Jarała ćmika na rynku.
Na oko była w 7-8 miesiącu.
Fajkę miała z tych cienkich. Pewnie myślała, że są mniej szkodliwe.
Powiedziałam jej m.in. że to skrajny egoizm.
Ale się dziewczę pluło, że to nie moja sprawa.
I tak zastanawiałam się później, czy to naprawdę nie moja sprawa? Nie nasza?
Czy następne pokolenie, z gorszym pakietem startowym i z problemami zdrowotnymi to nie będzie nasza sprawa?
Czy kwestia ich leczenia to nie będzie nasza sprawa?
A przecież wystarczy uruchomić wyobraźnię. Włączyć sobie pierwszy filmik, jak nawet bierne palenie wpływa na rozwój płodu i dziecka. Jak dziecko ma problem z oddychaniem.
Czy żałuję, że odezwałam się?
NIE!!!!!!!!!!!!!!!
Uważam, że każdy z nas powinien zareagować. Przestać odwracać wzrok.
Gdyby każdego dnia usłyszała to od 50 osób to by jej w pięty poszło i odechciało się jarania.
Chcesz się truć? Własny wybór! Ale nie dziecko!!!!!
I jak to jest z tymi naszymi przepisami prawnymi?
Osoba paląca na przystanku (w miejscu publicznym) może zarobić za to mandat w wysokości do 500 zł.
A jak z tymi, którzy pracują na rynkach sprzedając owoce i warzywa?
Naprawdę, byłabym za odrębnym przepisem, który karze takie głupie matki. I naprawdę przywaliłabym im karę.
Dość znieczulicy społecznej. Dość pozwolenia!
Nie dla pijaków wsiadających za kółko!
Nie dla palących w miejscach publicznych, a w szczególności nie dla ciężarnych!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz