Jakiś czas temu chciałam na blogu podzielić się jedną fotką. Wracając do domu ze żłobka czasami szliśmy przez pewien cmentarz. Cmentarz z duszą, klimatem. Od jakiegoś czasu ponownie odbywają się tam pochówki. Zresztą i ja tam przynależę z racji zamieszkania...
Kilkakrotnie mijałam budowlę, o której nie wiedziałam, że jest pomnikiem. Dopiero jakiś czas temu zauważyłam, że to jest pomnik. Ogromna płyta, na tym rzeźba drzewa i pary osób. I ledwo widoczny napis, kto tam spoczywa.
Nie podzielę się już tą fotką. Nie wypada.
Zmarł w tym tygodniu jeden z potężnych i majętnych tego świata. Mający wszystko, prócz najważniejszego - zdrowia. I spocznie właśnie na tym małym cmentarzu koło swojego ojca.
Nic, nic się nie weźmie ze sobą z majętności z tego padołu.
Podejrzewam, że niezły koszmar zapanuje na drogach, tym bardziej, że miejsc parkingowych tam jest jak na lekarstwo, a ile będzie ciekawych aby zobaczyć, jak chowają najbogatszego....
.....
Dzisiejszy dzień był w swojej treści zjawiskowy. Poziom mojego wkurwu osiągnął maksimum. Gdyby tak każdy dzień miał wyglądać, to życie byłoby bez sensu. Radosny pasikonik doprowadził mnie do furii. I dobrze na tym nie nie wyjdzie, bo tym razem przegiął na całej linii. Przelało mi się.
Jak w końcu przybiegłam do domu przejąć opiekę od Lubego nad Młodym okazało się, że i tam nie jest najlepiej. Starszy wyszedł z domu i zamknął ich definitywnie w mieszkaniu. Mogłabym ich oswobodzić, ale ... klucze zostały w domu za drzwiami. Musiałam wybiec z domu, Luby rzucił klucze przez balkon i bieg z powrotem, otworzyć drzwi, by w końcu mógł do pracy się udać. Pękiem kluczy mnie nie zabił.
Wczorajszy mecz mojej drużyny ruina i nędza. A jak jeszcze poczytałam artykuły w necie i komentarze hejterów to jedynie niesmak został.
Zainspirowana wczorajszymi komentarzami zamierzałam obejrzeć wieczorem mecz z Legią. Najpierw nie mogłam zrozumieć dlaczego nie ma meczu, a jest kabaret. Potem nie wiedziałam, gdzie podział się mecz. Potem jak pokazali to zaczynała się już przerwa. Później po przerwie nie mogli znów rozpocząć. A potem wpadły dwie bramki i poleciał z trybun prawdopodobnie kamień, zwalając Legionistę z nóg. Mecz przerwany został. A transmisja jak była, a była krótko była takiej klasy, że ledwo było co widać. Wspaniałe wydarzenie sportowe.To ja wolę naszą wczorajszą klęskę wynikającą ze słabej gry zespołu.
Tiaaaaaa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz