środa, 9 grudnia 2015

ten post - kontynuacja

może zaczynać się tylko tak:


Zdjęcia. Trochę nie po kolei ale jedziemy.

Ciechocinek.
Dogorywałam, ale trzeba było robić za kierowcę i po mamę pojechać.
Młody czuł się dobrze, w wózku nie chciał siedzieć, za to uciekać jak najbardziej.
Sprezentowana poduszka po godzinie była już brudna.......
Energia go roznosiła.
 Nawet do autobusu podmiejskiego usiłował wskoczyć, jak za nim skoczyłam i złapałam, to okazało się, że zgubiłam telefon, jakaś dziewczyna mi przyniosła mój tel.

Reklama miasta czy reklama reklam?



Poszliśmy na obiad. Młody wyrwał babci talerz z frytkami, oddał jej surówki (nie wszystkie) i mięso. Resztę zjadł. Jak mu spadło pod stół wszedł tam - spod stołu wynurzała się tylko ręka i ta wrzucała brudne frytki z powrotem na talerz. Jak wyzbierał wszystkie wyszedł spod stołu, usiadł, po czym znów nabijał je na widelec i ze smakiem zjadał. Jak babcia usiłowała poczęstować się ze swojego talerza, to razem z talerzem odsuwał się.


Oczywiście był na zapleczu, na czworakach, na siedzeniach, przechodził wszędzie tam, gdzie się dało. Czort wcielony.

tężnie, rzecz jasna








Kawiarnia. Ja capuccino, deser. Młody dostał kulkę lodów. I dał czadu. Uciekał, wbiegał za ladę, z jakiejś maszyny wyciągał elementy metalowe i postanowił tym rzucać. Przesuwał meble. Poszliśmy do ubikacji. Chciał wyjść, pokazałam gdzie ma iść do babci i zamknęłam się.
Słyszę za chwilę szarpanie drugich drzwi. Krzyczę po imieniu, że zaraz wyjdę, żeby się uspokoił.... A tu zonk. Pokrzykuję, szarpanie drzwi trwa. Nagle słyszę kelnerkę ...Okazało się, że tym razem to nie Młody, to jakiś dziadek się zaciął, a ja już wizję miałam. :D


 Jak wracaliśmy do domu zapakowałam go do auta i zasnął - odetchnęłam. Dał mi popalić. Do opieki nad energicznym dzieckiem trzeba mieć zdrowie. Ja go wtedy nie miałam.

2 komentarze:

  1. Widzę mojego Karolka ��niezapomniane doznania

    OdpowiedzUsuń