnięte, głową za bardzo nie mogę ruszać. Zobaczę, co noc przyniesie. :/
Żeby człowiek musiał iść się kąpać, by zmyć krew z włosów. Nie ogarniam.
Czekam, aż Luby wróci z pracy i obejrzy mnie. Bo Starszy chciał mnie do szpitala zawieźć.

Wieczorem zeszliśmy z młodym do sklepu. Znowu biegł i znowu gleba. Kolano znów rozwalone. Krew kapała aż do sandałków.

Wyglądaliśmy jak jakieś ofiary. Losu.

Lipa.

Lipa.

Lipa.


Dopisek.
Jak odwiedzać SOR to tylko w głupich przypadkach.

środa, 8 lipca 2015

pararamparak

Usypiając młodego zasnęłam dziś znów w jego łóżeczku. Co tam 140 cm długości dla mnie...

Ochłodziło się na wieczór. <dziękuję>

Burza z nocy skosiła trochę gałęzi i powyrywała drzew na dole. Niszczycielska siła po naładowaniach znalazła ujście.

Zostawiałam telefon w pracy. Mam nadzieję, że rano obudzę się.

Młody podrapany i w cętkach jakiś. Pytanie tylko czy przez hasanie na boso po trawach i krzakach, czy od jakiegoś jedzenia.

Myślę, że najlepiej zrobię jak pójdę spać. Jestem nieżywa.

piątek, 3 lipca 2015

26 miesięcy

Dacie wiarę?

Waga - 13.900
Wzrost - 95 !!??

1 dzień wakacji - zdarte do krwi kolana (potknął się na konarze w Botaniku)
2 dzień wakacji - spadł na główkę z łóżka u przyjaciółki brr
3 dzień wakacji - pchał autko i wyrżnął się ponownie na asfalt, kolana tragedia
Co będzie dalej??
Strach myśleć.


Kolana posmarowane zostały wieczorem moim mlekiem. Na drugi dzień rano kolana wyglądają jakby zostały zdarte kilka dni temu. Po ropie ani śladu. Niech ktoś mi powie, że mleko matki nie ma licznych dobroczynnych skutków zdrowotnych!!!!

czwartek, 2 lipca 2015

o sobie samym dla potomności

Jestem nienormalna.

Cztery dni temu przywiozłam skarb.
Skarb ze wsi.
Sześć kilogramów czereśni. I jeszcze ileś w drugiej misce.
Sama zrywałam (w miniówce na drzewie też :P).

Tak patrzyli na mnie, po co mi tyle.
I co?
Okazało się za mało.
Jeden placek, kilka dni i czereśnie zjadłam.

Gdy zobaczyłam końcówkę, postanowiłam chociaż tą resztę zaprawić. Kompot zrobić.

Ale jak się zaprawia?
Google i czytam.
Pierwszy przepis zniechęca.
Mówi w skrócie, a potem jedno słowo, że pasteryzujemy. Żart?
Patrzę, co to jest ta pasteryzacja.

Nie, blondynka musi znaleźć prostszy przepis.
Czytam drugi.
W skupieniu idę do kuchni.
Wybieram słoje.
Są - jeden duży, dwa małe.
Owoce przygotowane.
Cukier zapamiętałam, ale woda?
Dajemy, czy nie?
Lejemy, czy przez gotowanie robi się sok?
Idę sprawdzić.
A, lejemy wodę.
W skupieniu i z językiem na wierzchu zakręcam słoik.
Zakręciłam drugi.
Patrzę - nie wlałam do niego wody.
!!!!!!
Do garnka zapomniałam włożyć materiał.
Słoiki nie wiem, czy dokręciłam i czy zaraz nie wyleje się.
Nie nadaję się na robienie zapraw.
Dramat w jednym akcie.
Beznadzieja.
Kretynka.
Kurtyna.

środa, 1 lipca 2015

czort

Młody to prawdziwy czort.

Inwencja własna Młodego. Schody i przeszkody sobie wymyślił i ustawił.

wtorek, 30 czerwca 2015

o głupocie i fajce

Zwróciłam dziś uwagę ciężarnej.
Jarała ćmika na rynku.
Na oko była w 7-8 miesiącu.

Fajkę miała z tych cienkich. Pewnie myślała, że są mniej szkodliwe.

Powiedziałam jej m.in. że to skrajny egoizm.

Ale się dziewczę pluło, że to nie moja sprawa.

I tak zastanawiałam się później, czy to naprawdę nie moja sprawa? Nie nasza?
Czy następne pokolenie, z gorszym pakietem startowym i z problemami zdrowotnymi to nie będzie  nasza sprawa?

Czy kwestia ich leczenia to nie będzie nasza sprawa?

czwartek, 25 czerwca 2015

czwartek to mały piątek, prawda?

Centa handlowe z Młodym to koszmar nocy letniej.
Rozumiem, że tam jest super - tyle nowych miejsc, wyzwań, możliwości ucieczki (co ostatnio kocha).
Ale próba znalezienia odzieży przy nim jest bardzo trudna.

sobota, 13 czerwca 2015

z cytatów

"Widziałem się ostatnio w lokalnym wydaniu wiadomości. Byłem jednym z przechodniów, których sfilmowano do materiału "o szerzącej się epidemii otyłości"

Nieśmieszne za to było jak patrzyłam dziś na dzieci na placu zabaw. Połowa dzieci otyła. Co drugie dziecko! Smutne..  A na to dostawały lody i słodkie napoje od rodziców.

Pada deszcz. Uwielbiam. Szczególnie jak pada w nocy. :))) W końcu można czymś oddychać.

Czas start. Zaczynam.


Aerofestival

Aerofestival.
Działo się! Była moc!!!!

Póki co dwie fotki. Jeszcze ich nawet z aparatu nie oglądałam, bo czasu nie było.


Śpimy Zasłona od słońca.
 Zasłona nieskuteczna. Po kilku godzinach wyglądaliśmy lepiej niż po tygodniu nad Bałtykiem.
Czerwonoskórzy. A wiał taki fajny wiaterek .....


Fotki, dużo fotek. Love, love, love (na to co lata ofkors :P).

No to idziemy.
 Były pokazy różnych wozów, transporterów, pojazdów takich i owakich.











Tu też love. Obłędny autobus. 

 
Młody naciągał na różne atrakcje, a potem nie można go było stamtąd wyciągnąć. :)))


hmmm .... w sensie co my tu robimy??!!