Prawie 2 tygodnie przerwy, bo po antybiotyku mieliśmy go w domu przetrzymać.
Cały dzień w żłobku przepłakał.
Dziś Lubego nie chciał w szatni puścić krzycząc mama i tata na przemian.
Ale płacz było mniej niż wczoraj.
I usłyszałam, że pierwszy garnie się do spania (???).
Zauważyłam jedno.
Po pobycie w żłobku wieczory są spokojniejsze.
Nie ma już takiego szału w domu i takich wariactw. Nie ma demolki zabawek ani domostwa. Nie ma wieczornych krzyków i jęków. Nie ma wiszenia na nodze.
Młody ku mojej radości powrócił od paru tygodni do układania puzzli.
Znowu województwa, literki, cyferki i misiu jadą.
I drewniane klocki, elementy, które codziennie są w użyciu. :))
Z bajek ulubione baje to: Peppe, pociąg Tomek i Maję. I czasami ducktv. :P
Jak chce bajkę to zaczyna monolog: Pepa, Maja, hu hu (odgłos pociągu)Powoli coś tam mówi.
Z Tomka mówi:
Kuba to Buba
Edek to Ede
Heniu jakoś śmiesznie mówi
Tomek i Piotruś nie chce powiedzieć
Emilka to Emi-mi
Na marginesie autorzy Peppy musieli być nieźle na haju tworząc niektóre odcinki bajki. Oglądamy to my - dorośli i mamy większy ubaw od dzieci. ;PP
Polaków rozmowy:
ja: kto najbardziej kocha X (tu imię Młodego)
synek: ja!!!
Starszy do Młodego:
- kochasz mnie?
- nie, mamę
podszedł do niego i go uderzył
Jakieś dziwne zjawisko, po paru dniach pobytu w żłobku zaczął nas bić, w końcu mu oddaliśmy, bo żadne słowa nic nie dawały, a uderzenia padały raz za razem. Rodziców zostawił już w spokoju, ale Starszego nadal z zapałem usiłuje uderzyć, wystarczy, że go zobaczy. O co kaman??
Ostatnio dorwał się do surowej białej kapusty i zajadał.
Ostatnio wracaliśmy z rynku z kalafiorem.
Obgryzał po drodze z zapałem również zielone liście.
:PP
Dialogi:
- kto zrobił ten bałagan?
- mama
(najczęściej wtedy jestem w pracy)
- kto to zepsuł?
- mama!
- mama!
No jest czort. Tak jak mama opowiadała o Bracie mym w dzieciństwie.
Ostatnio czekaliśmy na chirurga, Młody w poczekalni zbierał kurze z podłogi, wchodził pod krzesła, przechodził między nogami, piszczał, śpiewał, krzyczał. Ale jak zaczął kulać się plecy brzuch po posadzce w kierunku wyjścia to padliśmy ze śmiechu.
Pewnie wyglądam na matkę, co wyznaje zasadę bezzestrosowego wychowywania, ale to nie tak. Póki nie zagraża swoim zachowaniem sobie i innym niech będzie dzieckiem jak najdłużej.
Spacerujemy dziś sobie, Młody taśta kamienie, idziemy, idziemy a ten nieoczekiwanie jak nie łupnął dwa razy kamieniem w stojące pod jakimś domem nowe wymuskane i lśniące auto. Wyrwałam mu kamień i czym prędzej oddaliłam się stamtąd ciągnąć Titę. Przedzawał!!!
A poza tym Starszy od dziś ma anginę!
A mnie boli gardło.
Najwidoczniej przy Młodym musimy załapać wszystkie choroby, które omijały nas przez ostatnie kilkanaście lat.
Chyba dla odmiany - jak nigdy - zacznę spisywać choroby Starszego.
Tak czy inaczej - moje kolano dochodzi do siebie. Mogłam już biegać, więc po upadku jest już dobrze. Prawie. ;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz