klik --> warto przeczytać informacje końcowe!!
---------------------------------------------------
Z gazety prawnej:
[U nas sól jest prawie nieużywana. Są inne sposoby doprawienia jedzenia.
U nas nie byłoby protestu. Kalafior, ziemniaki, kotlety, sosy itd. są bez soli. Kwestia przyzwyczajenia. A potem jedzie się do kogoś, nakłada się jedzenie i ma się wrażenie, że jemy nie jedzenie, a sól.
To tak jak cukier. Kiedy przestanie się słodzić kawę i herbatę i wypije się taki ulepek po dłuższym czasie, to można to jedynie wypluć.
Nie wierzysz?
Słodzisz herbatę?
Łyżeczkę? To wrzuć dwie i spróbuj czy smaczne.
Dwie łyżeczki? To wrzuć cztery i spróbuj czy dobre.
Trzy? No to by zrozumieć jaki to lepik trzeba wrzucić sześć.
Nie słodzę kilkanaście lat. I nie piję gazowanych kolorowych napojów tyle samo. I nie przełknęłabym żadnej heleny (nie napiszę z dużej litery) ani podobnych bo wiem, że w smaku byłby to zielony Ludwik.
Kwestia nawyków.
Oczywiście nie jest to najważniejsza sprawa w życiu.
Piszę tylko, że sól występuje w postaci naturalnej w produktach i tak naprawdę nasze organizmy więcej go nie potrzebują.]
I moje zdanie: rodzice którzy protestują przeciwko zdrowej żywności w szkole i ograniczeniom dla ich dzieci zakupu drożdżówek, słodkich napojów, batoników i czipsów są durniami! Z całym szacunkiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz