Upiekłam wczoraj pleśniaka siostry Anastazji.
(Zdjęcie przyciemnia - góra w rzeczywistości jest jasna. Smak przepyszny).
I rogaliki.
Z czekoladą. Konkretnie z nutellą.
Młody przybył do kuchni.
Coś zobaczył, co chce jeść.
Rogalikami wzgardził.
Wszystkim wzgardził.
Krzyk. Chce coś innego.
Patrzę - co on chce?
A tam naszykowany twardy już chleb dla ptaków.
Chwycił go.
Wbił się w niego zębami i powiedział niam niam.
Synku mój! Nic nie szkodzi, że nie chcesz jeść wypieków. Mamusia zje sama. :DDD
Przedwczoraj pierwszy raz kupiłam jemu czekoladowego lizaka.
Był taki piękny (ten misiu), że musiałam. Nadgryzł mu ucho i oddał mi. :PP
Poza tym bawię się.
Puzzle to jest to!
Parkuję autka.
W kuchni też parkuję.
I poczytać coś trzeba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz