Poprawiam pościel na łóżku.
Młody gardłuje się:
- ula, ula.
- ??? ula? kula? a, piłka tam jest ...
Sklep
- uła, uła
- ????, w końcu olśnienie: buła?
- kiwa że tak
zaraz potem
- pii
- pić?
kiwa, że tak
Na wyjeździe w końcu zaczął mama mówić. Bo dotychczas wolał na mnie baba krzyczeć ku mojej średniej radości.
Teraz już było:
- moja mama
Jest co chwila:
- mama choć
Dramatycznym głosem nawołuje:
- Peppa, peppa - gdy chce obejrzeć bajkę.
Lub naśladuje pociąg, gdy chce Tomka obejrzeć.
Dziś przynosił po dwie zabawki i mówił:
- di (znaczy dwa)
Dziesięć to di-di.
Arbuz to bubu.
Baran to baaa.
Auto to brrr, bruuuu
Wczoraj uczyłam go jak ma na imię.
Zapytany kto mówi o sobie ja.
Albo kto to zrobił? - mama :P
Słoń to łoł.
Mleko to łeło.
Ała.
Apa. (jak wchodzi po schodach, myk, myk i go nie ma bo zwieje)
Bam. (jak się wywróci)
Bum.
Gu-gu (gorące)
Am lub tam (tam)
Niam albo mmmmmm jak coś dobre. Albo aaaaaaaaaaa (takie charakterystyczne)
Bez tłumacza ani rusz.
Są sformułowania i własna mowa, których nie rozumiem. Nie wiem, co to jest bija (pija), apija i inne zlepki.
Śpiewa i nuci sobie po swojemu.
Tak nuci, że wiadomo co to jest.
Wyraźnie mówi: nie, mama, dziadzia, baba, jaja :P, pupa.
Sygnalizuje, że coś ma w pieluszce. Nocnik za pan brat.
Jest nerwus. Jak coś mu nie wychodzi to niczym rasowy choleryk wychodzi z siebie.
Tak naprawdę to wyje jedynie w paru przypadkach.
Gdy chce teraz i natychmiast mleka.
Gdy jest zmęczony i chce spać.
Wtedy wyje do skutku. A mnie trafia. Jaśnista.
No i potrafi specjalnie krzyczeć jak ma widownię. Sklep i te sprawy. Parę razy wystraszył biednych niewinnych ludzi, a to małe z szelmostwem na buzi i zadowoleniem.
Język dwulatka... Mojego dwulatka. Czytałam ostatnio o testosteronie u chłopców. O prowadzonych badaniach, dlaczego chłopcy mówią później. Że niektórzy mają dziesięciokrotnie więcej niż dziewczynki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz