środa, 29 czerwca 2016

smutno :((

Zmarła Janina Paradowska.
Smutno mi.

Słucham jak co dzień Tok FM, ale Jej głosu rozsądku już nie usłyszę.


Zostaje coraz więcej publicystów i dziennikarzy, którzy nie mają nic do powiedzenia. Nic, nad czym by było warto pochylić się. Bylejakość, powszechna bylejakość. Absolwenci bananowych szkół i bez szkół. I bez wiedzy i bez pasji. Ale za to z rozdania politycznego.

Gdzie odchodzą ci, którzy przekroczyli próg życia?

wtorek, 28 czerwca 2016

Czarne Czupiradło




Jest takie miejsce, gdzie zawsze wchodzę ze zgrozą.

Zachowuję czujność i uwagę.

Nie dam się zaskoczyć przeciwnikowi.

Przekraczając drzwi zamieniam się w żurawia i wyciągam głowę lustrując bacznie.

Nie odetchnę, zanim nie dokonam rewizji otoczenia.

Nie dam się.

Raz już się nacięłam.

Nieopatrznie stanęłam przy okienku Pracownika Roku.

Czarne Czupiradło. Najbardziej nieudolny i najflegmatyczniejszy pracownik. Obsypany tatuażami w otoczce ogromnych sterczących dredów.

Nieodróżniający druków, mający problem z logowaniem do komputera i ze skanowaniem kodu. Mający problem nawet z przystawieniem pieczątki i ze sobą.

Raz. Wystarczył mi raz, abym obiecała sobie, że nigdy więcej nie zobaczy mnie przy swoim okienku.

Nawet gdy kolejka wypada już na mnie, obracam się mówiąc, że ja idę do drugiego okienka i przepuszczam osoby za mną. 


I niech inni na nią pomstują. A pomstują. Nawet emerytkom podpada.

Dumam i myślę. Myślę i dumam. Od miesięcy zastanawiam się, gdzie taka istota nadawałaby się do pracy. I mimo bujnej wyobraźni nic dotąd nie wymyśliłam.

Z pewnością to jest Pracownik Roku. Kogoś bardziej powolnego i nieudolnego nie ma.

 
I mówię to po miesiącach jej bytności w miejscu pracy – bo pracą to trudno nazwać.

niedziela, 26 czerwca 2016

a po cio???? /o rozwoju dziecka

Przeglądając internet można nabawić się kompleksów.
Dziecko jeszcze nie przewraca się na drugi bok?
Nie siada?
Nie chodzi?
Nie ma ząbków?
Straszenie jedzeniem.
Wspólnym spaniem.
Straszenie noszeniem w chuście (pierwsze wózki są sprzed trzystu lat).
Straszenie smoczkiem.
Straszenie zbyt długim karmieniem (dziecko z syndromem nieodciętej pępowiny).
Straszenie zbyt krótkim karmieniem (i tu milion historii).

Straszenie, że dziecko nie mówi. Więc na pewno coś jest nie tak.
Bo wg książki lub internetu powinien mieć określony zapas słów na każdym etapie. Ba - nawet podane jest ile powinien mówić.
A jak nie w pędy do lekarza.

czwartek, 23 czerwca 2016

głowa na karku

Sprawdzałam dziś w tv, o której grają Polacy.

Hmm, nic nie widzę.

Pytam Syna, ten dziwnie się na mnie patrzy.

Olśnienie - nie dzisiaj grają, lecz w sobotę.

Mentalnie jestem przygotowana.

Brawo ja!

środa, 22 czerwca 2016

o prezydencie

Moje miasto co jakiś czas jest na celowniku.

Teraz przed nami ważne wydarzenia.
Obchody 60. rocznicy Poznańskiego Czerwca.



(foty z netu)

Jeszcze nie przycichła sprawa pomnika, który bez zezwolenia postawiono na kościelnym terenie.

Mamy kolejny absurd.  Miłościwie rządzący nam minister wydał dyrektywę, że na wszelakich uroczystościach z obecnością WP podczas apelu wymieniane mają być również ofiary smoleńskie. To zwykły absurd i poplątanie historii. Byleby tylko naród nie zapomniał i byleby elektorat był trzymany w ryzach.
Nieistotne jest że to karta historii z 1956 roku, gdzie władza strzelała do swoich rodaków i blisko 60. z nich zabiła.

Nie będzie wyczytania na apelu - nie będzie asysty wojskowej.

Normalnie transakcja wymienna. Rodem z piaskownicy. Dasz mi foremkę, pożyczę ci łopatkę.
Nie odrobisz lekcji, nie wyjdziesz na dwór.

Szantaż, zwykły, podły szantaż.

Albo obłęd.

Na szczęście nasz prezydent pokazał, że ma jaja. I pokazał miejsce panom z Warszawy.  Nie zawsze zgadzałam się z jego postępowaniem, ale tym razem postąpił zgodnie z wolą większości Poznaniaków. I moją. Podziękował za asystę. Niech się udławią.

To w końcu rządzący sami świadczą o sobie. A historia wystawi im za to rachunek na swoich niezapisanych jeszcze kartach. Za wzgardę, za nieliczenie się z innymi ludźmi, za pogardę i język nienawiści.

Jak można ponad sprawy państwa stawiać własny interes partyjny?

Gdyby ten wypadek zdarzył się w czasie innej kadencji i inni znaleźliby się na pokładzie, to wszystko co dziś się dzieje nie byłoby ważne ani dla Antka, ani dla Jarka, ani dla Zbysia, ani dla pani Krysi. Ani śledztwo, ani wrak, ani rozliczenia, ani zdrady, ani rzucanie oskarżeń i ubliżanie. I nie byłoby pochówku na Wawelu, pomników i prób wmawiania, że była to prezydentura z prezydentur. 
Z całym szacunkiem - to nie był mój prezydent.


Czekam. Zobaczymy, jak się zakończy ta farsa.


Post nie dotyczy oczywiście prezydenta Polski.

o foremkach słów kilka / lekcja wychowawcza



Historia krótka.
Ostatnio po żłobku zawitaliśmy do ZOO.
Taki mały punkt z niektórymi zwierzątkami (duże przeniosły się na wielki metraż do M50).
I była tam piaskownica.
I foremki i łopatka zostawione odłogiem.

sobota, 18 czerwca 2016

życie na fotografii

Start.

śniadanie
w tym surowy kalafior



malowanie farbkami
 spróbować też trzeba


kibicujemy - Polska biało - czerwoni

przygotowujemy posiłek dla kota



karmimy go




dajemy radę w życiu


 z pomocą mamy mierzymy wysoko


a tymczasem w pokoju Starszego
 i nawet jak na co dzień dosyć tu schludnie ;)

środa, 15 czerwca 2016

powrót do przeszłości cd.

Dziś byłam na zebraniu w przedszkolu. Tym samym, do którego chodził Starszy. Kilkanaście lat temu. Niewiele pamiętam z tamtego czasu. Ani sal. Ani szatni.

I znowu miałam kluchę w gardle. Buuuu
Gdy dwa lata temu zadzwonił telefon, że Młody został przyjęty do żłobka byłam w ciężkim szoku. Przecież byliśmy na tak dalekiej pozycji!
Aż takim szoku, że nie potrafiłam od razu odpowiedzieć, czy chcę go puścić.
Napłakałam się przy tym.

tak było

Jak czas pokazał, to było dobre rozwiązanie.
Dla Młodego i dla nas.

Tita potrzebuje rozplanowanego dnia pełnego zadań i ruchu.
To nie jest dziecko siedzące.

Nie czarujmy się.
Jeżeli oboje rodzice muszą pracować to w dobie nie da się zmieścić:
1) pracy w pełnym wymiarze
2) ogarnięcia domu /zakupów / zrobienia posiłków / załatwiania spraw urzędowych / kontroli nad Starszym
3) kilkugodzinnej zabawy z Młodym i wielu zajęć dla niego
4) snu w odpowiedniej liczbie godzin.

Doba się nie wydłuży.
Nigdy nie da się być w 100% profesjonalistą na kilku płaszczyznach. Jak się jest super w domu, to wtedy nasza praca kuleje. Jak w pracy dajemy z siebie wszystko, wtedy dom jest odłogiem. No i jeszcze można po łebkach ciągnąć. I na wiecznym niedoczasie. Wtedy pełna nieprofeska.

Tita Ciocię Anię ze żłobka kocha.
Ciocia Ania i ciocia Ania słychać non stop. Laf.

Do żłobka podąża ze śpiewem na ustach.

Płacz był. I w tym roku i ubiegłym.
W początkowych tygodniach.

I myślę, że lepiej nie będzie przy przedszkolu.
Powtórka z rozrywki.

Ale kto z nas, dorosłych lubi zmiany?

Kto chciałby być wrzucony w nowe środowisko?
Szczególnie jak się jest małym maluszkiem i nie rozumie się świata i dlaczego rodzic zostawia go w obcym miejscu?

Jedno jest pewne.
Na pewno nie tylko Młody będzie płakać.

poniedziałek, 13 czerwca 2016

podsłuchiwanie

... bywa pouczające ;)

Można np. dowiedzieć się, że ktoś lecąc z kraju X (w Europie) do kraju Y (w Europie) ma międzylądowanie w .... Australii.
- chyba w Austrii - sprostowała współtowarzyszka
- możliwe, jakiś kraj na "A". Kurtyna.

czwartek, 9 czerwca 2016

tytułu brak /dopisek

Padam na twarz.
Energii zero.
Pora dobranocki, mam ochotę iść spać.

Dobrze nie jest.
Energii na sobotę nie widać.


Młodemu kot zwinął wędlinę.
I dał nogę.
Młody za nim pogonił, kot zaczął bronić łupu i syczeć.

Młody do niego rzekł:
- masz swoje jedzenie, tam w kuchni, chodź

piątek, 3 czerwca 2016

beksa lala (pojechała do szpitala, a w szpitalu powiedzieli...)

takiej beksy nie widzieli.

Znacie?
To przeczytajcie:



37 miesięcy!

Czas zapytala, aż gwiżdże.

Waga - 15.600
Wzrost - sprawdzę. Wzrostu nie będzie, bohater nie zamierza stanąć do pomiarów.

Ostatni miesiąc to rozwój mowy i od tygodnia zadawanie pytań.
Co robisz.
Gdzie idziesz.
Co to.
itd.