wtorek, 17 listopada 2015

o najmłodszym

Ostatnie hity tygodni.
"citaj" (czytaj)
"citaj"
"citaj"
I idzie się bawić.
I od nowa.
"citaj"
I tak już od 5 rano.
Książka pod nos, ciemno, ale już książka w ręku.



Ale w weekend to dopiero dał nam popalić.

czwartek, 12 listopada 2015

takie tam

Młody jest śmieszny. :)
Zaczyna wymuszać płaczem.
Jak na coś nie pozwolę wpada w czarną rozpacz.
Krokodyle łzy lecą. Krzyk straszny.
Ostatnio usiłował ukraść mi z kuchni stolnicę.
Ale był wrzask i rozpacz, jak zabrałam. :)

Teraz postanowił zabrać kredki z pokoju Starszego (takie zarosłe kurzem).
Mówię, że ma swoje.
Rozpacz i płacz bez granic.

A potrafi w sekundę rozkrzyczeć się.

Uśmiechnięty i śpiewający chodzi do żłobka.
Ale początek był trudny.

Dzisiaj był dobry dzień.
Rano ból głowy w końcu odpuścił.

I rogale domowe zniknęły
Domowe lepsze.
:))))

poniedziałek, 9 listopada 2015

tiaaaa...

Rząd wybrany. Na Insta osób sporo młodszych ode mnie przerażenie. Wola ucieczki.
Mnie śmieszy stanowisko Antka. :)
Poza tym bez ekscytacji. Co mnie to... Jak będę mieć czas poczytam sobie Jane Austen, bo jest ciekawsza. :)

Z przypadku wpadłam na takie foto.

o nadgorliwości czyli skretynieniu

czytałyście/czytaliście o tym:


???

kliknij by powiększyć


Komentarz uważam jest zbędny.

niedziela, 8 listopada 2015

niedzielnie

Plan wykonany.
W weekend prawie przebiegłam maraton.
Prawie czyni wielką różnicę.

W sobotę i niedzielę po 20 i pół km.
Zabrakło 1 km. :PP

Dziś dowaliło mi kolano, więc bieg nie należał do przyjemnych.
I wiatr był niczego sobie, na otwartym terenie dawał popalić.

Nie najgorszy czas jak na mnie. Nie zliczę, na ilu światłach stałam.

Za to wczoraj przebiegłam 5700 zanim natrafiłam na czerwone światło (a chciałam, bo chciałam zobaczyć, czy endo działa, a natrafiłam na zieloną falę i nie chciałam zatrzymywać się w tym celu). No i później zostałabym rozjechana na miazgę przez kierowcę, który na podwójnej na warunkowym lewoskręcie skręcał i ledwo umknął przed kołami aut, które miały już dawno zielone i były na środku krzyżówki i przed nimi ledwo uciekł.

piątek, 6 listopada 2015

o niczym sobie piszę

Zmieniam programy. W tle taniec z gwiazdami. Stoją do oceny. Dwoje. Ktoś z nich to gwiazda. Pierwszy raz widzę i jego i ją. Gwiazdy ... Tiaaa

Dzień konia trwa. Zjadłam na śniadanie 3 bułki (duże) i pomidora. I ciastka be-be. Nadal głodna.
I obiad ryż z mięsem i sosem i surówką. I taką samą dokładkę.
I chrupki kukurydziane.
I dwa talerze zupy.
Troszkę makreli.
I z 5 kawałków ciasta, bo pleśniaka upiekłam. Widziałam u kogoś dziś na Insta i pozazdrościłam.
I przed chwilą jeszcze raz obiad. Wszystko co zostało.
Jakiś obłęd.
Zaraz pęknę.
Z obżarstwa.

Piątek.
Cieszy mnie to bardzo.
Zmęczenie moje sięgnęło dna.
Czułam się jak po wykopkach, sterana jak koń na roli.

Inny program lookam.
O facebook mówią.

O narcyzmie użytkowników i niepewności.
O świecie otoczonym kordonem znajomych.
Pseudoznajomych.
To już nawet programy o nim powstają.
I o uzależnieniu od niego.

Filip Filipek.
Spotkałam się dziś z osobą o takim imieniu i nazwisku.
Gratuluję rodzicom zrąbanego łba.

A Starszy wczoraj był na dywaniku. Po tym jak się rzucił odzyskać swoją komórkę i oberwał w nos. Tiaaa

wtorek, 3 listopada 2015

30 miesięcy - dopisek

Waga - 14.500
Wzrost - prawie 97 cm

Dwa i pół roku.

I sprzedana choroba od niefrasobliwej babci, która choruje na zapalenie krtani, a uparła się jeździć z nami na Wszystkich Świętych. Cały dzień - cała niedziela - 300 km w aucie razem.

Młody dziś w nocy dusił się, Starszy narzeka na gardło i katar, Luby narzeka.
A ja jestem zdrowa (jeszcze) i wściekła!!!!

Ostatni miesiąc to sukces nocnikowy. Wręcz uwielbia na nim siedzieć. :)) Od miesiąca nieważne czy dzień czy noc, czy ma pieluchę - do poważnych spraw pędzi po nocnik.

Do spania, na wyjścia i do żłobka zostawiam mu pieluchę. W domu jak jest ze mną nie zakładam.
Puzzle i książki i ciuchcie na tapecie.
Bajka niezmiennie Peppa i Tomek.
Lubi maskotki, w tym wielbłądy.

Ostatnio kładł się spać.
Brałam po kolei maskotki i zmieniając głos pytałam, czy chce myszką/psem/z misiem/żabą/itd spać.
I w ten sposób całą stertę zgarnął do łóżka, aż głowy nie było widać. xD

Codziennie wybiera sobie coś do spania. Dziś to pudełko ze skarbami. Inne dnia miś. Innego wielbłąd. Innego pociąg z wagonem. :))

Mowa powoli. Powoli. Topornie do przodu.

Je to co lubi. Sam sobie wybiera z lodówki. W żłobku je wszystko i z dokładką.
Uwielbia mleko.
Nieustannie i bez przerwy.

Potrafi w sekundę rozpłakać się. Dziś tak było jak pogroziłam mu palcem hihi.
Śmiechotek.

Uwielbia przytulaski, dawać buzi, jak powiedzieli w żłobku, że to pieszczoch. :)