poniedziałek, 20 lipca 2015

jedziemy autobusem

Autobus.
Wsiadam, zajmuję miejsce tak, by móc trzymać wózek i by maluch widział, co się dzieje.
Wracam z Titą od babci.
Szukam telefonu, by napisać babci sms, że zdążyłam na autobus.
Gada do mnie kierowca. Wyszedł ze swojej kanciapy. Że nie może ruszyć autobusem przez wózek.
Wtf? A co ma wózek do jadącego autobusu???

- Jak pani nie będzie trzymać wózka to nie ruszymy.
?????????
- Ale ja trzymam! Nogą! (bo trzymałam).
Wpadłam w chichot, a potem już w brecht i na wyjściu jeszcze pokazałam mu banana na roześmianym licu, a młody papa. Kierowca też miał banana na buzi. Czyżby zaczepka?
Ale, ale o co chodzi???!!!


Resztę drogi maszerowaliśmy na szagę. Czyli na skróty. ;)


Dziecię siedzi we wózku.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz