Padam na twarz.
Energii zero.
Pora dobranocki, mam ochotę iść spać.
Dobrze nie jest.
Energii na sobotę nie widać.
Młodemu kot zwinął wędlinę.
I dał nogę.
Młody za nim pogonił, kot zaczął bronić łupu i syczeć.
Młody do niego rzekł:
- masz swoje jedzenie, tam w kuchni, chodź
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 9 czerwca 2016
czwartek, 17 marca 2016
blw /czort
W polskim tłumaczeniu bobas lubi wybór.
Baby led weaning.
Nie. Aż taką masochistką nie jestem.
I bez tego w naszym domostwie widok codzienny jest jak po huraganie.
U nas blw było w innym wykonaniu.
Dziecko pokazywało lub mówiło, co chce jeść.
Bez spinania się i gonienia łyżeczką za tatusia i za mamusię.
Nie je - zje później.
Baby led weaning.
Nie. Aż taką masochistką nie jestem.
I bez tego w naszym domostwie widok codzienny jest jak po huraganie.
U nas blw było w innym wykonaniu.
Dziecko pokazywało lub mówiło, co chce jeść.
Bez spinania się i gonienia łyżeczką za tatusia i za mamusię.
Nie je - zje później.
poniedziałek, 18 stycznia 2016
jestem zła
Scenka dziś.
Stoi sok na stole.
Wiadome, że Młodego.
Sąsiad pyta, czy to kubuś (nie zamierzam pisać nazwy tego syfu z dużej litery). - dlaczego to w innym poście
Któregoś razu w sklepie pytam o soczki dla dzieci.
Pani mówi, że ma kubusia. :/
Pytam, czy ma jakiś prawdziwy soczek.
Ona, że nie.
Patrzę sama po półkach i pokazuję jej, że ma.
A ta, że to nieodpowiednie, że to sok od któregoś roku życia ?!?!?!?!
A sok był normalny same składniki naturalne i bez dodatków.
Za to syfny kubuś w opinii tej pani byłby w sam raz.
I taka pani sprzedaje towary....
Stoi sok na stole.
Wiadome, że Młodego.
Sąsiad pyta, czy to kubuś (nie zamierzam pisać nazwy tego syfu z dużej litery). - dlaczego to w innym poście
Któregoś razu w sklepie pytam o soczki dla dzieci.
Pani mówi, że ma kubusia. :/
Pytam, czy ma jakiś prawdziwy soczek.
Ona, że nie.
Patrzę sama po półkach i pokazuję jej, że ma.
A ta, że to nieodpowiednie, że to sok od któregoś roku życia ?!?!?!?!
A sok był normalny same składniki naturalne i bez dodatków.
Za to syfny kubuś w opinii tej pani byłby w sam raz.
I taka pani sprzedaje towary....
czwartek, 17 grudnia 2015
Misz - masz.
Dziś to Tita miał "dzień konia".
Po powrocie ze żłobka siedział w lodówce i zgarniał inne jedzenie z pola widzenia.
Przekąsił i popił po godzinie 16:
Dziś po raz pierwszy w grupie Biedronek Starszy odbierał go ze żłobka.
A ja ... siedziałam w kuchni.
Przy innym jedzeniu.
Po powrocie ze żłobka siedział w lodówce i zgarniał inne jedzenie z pola widzenia.
Przekąsił i popił po godzinie 16:
- surowego kalafiora
- usiłował avocado ale było niedojrzałe i odebrałam
- zielonego ogórka ze skórą
- suchy chleb
- rogala maślanego
- surówkę
- żółty ser
- mięso z zupy
- jabłko
- orzechy
- jogurt naturalny z jagodami
- biszkopty
- sok Bobofrut
- herbata zielona z pigwą
- mleko.
Dziś po raz pierwszy w grupie Biedronek Starszy odbierał go ze żłobka.
A ja ... siedziałam w kuchni.
Przy innym jedzeniu.
środa, 2 grudnia 2015
o smakoszu
Upiekłam wczoraj pleśniaka siostry Anastazji.
(Zdjęcie przyciemnia - góra w rzeczywistości jest jasna. Smak przepyszny).
poniedziałek, 9 listopada 2015
tiaaaa...
Rząd wybrany. Na Insta osób sporo młodszych ode mnie przerażenie. Wola ucieczki.
Mnie śmieszy stanowisko Antka. :)
Poza tym bez ekscytacji. Co mnie to... Jak będę mieć czas poczytam sobie Jane Austen, bo jest ciekawsza. :)
Poza tym bez ekscytacji. Co mnie to... Jak będę mieć czas poczytam sobie Jane Austen, bo jest ciekawsza. :)
Z przypadku wpadłam na takie foto.
piątek, 6 listopada 2015
o niczym sobie piszę
Zmieniam programy. W tle taniec z gwiazdami. Stoją do oceny. Dwoje. Ktoś z nich to gwiazda. Pierwszy raz widzę i jego i ją. Gwiazdy ... Tiaaa
Dzień konia trwa. Zjadłam na śniadanie 3 bułki (duże) i pomidora. I ciastka be-be. Nadal głodna.
I obiad ryż z mięsem i sosem i surówką. I taką samą dokładkę.
I chrupki kukurydziane.
I dwa talerze zupy.
Troszkę makreli.
I z 5 kawałków ciasta, bo pleśniaka upiekłam. Widziałam u kogoś dziś na Insta i pozazdrościłam.
I przed chwilą jeszcze raz obiad. Wszystko co zostało.
Jakiś obłęd.
Zaraz pęknę.
Z obżarstwa.
Piątek.
Cieszy mnie to bardzo.
Zmęczenie moje sięgnęło dna.
Czułam się jak po wykopkach, sterana jak koń na roli.
Inny program lookam.
O facebook mówią.
O narcyzmie użytkowników i niepewności.
O świecie otoczonym kordonem znajomych.
Pseudoznajomych.
To już nawet programy o nim powstają.
I o uzależnieniu od niego.
Filip Filipek.
Spotkałam się dziś z osobą o takim imieniu i nazwisku.
Gratuluję rodzicom zrąbanego łba.
A Starszy wczoraj był na dywaniku. Po tym jak się rzucił odzyskać swoją komórkę i oberwał w nos. Tiaaa
Dzień konia trwa. Zjadłam na śniadanie 3 bułki (duże) i pomidora. I ciastka be-be. Nadal głodna.
I obiad ryż z mięsem i sosem i surówką. I taką samą dokładkę.
I chrupki kukurydziane.
I dwa talerze zupy.
Troszkę makreli.
I z 5 kawałków ciasta, bo pleśniaka upiekłam. Widziałam u kogoś dziś na Insta i pozazdrościłam.
I przed chwilą jeszcze raz obiad. Wszystko co zostało.
Jakiś obłęd.
Zaraz pęknę.
Z obżarstwa.
Piątek.
Cieszy mnie to bardzo.
Zmęczenie moje sięgnęło dna.
Czułam się jak po wykopkach, sterana jak koń na roli.
Inny program lookam.
O facebook mówią.
O narcyzmie użytkowników i niepewności.
O świecie otoczonym kordonem znajomych.
Pseudoznajomych.
To już nawet programy o nim powstają.
I o uzależnieniu od niego.
Filip Filipek.
Spotkałam się dziś z osobą o takim imieniu i nazwisku.
Gratuluję rodzicom zrąbanego łba.
A Starszy wczoraj był na dywaniku. Po tym jak się rzucił odzyskać swoją komórkę i oberwał w nos. Tiaaa
poniedziałek, 12 października 2015
parcie na szkło czyli opowieść o słoiczkach
Moje życie towarzyskie leży i kwiczy.
Tak nędznie nie było jeszcze nigdy.
Zawsze byłam kiepska z oddzwanianiem, odpisywaniem na wiadomości, ale teraz to już całkiem przepadłam w innym świecie.
Tak nędznie nie było jeszcze nigdy.
Zawsze byłam kiepska z oddzwanianiem, odpisywaniem na wiadomości, ale teraz to już całkiem przepadłam w innym świecie.
niedziela, 20 września 2015
sobota, 1 sierpnia 2015
Choroby
Podsumowanie.
Do czasu pójścia do żłobka (wrzesień 2014 r.) żadna choroba.
01 wrzesień - 30 czerwiec żłobek.
I przygody zaczęły się:
Do czasu pójścia do żłobka (wrzesień 2014 r.) żadna choroba.
01 wrzesień - 30 czerwiec żłobek.
I przygody zaczęły się:
niedziela, 26 lipca 2015
o jedzeniu
Młody jest boski z jedzeniem.
Jak się zaprze mowy nie ma, by otworzył buzię.
Ma wyraźną alergię na próby karmienia go widelcem/łyżką.
Ku rozpaczy babci nic prawie u niej nie je.
Gonienie go z ową łyżką i widelcem nic nie daje.
Zaciśnie buzię i basta.
Jak się zaprze mowy nie ma, by otworzył buzię.
Ma wyraźną alergię na próby karmienia go widelcem/łyżką.
Ku rozpaczy babci nic prawie u niej nie je.
Gonienie go z ową łyżką i widelcem nic nie daje.
Zaciśnie buzię i basta.
sobota, 6 czerwca 2015
ponownie o tym samym
Lubię zjeść. Lubię zjeść dobrze. Lubię różnorodne produkty.
Jeżeli mnie stać wybieram lepsze produkty, kupując sprawdzam skład. Odkładam
chleby ze zbyt rozszerzonym składem, ciastka z całą tablicą Mendelejewa. Nie
rzucam się w Donce na produkty tylko dlatego, że mają przecenę, albo w
opakowaniu jest ogromna ilość. Na tani
ser, który nie wiadomo co ma w składzie. Nie rzucam się na tanie jajka klatkowe
biednych kur ściśniętych w klatce, których jedynym celem jest zniesienie jaja
bez możliwości zobaczenia słońca i świata, chodzenia po trawie, skubnięcia
robaka.
sobota, 30 maja 2015
parę słów o tym i owym + skany
Reklama Grześka. Batonika.
- odmówisz dziecku?!?
Zagranie na rodzicu, wspaniale.
Tak, odmówię dziecku nadwagi w przyszłości!
- odmówisz dziecku?!?
Zagranie na rodzicu, wspaniale.
Tak, odmówię dziecku nadwagi w przyszłości!
wtorek, 26 maja 2015
Anegdoty z życia
Włączyłam tvn24. Trochę przysnęłam. Dwukrotnie dostrzegłam dziwne dziewczę z lekką wadą wymowy. Ale przede wszystkim zachwycił mnie jej strój. Bluzka na ramki i mega dekolt z wystającymi cyckami. Wystraszyłam się, czy to już teraz taki standard taki ubiór w telewizji? Jak się dobudziłam stwierdziłam, że to inna stacja. Odetchnęłam. Telewizja tak nisko jeszcze nie upadła.
środa, 15 kwietnia 2015
Wszemiła, Wiaczesława i Majkiel
Szedł dziś gościu ulicą. Ledwo szedł. Trochę starszy ode mnie. Rodem z programów amerykańskich o odchudzaniu. Dosłownie płynęło mu wszystko i wszędzie. Spływał tłuszcz. Pod pachą taśtał coca - colę. Przystanął, postawił torbę na schodach na odchodach gołębi i popił sobie. Miałam ochotę podejść i mu to wyrwać i wyrzucić. Jak można samemu tak krzywdzić się? Jeszcze do 80 kg nadwagi dowalać kolejny cukier? Na własne życzenie?!
Ostatnio maszerowały nastolatki. Jedna zajadała lody. Wyglądała okrutnie, gigantyczna i ogromny wiszący brzuch podskakujący na stopniach schodów. I kolejny cukier, by wyglądać jeszcze gorzej. Co tam cukrzyca, otyłość, zawał, problemy z krążeniem. Ważne by się nażreć (przepraszam, ale nie umiem tego inaczej nazwać).
Idę.
Słyszę wołanie: Vanessa. Wiem, o gustach nie rozmawia się. Ale do jasnej anielki, jak można krzywdzić tak własne dzieci? Nie od dziś wiadomo, że najczęściej takie imiona nadawane są w nizinach społecznych, kiedy rodzice kosztem dzieci chcieliby wybić się ze swojej warstwy społecznej.
Owe Vanessy kojarzy mi się z Isaurami, które jako bobasy miały nieszczęście rodzić się w czasie projekcji tasiemca o niewolnicy. Owa nieszczęsna zezowata z lekka Isaura stała się inspiracją dla niektórych rodziców ... Vanessa Nowakowska. Czyż to nie brzmi naprawdę wspaniale?
sobota, 11 kwietnia 2015
piątek, 27 marca 2015
powrót do przyszłości
Młodszy synek coraz starszy. Za szybko rośnie. :(
Ostatnio zauważyłam, że usiłuje sam przykryć się kołderką.
Gdy rozrzuci coś na podłodze, idzie po szufelkę i zmiotkę by posprzątać.
Rozumie co do niego mówimy.
Z mówieniem kiepsko, bardziej mówi w swoim języku. Coraz więcej sylab, coraz więcej zlepków. I to na tyle.
Ostatnio zauważyłam, że usiłuje sam przykryć się kołderką.
Gdy rozrzuci coś na podłodze, idzie po szufelkę i zmiotkę by posprzątać.
Rozumie co do niego mówimy.
Z mówieniem kiepsko, bardziej mówi w swoim języku. Coraz więcej sylab, coraz więcej zlepków. I to na tyle.
czwartek, 29 stycznia 2015
O jedzeniu inaczej ;)
Młody rozwala mnie w niektórych aspektach.
Dziś jedliśmy obiad i wkładał Lubemu na talerzu resoraka w rybę, by autko jej skosztowało. I do tego było oczywiście dodane: aaaaaaaa!!!! (znaczy dobre).
Oglądałam ostatnio jak Makłowicz gotuje. W Norwegii <3 smażył renifera i na końcu oczywiście degustował. Młody patrzy na niego i znowu aaaaaaaaaaa!!!!.
Młody dostaje coś do jedzenia i dzieli się jedzeniem z interaktywną żyrafą. Kęs Tita, kęs dla żyrafy. :P
Dziś na talerzyku były na końcu dwa plasterki kalarepki. Jeden duży, drugi ledwo, ledwo. Sobie wziął duży, malutkiego podarował ze szczerego serca babci. I za nic nie chciał zamienić się. :PP
I abstrahując od jedzenia rozlaliśmy coś na tacce. Babcia mówi, że ma pójść do kuchni i powiedzieć dziadkowi, by dał ściereczkę. Młody zamiast tego poszedł do ubikacji, chwycił za papier toaletowy i przyciągnął go do pokoju rozwijając go. Nadgarstki mi rozwalił.
<3 uwielbiam
niedziela, 25 stycznia 2015
o jedzeniu, o tym i owym
Będąc ostatnio w sklepie stwierdziłam, że dziwna ze mnie matka.
Młody jeszcze trochę i skończy 21 miesięcy, a tyle towarów w sklepie nigdy jemu nie kupiłam. ;P
Nigdy młodemu nie kupiłam ani jednej puszki mm, ani jednej kaszki gotowej, ani jednego słoiczka - ani warzyw ani owoców. Nie dostał żadnego danonka, żadnego monte. Żaden kolorowy jogurt. Żadne Kubusie.
Kaszkę sama gotuję, lubi z jagodami.
Mleko wiadomo.
Warzywa i owoce je - ale nie ze słoików.
Sok z marchwi uwielbia (sokowirówka) i zaraz mu właśnie zrobię.
Ma ileś warzyw, które wręcz połyka.
Jogurt kupuję biały, do którego dokładam owoce. Za jogurtem jednak nie przepada, z nabiału pochłania w nadmiarze żółty ser (jak jego starszy Brat...).
Wiadomo, że żadnej czekolady jemu nie kupiłam. Jeszcze cukierka nie dostał.
Ani lodów.
Ma jeszcze czas na cukier prosty. Co nie oznacza, że nie dostanie zwykłego ciastka lub kawałka ciasta czy piernika jak robię. Wtedy wiem, że są tam podstawowe produkty - mąka, cukier, jajko masło/margaryna, ser itd itp.
niedziela, 21 grudnia 2014
o zdjęciach, o dziecku, o pokarmie ....
Chciałabym podzielić się zdjęciami ze żłobka.
Jak znajdę sposób, by w sposób skuteczny ochronić wizerunek innych dzieci z grupy to wrzucę na bloga.
Wiem jedno.
Na pewno wizerunków dzieci publikować nie będę. Tak samo jak i ja nie chciałabym, by Tita gdzieś w sieci na nieznanych mi stronach był.
To internet.
Jak znajdę sposób, by w sposób skuteczny ochronić wizerunek innych dzieci z grupy to wrzucę na bloga.
Wiem jedno.
Na pewno wizerunków dzieci publikować nie będę. Tak samo jak i ja nie chciałabym, by Tita gdzieś w sieci na nieznanych mi stronach był.
To internet.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
