Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żłobek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żłobek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 czerwca 2016

podsłuchiwanie

... bywa pouczające ;)

Można np. dowiedzieć się, że ktoś lecąc z kraju X (w Europie) do kraju Y (w Europie) ma międzylądowanie w .... Australii.
- chyba w Austrii - sprostowała współtowarzyszka
- możliwe, jakiś kraj na "A". Kurtyna.

czwartek, 9 czerwca 2016

tytułu brak /dopisek

Padam na twarz.
Energii zero.
Pora dobranocki, mam ochotę iść spać.

Dobrze nie jest.
Energii na sobotę nie widać.


Młodemu kot zwinął wędlinę.
I dał nogę.
Młody za nim pogonił, kot zaczął bronić łupu i syczeć.

Młody do niego rzekł:
- masz swoje jedzenie, tam w kuchni, chodź

środa, 16 marca 2016

rozmowy polsko - polskie

Mama rozmawiała teraz z pewną dziewczyną, matką dwójki dzieci. A propos przedszkola.

Zamierza ona córkę swoją dać od września do przedszkola (niedawno młoda skończyła 2 latka).
Teraz jest w żłobku publicznym, gdzie szefuje jej mama. Pewnie babcia po znajomości wepchnie gdzieś wnuczkę do przedszkola.

Mama mówi do niej, że w pierwszej kolejności do przedszkola powinny być przyjęte dzieci trzyletnie, jak Tita.
Odpowiedź tej dziewczyny:
- "niech X (tu moje imię) oszuka, niech powie, że jest w ciąży...."

Pytam. Kim trzeba być, by kłamać w tak podstawowych aspektach życia? Po trupach do celu? Wszystko, by osiągnąć cel?

Moje dziecko, gdy nie dostanie się do przedszkola wraz z innymi trzylatkami ze swojej grupy zostanie w żłobku. 

Przytoczę słowa Władysława Bartoszewskiego - warto być przyzwoitym.

środa, 9 marca 2016

Dzieje się.

Dziś w żłobku była impreza dla rodziców. Uczestnictwo w zajęciach dzieci. I nic tam, że Tita nie chciał śpiewać, ani pokazywać. To nic!

Gdy zobaczyłam Synka, jak siedzi na krzesełku napłynęły mi łzy do oczu i mało brakowało bym buczała na całego.
Wiele dzieci na widok rodziców wpadło w spazm, wisząc na ich szyjach i nogach nie pozwalając oddalić się. Nawet nie było mowy, by siedziały wraz z dziećmi.
Inny przechodził bunt, nie uczestnicząc w zajęciach (spuszczona głowa, wzrok wbity w dywan).
 Mój na mnie tylko zerkał.

Ale za to co dziewczynki wyprawiały!!!!!!!

Pierwsze do mówienia, do nazywania kolorów w języku polskim i angielskim, pierwsze do pokazywania rączkami. Pierwsze do głośnego śpiewu.

A chłopcy w tym czasie (poza zbuntowanym) słuchali po prostu. ;)

Po imprezie jako jedyna mama zabrałam Młodego do domu. Dopiero koncert rozpoczął się, jak rodzice zaczęli wracać do pracy. Jeden wielki spazm i ryk.

Młodego musiałam zabrać, bo zaczął kaszleć.

Zirytowałam się wczoraj na jego katar. Co jak co, ale na zapchany nos mam alergię.

Dokonaliśmy zakupu. Katarek. Do użytku wraz z domowym odkurzaczem. Luby jak usłyszał to myślał, że sobie z niego robię jaja. Jak zobaczył, że to serio stwierdził, że operacja smarki wygląda jak z programu Śmierć na 1000 sposobów.


 


Po południu popędziłam z Młodym do lekarza. Jakieś wirusowe. Osłuchowo ok, gardło ok, pobędzie trochę w domu. Dostał neosine i syrop wykrztuśny. Jak pojawi się gorączka lub mocny kaszel mamy wrócić.

Poza tym tradycyjnie w żłobku dzieci kaszlały.

Poza tym jestem już spokojna. Dzieci mogą zostać w żłobku w kolejnym roku. Do ukończenia 4 roku życia. Tym samym nie muszę stresować się, czy dostanie się do przedszkola, czy nie. Paranoja! PA-RA-NO-JA! Mamy rodzić wiele dzieci, ale nie ma dla nich miejsc w placówkach, by rodzice mogli być aktywni  na rynku zawodowym. Kamień spadł mi z serca.
 Ale problem jest nadal. Te miejsca blokują miejsca małym dzieciom do żłobka. :/

sfrustrowana pokrzykuję (młody klik światłem i znowu i bez przerwy)
-nie baw się światłem, bo cię prąd kopnie!!!
- prąd? nie (zadowolenie z siebie)


młody urządza po drodze skoki w kałuży. 3 stopnie Celsjusza, zimno, z nosa mu się sączy.
Wściekła krzyczę
- co robisz!!!
- taplam (i zadowolenie)

Młody głos ma.


I wiadomość dnia.
Starszy za pierwszym razem zdał prawko!!!!!!!!!!!!!

Zupełnie jak mamusia. ha!
Niedaleko pada jabłko od jabłoni.
;)

Można? Można!!

poniedziałek, 18 stycznia 2016

jestem zła

Scenka dziś.
Stoi sok na stole.
Wiadome, że Młodego.
Sąsiad pyta, czy to kubuś (nie zamierzam pisać nazwy tego syfu z dużej litery). -  dlaczego to w innym poście

Któregoś razu w sklepie pytam o soczki dla dzieci.
Pani mówi, że ma kubusia. :/
Pytam, czy ma jakiś prawdziwy soczek.
Ona, że nie.
Patrzę sama po półkach i pokazuję jej, że ma.
A ta, że to nieodpowiednie, że to sok od któregoś roku życia ?!?!?!?!
A sok był normalny same składniki naturalne i bez dodatków.
Za to syfny kubuś w opinii tej pani byłby w sam raz.
I taka pani sprzedaje towary....

wtorek, 8 grudnia 2015

powrót ze żłobka

Wracamy ze żłobka.
Młodzian niemrawy.
Po drodze pytam, czy chce jagodziankę.
Nie chce.
Pokazuje krzesełko przy "kawiarni".
Na dworze - na ulicy.

czwartek, 22 października 2015

it`s a long story

Polski zespół po raz pierwszy wygrywa w pucharach we Włoszech - rzekł komentator po meczu.

Po raz pierwszy w historii!!


I mówimy tu o zespole, który ostatnio tak fatalnie na krajowym podwórku grał w 1988!! Gdy miałam 13 lat! Który gorzej grać już nie może. Dziwy, zaiste, dziwy.

wtorek, 6 października 2015

długi post

Start do żłobka nie był ciekawy.

Płacz i krzyk przy rozstaniu. Płacz w ciągu dnia.

Potem płacz przy rozstaniu.
Krzyki mama i tata. Nawet baba do pomocy i ratunku była wołana.

sobota, 5 września 2015

żłobek part II

Cztery dni za nami.
Młody robi jazdy.
Krzyk, ryk i wrzask.
Albo dla odmiany po jazdach nagle jest spokojny.
Wczoraj wczepił się w żłobku w Lubego i nie chciał puścić.
Przedwczoraj z kolei wszedł chętnie, ale potem buczał za mną.
"mama" "moja mama" "am" (tam)
no i "łeło" (mleko)
i tak w kółko pokazywanie paluszkiem i krzyk

Po czterech dniach nowe zwyczaje domowe.
Dziś dostałam w nos z pięści i parę razy w głowę.
Luby też oberwał.
Rzucał dziś też kaszką z jagodami.
Od kilku dni też gryzie.
I krzywi się.

I tradycyjnie te niespełna 4 km idziemy do domu po dwie godziny, bo trzeba wejść do każdego sklepu, na każde schody, zajrzeć pod każdy krzak i jak najwięcej śmieci pozbierać z chodnika.

Jobla idzie dostać.
Nowe panie, nowe miejsce, nowe otoczenie ... i zanim znowu zaklimatyzuje się musi upłynąć czas ....


poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Biedronki

Rok temu przeżywałam strasznie, że Tita idzie do żłobka.
Chlipałam sobie i było mi źle. A potem różnie.

klik

W tym roku jest inaczej. Cieszę się, że wraca do żłobka. Widzę, jak wiele bodźców potrzebuje do rozwoju. Jak przez gro czasu chciałby uczestniczyć w różnych zajęciach. Jak potrafi skupić się. Jak chętnie słucha. Jak chłonny jest nowych rzeczy.

środa, 1 lipca 2015

czort

Młody to prawdziwy czort.

Inwencja własna Młodego. Schody i przeszkody sobie wymyślił i ustawił.

niedziela, 10 maja 2015

fotki, fotki, fotki

Piątek -  powrót ze żłobka.

Kwiatki i usypane dywany kwiatowe z blisko miliona płatków tulipanów. :))

Fotki z komórki, kolory nieprawdziwe, były bardzo intensywne.




drzewa w realu robią wrażenie, fotka nie oddaje klimatu ;)



piątek, 24 kwietnia 2015

dialogi żłobkowe

Dzisiejsza rozmowa z przedszkolanką. Zaczęłyśmy o jelitówce

Dialog:
  • ja: niestety ale młody chce pić mleko, a to jest teraz niewskazane
  • Przedszkolanka: mama, trzeba zacząć przestać karmić
  • a dlaczego? czyli jakie mleko mam dać?
  •  inne
  • sztuczne? a dlaczego mam dać sztuczne, jak mam swoje?
  • teraz już w mleku nie ma tego, co rok temu
  • odwrotnie, stężenie przeciwciał jest porównywalne jak w okresie noworodkowym
  • bo lekarze mówią, że trzeba przestać karmić
  • lekarze muszą najpierw mieć wiedzę. Światowa organizacja zdrowia zaleca karmienie minimum do dwóch lat, a potem dalej
  • ... przedszkolanka coś tam duka
  •  będę nadal karmić. Jestem alergiczką i nie chcę by syn był w przyszłości.*
Innych argumentów przedszkolanka nie miała.

(*im dłużej karmienie, tym statystycznie ryzyko alergii w przyszłości jest mniejsze, zalecane karmienie piersią to jest 3 lata)


Więcej nie chciało mi się gadać. Zresztą nie było o czym, bo przedszkolance argumenty się skończyły.
Pediatra nie jest specjalistą od laktacji, jak dentysta nie jest chirurgiem, a proktolog ginekologiem - położnikiem. Niech każdy robi to, do czego ma specjalizację. A nie np.dentysta wypowiada się o karmieniu piersią (a wypowiada się dlatego, bo nie chce mu się szukać, jakie leki zaaplikować karmiącej matce, lepsza matka to niekarmiąca matka bo wtedy sztampowo jedzie).
I niech człek nie wtrąca się tam, gdzie nie powinien. Szczególnie krzewiąc herezje. ;)

czwartek, 23 kwietnia 2015

lecz póki co żyjemy


Na dworze piękne słońce. Patrzę, jakiś ojciec przyszedł po dziecko do żłobka. Ubrał je - puchowa kurtka, ciepła czapka na głowie, ciepłe buty. A obok idzie Tita - krótki rękaw, dżinsy i adidasy. I oczywiście brak czapki. Wymiękam, jak widzę takich rodziców. Sami niech sobie ubiorą taką czapkę na głowę.

środa, 15 kwietnia 2015

Wszemiła, Wiaczesława i Majkiel


Szedł dziś gościu ulicą. Ledwo szedł. Trochę starszy ode mnie. Rodem z programów amerykańskich o odchudzaniu. Dosłownie płynęło mu wszystko i wszędzie. Spływał tłuszcz. Pod pachą taśtał coca - colę. Przystanął, postawił torbę na schodach na odchodach gołębi i popił sobie. Miałam ochotę podejść i mu to wyrwać i wyrzucić. Jak można samemu tak krzywdzić się? Jeszcze do 80 kg nadwagi dowalać kolejny cukier? Na własne życzenie?!

Ostatnio maszerowały nastolatki. Jedna zajadała lody. Wyglądała okrutnie, gigantyczna i ogromny wiszący brzuch podskakujący na stopniach schodów. I kolejny cukier, by wyglądać jeszcze gorzej. Co tam cukrzyca, otyłość, zawał, problemy z krążeniem. Ważne by się nażreć (przepraszam, ale nie umiem tego inaczej nazwać).

Idę.
Słyszę wołanie: Vanessa. Wiem, o gustach nie rozmawia się. Ale do jasnej anielki, jak można krzywdzić tak własne dzieci? Nie od dziś wiadomo, że najczęściej takie imiona nadawane są w nizinach społecznych, kiedy rodzice kosztem dzieci chcieliby wybić się ze swojej warstwy społecznej.
Owe Vanessy kojarzy mi się z Isaurami, które jako bobasy miały nieszczęście rodzić się w czasie projekcji tasiemca o niewolnicy. Owa nieszczęsna zezowata z lekka Isaura stała się inspiracją dla niektórych rodziców ... Vanessa Nowakowska. Czyż to nie brzmi naprawdę wspaniale?

piątek, 27 marca 2015

powrót do przyszłości

Młodszy synek coraz starszy. Za szybko rośnie. :(
Ostatnio zauważyłam, że usiłuje sam przykryć się kołderką.
Gdy rozrzuci coś na podłodze, idzie po szufelkę i zmiotkę by posprzątać.
Rozumie co do niego mówimy.
Z mówieniem kiepsko, bardziej mówi w swoim języku. Coraz więcej sylab, coraz więcej zlepków. I to na tyle.

piątek, 20 lutego 2015

kartka z kalendarza

Dziś piątek, tydzień później.
Uff.
Ogrom emocji, stresu, zdarzeń. A w tym wszystkim normalne życie.
Baterie dziś wyczerpały mi się.
Zastanawia mnie, jak człowiek by funkcjonował, gdyby nie było przerwy weekendowej na regenerację sił do życia. Gdyby bez przerwy człek tetrał jak osioł (pracował znaczy). Mediana długości życia byłaby zdecydowanie inna. A i jakość pracy byłaby nędzna.

Na te wyczerpane całkiem baterie przyszło mi zmierzyć się z odebraniem Tity ze żłobka. Dziś pojechałam po niego środkami masowego transportu, nie miałam siły na 7 kilometrów spaceru w obie strony.

Pędzę po niego co dzień

niedziela, 25 stycznia 2015

o jedzeniu, o tym i owym

Będąc ostatnio w sklepie stwierdziłam, że dziwna ze mnie matka.
Młody jeszcze trochę i skończy 21 miesięcy, a tyle towarów w sklepie nigdy jemu nie kupiłam. ;P
Nigdy młodemu nie kupiłam ani jednej puszki mm, ani jednej kaszki gotowej, ani jednego słoiczka - ani warzyw ani owoców. Nie dostał żadnego danonka, żadnego monte. Żaden kolorowy jogurt. Żadne Kubusie. 
Kaszkę sama gotuję, lubi z jagodami. 
Mleko wiadomo.
Warzywa i owoce je - ale nie ze słoików.
Sok z marchwi uwielbia (sokowirówka) i zaraz mu właśnie zrobię.
Ma ileś warzyw, które wręcz połyka.
Jogurt kupuję biały, do którego dokładam owoce. Za jogurtem jednak nie przepada, z nabiału pochłania w nadmiarze żółty ser (jak jego starszy Brat...).
Wiadomo, że żadnej czekolady jemu nie kupiłam. Jeszcze cukierka nie dostał.
Ani lodów. 
Ma jeszcze czas na cukier prosty. Co nie oznacza, że nie dostanie zwykłego ciastka lub kawałka ciasta czy piernika jak robię. Wtedy wiem, że są tam podstawowe produkty - mąka, cukier, jajko masło/margaryna, ser itd itp.

środa, 7 stycznia 2015

zdjęciowo żłobek

Dziś po błogim lenistwie i przeszło dwutygodniowej przerwie Tita podążył do żłobka. Nie ukrywam, miałam obawy. Dorosłym trudno po wolnym z powrotem wpasować się w tryby pracy, a takiemu maleństwu? Na szczęście mój syn nie miał takich dylematów, wpadł tam jak w dym z radością. Gdy odbierałam maleństwo, przedszkolanka stwierdziła, że po tak długiej przerwie jest wszystko ok, ładnie jadł, ładnie spał. Pomimo -3 wróciliśmy do domku na pieszo bezskutecznie wypatrując kotków. 

Starszy przywiózł od teściów zeszyt.... Podaje mi. Mój zeszyt z języka polskiego! Sprzed 23 lat ... Gdzieś tam ostał się... Niesamowite otworzyć takie pudełko wspomnień, przenieść się w czasie...