U nich wszystko ok
179 dni do wyborów prezydenckich.
Niespełna 100 dni do wyborów.
Czekam na uczciwego prezydenta wszystkich Polaków.
U nich wszystko ok
179 dni do wyborów prezydenckich.
Niespełna 100 dni do wyborów.
Czekam na uczciwego prezydenta wszystkich Polaków.
na pisanie ale wrzucę nowych domowników.
Dziś mijają cztery tygodnie kiedy dołączyli do nas Mia i Vincent.
Od około dwóch tygodni nastąpiła poprawa. Jednak napisanie o czymś głośno przynosi skutek.
Muszę podjechać do dermatologa, by odczytała wyniki, ale póki co odzyskałam życie.
Powoli mam dosyć swojego zdrowia. Od 3 miesięcy próbuję dojść do zdrowia. Czuję się jak na rollercoaster raz lepiej, gorzej, raz beznadziejnie. Dodatkowo raz w miesiącu w gratisie łapię dodatkowe infekcje. Co miesiąc to samo - jak w dniu świstaka. Osłabiona odporność. Jakby i bez tego nie było dość.
13 listopada 2023 r.
Blisko 8 długich lat czekałam na ten dzień.
Wracamy do rządów prawa.
Dziś jest najważniejszy dzień. Czekam na niego od blisko 8 lat.
Blisko, bo 8 lat temu byłam ślepa jak kret, ale szybko bielmo mi zeszło z oczu.
Pojechaliśmy na turystykę wyborczą.
By nasz głos liczył się bardziej.
W bastion tych po drugiej stronie.
O mój region jestem spokojna.
Z jaką przyjemnością wróciłam tutaj w swoje środowisko, gdzie nie słyszę herezji i bredni. Żywo przytaczanych z tvp.
Emocje są od kilku dni ogromne. Trudno mi oderwać się od nośników i nie sprawdzać, nie weryfikować.
Lata działalności i aktywności politycznej zrobiły swoje.
Mam wielką nadzieję.
Moja babcia mawiała, że niedzielna praca w gówno się obraca. Możliwe, jednak z mężem wykorzystujemy wolny czas do różnych prac, często porządkowych i remontowych.
Dnia 15 sierpnia minęło 5 lat kiedy
Nadejszła wiekopomna chwiła.
Dwa tygodnie przed zakończeniem roku szkolnego i klasy trzeciej Młody dostał klucze na szyję.
Od dłuższego już czasu narzekał na świetlicę i marnowanie czasu.
Na odstawanie od kolegów, którzy samodzielnie wracają do domu.
Na opiekę w świetlicy.
Na całokształt.
Dziś pełen euforii wrócił sam.
Zapomniał jedynie dać znać.
Więcej stresu chyba ja przeżyłam, niż dziecko.
Podsumowanie spotkania otwartego z premierem Donaldem Tuskiem w ubiegłym tygodniu.
Byłam ciekawa, czy uda mi się wejść na spotkanie, czy są obostrzenia.
Na cmentarzu. Przy grobie mojego ojca. Dziecko dokonało obliczeń.
- 32 lata już tu leży i nic nie robi.
Mam mocny sen. Mąż mówi, że Lily rano kładła mi łapę na buzię, by mnie obudzić (i dostać jeść), a tu nic.
Budzik. Zerwałam się. - kochanie jaki jest dziś dzień tygodnia? Niedziela? - wtorek, przecież byłaś wczoraj w pracy Próba wstania nr 2. Idę do łazienki. - ała - co zrobiłaś - uderzyłam się drzwiami w czoło To będzie dobry dzień.
Dziecię w szkole. - nareszcie koniec tych głupich wakacji i nudy Również cieszyłam się, że mam koniec urlopu. Jesteśmy nienormalni.
31 sierpnia
Odbieram dziecko od babci. Wita mnie słowami: - Jutro szkoła. Nareszcie.
Dziecko: mamo, zaraz będzie padać. małż: skąd takie wnioski? dziecko: słyszę grzmoty małż: to był samolot.