Minęła godzina 21, już można pisać.
Nie naruszam prawa.
Po mobilizacji.
Nie pamiętam sytuacji, by tak solidarnie / grupowo iść głosować na kontrkandydata.
Wiem, wiem. Wszystkie Ryśki to fajne chłopaki, ale czułam już nim przesyt. 16 lat prezydentury wystarczy. Przesyt. I widać, że nie tylko ja. Jeszcze trochę i czułam, że wyskoczy mi z lodówki, jak ją otworzę.
Z ogromną radością przyjęłam wyniki sondażowe. Oby się potwierdziły! Japa mi się cieszy!
:))))))))))))))))))
niedziela, 30 listopada 2014
sobota, 29 listopada 2014
O karmieniu i pielęgnowaniu niemowląt
Zaległy post.
Wybrane cytaty z książki.
Rady dla matek.
prof. dr Władysław Szenajch
O karmieniu i pielęgnowaniu niemowląt
Wydanie XII
Warszawa 1954
Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich
Wybrane cytaty z książki.
Rady dla matek.
prof. dr Władysław Szenajch
O karmieniu i pielęgnowaniu niemowląt
Wydanie XII
Warszawa 1954
Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich
piątek, 28 listopada 2014
ruszam na wojnę
Miarka się przebrała.
Znudziło mi się.
Ileż można.
Nudne.
Nudne całkiem.
Dość mam chorób.
Znudziło mi się.
Ileż można.
Nudne.
Nudne całkiem.
Dość mam chorób.
wtorek, 25 listopada 2014
Lekcja historii
Dziś dowiedziałam się, że chrzest Polski był w 977 roku.
Ponadto do Polski przyjechał król szwedzki Otton III.
A koronacja Chrobrego była około 1080 roku.
Na szczęście to nie Starszy brylował w wiedzy historycznej.
Klasa ponoć miała ubaw.
A historyczka rzekła: o mój Boże.
Lekcje historii w szkole podstawowej. Gimnazjum. Technikum. Nauka nie idzie w las. To ciekawe gdzie, skoro do głowy też raczej nie. :P
poniedziałek, 24 listopada 2014
środa, 19 listopada 2014
Lilianna
Wczoraj Starszy kaszlał.
Małpiata też trochę kaszlała.
Jedno i drugie smuciło mnie.
Co ten Starszy? Ki czort? Nadrabia choroby za dzieciństwo, czy co? Ani od kogo załapać, bo nikt nie kaszle. Póki co dałam syrop i zobaczymy, co będzie dalej...
Małpiata też trochę kaszlała.
Jedno i drugie smuciło mnie.
Co ten Starszy? Ki czort? Nadrabia choroby za dzieciństwo, czy co? Ani od kogo załapać, bo nikt nie kaszle. Póki co dałam syrop i zobaczymy, co będzie dalej...
poniedziałek, 17 listopada 2014
o anginie cd.
Tita spoko. Raz tylko po postawieniu diagnozy miał zbijaną temperaturę.
Wczoraj byliśmy w tej knajpie. Młodemu ciężko było usiedzieć, bardziej to nabiegałam się/inni się za nim nabiegali.
I ubrałam mu takie spodnie, które w pasie okazały się sporo za szerokie, bo spadły mu na dzień dobry na kolana.:P
Starszy podarował mu swój krawat, został obwiązany i młodzian mógł szaleć.
Jutro na wizytę kontrolną idziemy, ale będzie spoko, wiem to.
Już wczoraj zaczął jeść, dokazuje na całego.
Mleko mamy daje radę. ;) Zdecydowanie skraca jakiekolwiek choroby. ;)
Młody ma chochliki w oczach. Chyba będzie łobuzem. Czort rozrabia i w głos się śmieje, pierwszy do figli. A jakie miny przy tym robi.
Dziś Lubemu taki nr wywinął, że nie nadaje się tego powtarzać. Wymiata.
I wziął również brudny kawałek ręcznika papierowego powiedział be i poszedł wyrzucić go do śmieci.:P
_______________
Dopisek z wtorku.
Luby niestety sam był na rekontroli z młodym. Pierwszy raz w życiu wizyta z Titą u lekarza beze mnie ... :(( chlip chlip
Ależ byłam zła, że nie potrafił wynegocjować takiej godziny, że i ja mogłabym być.
A teraz najlepsze.
Po lekarzu dostałam sms z bogatą treścią:
"wszystko ok antybiotyk do czwartku podawać"
Facet!!! Kurtyna.
Wczoraj byliśmy w tej knajpie. Młodemu ciężko było usiedzieć, bardziej to nabiegałam się/inni się za nim nabiegali.
I ubrałam mu takie spodnie, które w pasie okazały się sporo za szerokie, bo spadły mu na dzień dobry na kolana.:P
Starszy podarował mu swój krawat, został obwiązany i młodzian mógł szaleć.
Jutro na wizytę kontrolną idziemy, ale będzie spoko, wiem to.
Już wczoraj zaczął jeść, dokazuje na całego.
Mleko mamy daje radę. ;) Zdecydowanie skraca jakiekolwiek choroby. ;)
Młody ma chochliki w oczach. Chyba będzie łobuzem. Czort rozrabia i w głos się śmieje, pierwszy do figli. A jakie miny przy tym robi.
Dziś Lubemu taki nr wywinął, że nie nadaje się tego powtarzać. Wymiata.
I wziął również brudny kawałek ręcznika papierowego powiedział be i poszedł wyrzucić go do śmieci.:P
_______________
Dopisek z wtorku.
Luby niestety sam był na rekontroli z młodym. Pierwszy raz w życiu wizyta z Titą u lekarza beze mnie ... :(( chlip chlip
Ależ byłam zła, że nie potrafił wynegocjować takiej godziny, że i ja mogłabym być.
A teraz najlepsze.
Po lekarzu dostałam sms z bogatą treścią:
"wszystko ok antybiotyk do czwartku podawać"
Facet!!! Kurtyna.
sobota, 15 listopada 2014
piątek, 14 listopada 2014
post
Zmienię profesję. Zostanę lekarzem.
Diagnoza moja - postawiona z sufitu sprawdziła się.
To angina. Ropna i wirusowa.
Tita ma pierwszy antybiotyk w życiu (bo tego w okresie noworodkowym na zatkane kanaliki który wyrzuciłam po paru użyciach, bo nie pomagał, nie liczę).
Młody grzeczny.
Pije i pije na umór.
I nic więcej.
W niedzielę mamy imprezę w knajpie. Pod znakiem zapytania wyjście w pełnym komplecie.
Zakaz całowania dziecka. Jedzenia z jednej łyżeczki, picia z jednego kubka. Jedzenie i picie pikuś, nie stosuję tego, bo nie zamierzam sprzedać dziecku próchnicy ani niczego podobnego. Ale całowanie? Cmokaski i wygłupy? Będzie trudno.
Szkoda mi, że nie będzie chodził do żłobka. Tyle atrakcji tam mają, że nic dziwnego, że o 6 stoi pod drzwiami z bucikami w ręce, pokazuje na drzwi i jęczy, że chce jechać. Niestety....
Z komórki fotki. Jakość kiepska.
Diagnoza moja - postawiona z sufitu sprawdziła się.
To angina. Ropna i wirusowa.
Tita ma pierwszy antybiotyk w życiu (bo tego w okresie noworodkowym na zatkane kanaliki który wyrzuciłam po paru użyciach, bo nie pomagał, nie liczę).
Młody grzeczny.
Pije i pije na umór.
I nic więcej.
W niedzielę mamy imprezę w knajpie. Pod znakiem zapytania wyjście w pełnym komplecie.
Zakaz całowania dziecka. Jedzenia z jednej łyżeczki, picia z jednego kubka. Jedzenie i picie pikuś, nie stosuję tego, bo nie zamierzam sprzedać dziecku próchnicy ani niczego podobnego. Ale całowanie? Cmokaski i wygłupy? Będzie trudno.
Szkoda mi, że nie będzie chodził do żłobka. Tyle atrakcji tam mają, że nic dziwnego, że o 6 stoi pod drzwiami z bucikami w ręce, pokazuje na drzwi i jęczy, że chce jechać. Niestety....
Z komórki fotki. Jakość kiepska.
Uwielbiam tę dupcię. <3
W tygodniu jak znalazłam czas, by przeczytać Angorę. Przyleciała małpiata ... i się naczytałam.
Zwierzęta na tle Animal Planet. :P
czwartek, 13 listopada 2014
Wyloguj się do życia.
Widzieliście to?
http://www.youtube.com/watch?v=YO3UN6gQeaA
a to?
http://www.wylogujsie.org
Nie wiem tylko, czy powinno to dotyczyć tylko młodzieży, śmiem wątpić.
Tak czy uzależnienie położyło na nas łapę, na naszym życiu, zabierając z niego co najlepsze i nie do odzyskania. Czas, przyjaciół, imprezy, wypady ... i lista się ciągnie.
Fb ...
nie umiem przejść obojętnie.
Nie umiem przejść obojętnie gdy kandydat w wyborach samorządowych na swoim profilu paręnaście godzin po samobójczej śmierci swojego jedynego dziecka musi się tym podzielić z wyborcami.
Co tak naprawdę jest ważne? Wyborcy? Przyszła kasa i stołek? Serio?
_________________
Wróciliśmy z wypadu parodniowego. Dziadkowie w końcu po przerwie zobaczyli wnuka.
Wróciliśmy ... jeden dzień żłobka i Tita zaczął wysoko gorączkować.
Ki czort. Angina? Nie mam pojęcia. Nic prócz gorączki nie dostrzegamy...
Dotychczas to parę razy mieliśmy w podrygach 37 a tu 39 przeszło .... Jutro kierunek lekarz. Znów.
A u mnie katar gigant poszedł sobie precz. A wraz z nim siarczyste psikanie.
początki nałogu bywają niewinne i trudno dostrzegalne.
http://www.youtube.com/watch?v=YO3UN6gQeaA
a to?
http://www.wylogujsie.org
Nie wiem tylko, czy powinno to dotyczyć tylko młodzieży, śmiem wątpić.
Tak czy uzależnienie położyło na nas łapę, na naszym życiu, zabierając z niego co najlepsze i nie do odzyskania. Czas, przyjaciół, imprezy, wypady ... i lista się ciągnie.
Fb ...
nie umiem przejść obojętnie.
Nie umiem przejść obojętnie gdy kandydat w wyborach samorządowych na swoim profilu paręnaście godzin po samobójczej śmierci swojego jedynego dziecka musi się tym podzielić z wyborcami.
Co tak naprawdę jest ważne? Wyborcy? Przyszła kasa i stołek? Serio?
_________________
Wróciliśmy z wypadu parodniowego. Dziadkowie w końcu po przerwie zobaczyli wnuka.
Wróciliśmy ... jeden dzień żłobka i Tita zaczął wysoko gorączkować.
Ki czort. Angina? Nie mam pojęcia. Nic prócz gorączki nie dostrzegamy...
Dotychczas to parę razy mieliśmy w podrygach 37 a tu 39 przeszło .... Jutro kierunek lekarz. Znów.
A u mnie katar gigant poszedł sobie precz. A wraz z nim siarczyste psikanie.
początki nałogu bywają niewinne i trudno dostrzegalne.
Tita jak zobaczył Jadą jadą misie przepadł.
Na widok laptopa zapowietrza się. grrr
Bajki ma w nosie, tv w nosie, a tu ... sama jestem sobie winna.
piątek, 7 listopada 2014
Emocje
Życie nie pozwala mi nudzić się wrzucając pod nogi nowe stadium przypadków. Jak problemy to do mnie. Całe życie.
Jak coś nowego i nowy szlak do zmierzenia się, to dla mnie.
Jak coś w pracy niecodziennego, to pewne jest, że trafi na mnie.
O większości nie mogę nawet pisać i szczerze, to nawet wolę o nich zapomnieć, a nie utrwalać.
Moje życie śmiało by wystarczyło na parę filmów Kieślowskiego.
..............
Czytam czasami w necie posty, że ktoś nudzi się. Że ma nadmiar czasu. Co to jest?
Czy jestem tak nieudolna, czy moja doba jest krótsza? Czy to ten pęd życia w mieście? Kumpela dziś mówiła, że jak wraca do domu po pracy w piątek, to już od popołudnia widać spowolnienie, spokój i weekend. Taaaaaaaaaaaaak ........
..............
Oj dokopał mi ten tydzień.
Mój laptop w końcu został naprawiony.
Klawiatura nowa została zakupiona.
Wymieniona.
Sklejona.
I była parę dni....
Odpaliłam lapka, bo mama popłakiwała, że Starszy jej nie chce czegoś powiedzieć.
(no chcę wejść na fb i tam i tam, a tam zarejestruj się, to co mam wpisać - nigdzie nie ma kont założonych, chcę znaleźć sro i owo i gdzie to jest, ja chcę, gdzieś coś w internecie coś jest bo ktoś jej powiedział, chcę wiedzieć, zobaczyć, a taki znaczek mi się gdzieś pokazał, a co on oznacza, a na pilocie to, a ten zrobił to, a ten nie zrobił, a ja siaka, owaka ... płacz, obraza .... gorzej niż małe dziecko). Postanowiłam być dobrą córką (hłe hłe), Titę wzięłam na kolana usiedliśmy przed lapkiem ........i szok. Fontanna niesamowita, wszystko wokoło, cały lapek wszystko, wszystko, wszystko.
Tego wieczora jeszcze 3 akcje, pranie za praniem, czyszczenie ściany, łóżka .... Lapek poszedł do rozkręcenia, straciłam go na parę dni, ale dziś jest "naprawiony, zrobiony" ... chociaż znowu klawiatura jest osobno. Ale działa, nic nie straciłam... Dobrze mieć dwóch informatyków w domu.
W pracy ... jakiś objaw obłędu. Kuriozum sytuacji, absurdów. Pogoń w walce z papierologią stosowaną. I tylko drzwi otwierające się. Kolejny temat. I następny. I znowu ktoś. I znowu. I następny. I znów. Telefon za telefonem. Sprawa za sprawą. Szał ciał. Śniadanie? Picie? Toaleta? Po co?
Wybiegłam w końcu z pracy, później niż powinnam. Okazało się, że muszę tam wrócić, bo z rozpędu coś zapomniałam zostawić.
A że już młodego miałam po żłobku, to poszłam z nim.
Doszliśmy do domu. W końcu. Prawie. Bo zanim doszłam wiedziałam już, że zgubiłam telefon służbowy. Bieg do domu, Starszy dostał pod opiekę Titę który wrzeszczał i płakał na zmianę i rzuciłam się w pogoń poszukiwawczą. Całą drogę przeszłam ponownie. Po raz trzeci tego dnia do pracy doszłam! Dupa. Dupa wołowa. Oczywiście tel nie było, już był wyłączony. Telefony, telefony z mojego prywatnego numeru do osób X, Y, Z. Zastrzeżenia nr. Myśli, co tam miałam. Co utraciłam z danych, ze zdjęć. Czy nie było jakiś spraw, których można wstydzić się.
Po paru godzinach telefon. Do kumpeli z pracy oddzwonił mój telefon! Moja służbówka, której nr zgodnie z operatorem i jego oświadczeniem miał został zablokowany. Zostało mi zaproponowane spotkanie o określonej godzinie pod najtańszym sklepikiem osiedlowym. Wiedziałam, który ma na myśli. Starszy nie chciał mnie puścić. Poszłam. Nieznany mi człowiek. Oddał mi telefon. Na odchodne dałam mu pieniądz na piwo. I teraz będę czekać na biling, żeby zobaczyć czy nie mam konkursów infolinii i połączeń z Hameryką.
Wieczór. Przytulam się do Tity. On śpi niespokojnie, budzi się, rzuca. Patrzę ... nie wierzę .... Wszystko wszystko wokoło plus ja i synek w zawartości pieluchy. No to znów piorę, młody całościowo pod prysznic wraz ze mną, pościel po raz enty zmieniona, łóżko wyprane.
Błogosławię, błogosławię wynalazcę pralki. Najwspanialszy dla mnie cud technologii to pralka.Mogę robić wszystkie prace, prać nienawidzę.
Poza tym doczytałam wiadomość z przedwczoraj, że wczoraj miałam radę rodziców. Oj kobieto, nawalasz!
22.45
Co jeszcze ma dzień dla mnie? Emocje, emocje, emocje. Nie da się wypowiedzieć ....
wtorek, 4 listopada 2014
18 miesięcy
Nie mogę uwierzyć w tę liczbę.
Mój mały chłopczyk, który jeszcze niedawno pomykał ze mną w moim gigantycznym brzuchu.
Mój chłopczyk, mały chłopczyk.
Już półtora roku.
Czuję się jakby ktoś miesiące z życiorysu mi podebrał.
Pamiętam, jak Tadzinek w pracy mówił mi, że z każdym dziesięcioleciem na krzyżu czas gna jeszcze szybciej. I zostawia ślady na naszym zdrowiu.
Mój mały chłopczyk, który jeszcze niedawno pomykał ze mną w moim gigantycznym brzuchu.
Mój chłopczyk, mały chłopczyk.
Już półtora roku.
Czuję się jakby ktoś miesiące z życiorysu mi podebrał.
Pamiętam, jak Tadzinek w pracy mówił mi, że z każdym dziesięcioleciem na krzyżu czas gna jeszcze szybciej. I zostawia ślady na naszym zdrowiu.
Pokrywa się to z tym, co mówią nasi emeryci, że jak już przeszli na zasłużone świadczenie społeczne, to już wcale nie mają czasu.
Brzmi to zagadkowo, ale .... tak naprawdę jest - każdy z nich bowiem mówi mi to samo...niedziela, 2 listopada 2014
94/59
W piątek wstając zderzyłam się boleśnie z framugą drzwiową (ku radości najstarszego domownika).
W sobotę nad ranem założyłam Ticie pampersa na lewą stronę! (dla ścisłości, pampers założony odwrotnie nie jest wcale chłonny).
W sobotę wyleciał mi z rąk aparat fotograficzny.
Zaliczyłam piruet po tym, jak potknęłam się na zabawce.
Na balkonie zachwiało mnie i wpadłam w jakiś metal na doniczki.
Niedzielę przespałam.
Luby zmierzył mi wieczorem ciśnienie.
94 / 59
Co tu dużo mówić. Może lepiej nic nie mówić.
Tita kończy jutro półtora roku. Przyjmujemy życzenia. :)
W sobotę nad ranem założyłam Ticie pampersa na lewą stronę! (dla ścisłości, pampers założony odwrotnie nie jest wcale chłonny).
W sobotę wyleciał mi z rąk aparat fotograficzny.
Zaliczyłam piruet po tym, jak potknęłam się na zabawce.
Na balkonie zachwiało mnie i wpadłam w jakiś metal na doniczki.
Niedzielę przespałam.
Luby zmierzył mi wieczorem ciśnienie.
94 / 59
Co tu dużo mówić. Może lepiej nic nie mówić.
Tita kończy jutro półtora roku. Przyjmujemy życzenia. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








.jpg)




