Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieganie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieganie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 grudnia 2020

Tak wygląda moje miasto nocą.

 A konkretnie wieczorem.

Ciemnica o godzinie 17. Teren Rusałki.

Na dzień dobry przemknął mi przed twarzą czarny ptak. Nietoperz?


Czołówka i heja.

Bieganie w mgle i ciemnicy z odbijającym światłem bylo jedyne w swoim rodzaju. Jakbym znajdowała się w innym świecie.







niedziela, 9 października 2016

bo życie krótkie jest

Dziś w Poznaniu był maraton.
Jako zdechlak i churchlak poszłam kibicować. Gruźlik z suchotami.
I bawiłam się wyśmienicie.
Głos zachrypnięty, bo choróbsko trzyma od tygodnia i puścić nie chce, a lekarz mnie jeszcze nie widział, ale co tam.
Zresztą w domostwie szpital na peryferiach i zdrowy jest tylko kot.
Tak czy owak bawiłam się wyśmienicie. Kilka godzin okrzyków i braw.

Dawno temu tu na blogu napisałam o marzeniu pobiegnięcia w półmaratonie.
W tym roku przebiegłam cztery.

Może i kiedyś będę mieć tyle siły, by wystartować w maratonie? Od czego są marzenia?



Biegam.

Póki żyję.
Póki nogi mnie niosą, a kolana żyją.
Póki nie dopadła mnie poważna choroba.
Póki nie dopadł mnie zawał, wylew, nowotwór.
Póki nie potrącił mnie samochód i cegła nie spadła mi na łeb.
Póki trwa życie polecę przed siebie.

A tak było ostatnio w Swarzędzu.

niedziela, 8 listopada 2015

niedzielnie

Plan wykonany.
W weekend prawie przebiegłam maraton.
Prawie czyni wielką różnicę.

W sobotę i niedzielę po 20 i pół km.
Zabrakło 1 km. :PP

Dziś dowaliło mi kolano, więc bieg nie należał do przyjemnych.
I wiatr był niczego sobie, na otwartym terenie dawał popalić.

Nie najgorszy czas jak na mnie. Nie zliczę, na ilu światłach stałam.

Za to wczoraj przebiegłam 5700 zanim natrafiłam na czerwone światło (a chciałam, bo chciałam zobaczyć, czy endo działa, a natrafiłam na zieloną falę i nie chciałam zatrzymywać się w tym celu). No i później zostałabym rozjechana na miazgę przez kierowcę, który na podwójnej na warunkowym lewoskręcie skręcał i ledwo umknął przed kołami aut, które miały już dawno zielone i były na środku krzyżówki i przed nimi ledwo uciekł.

sobota, 10 października 2015

zazdrość

Jery,  ale zazdroszczę....

I rok temu zazdrościłam.

2014

Ale siły jeszcze nie te.
Nie można trenować biegania na poważnie, jak nie ma z kim zostawić maleństwa.

Póki co połowa tej trasy ok.
Marzenie za rok pobiec.

Przejrzałam zapiski. Chyba najgorzej nie jest. Rok temu marzyłam by mieć siłę przebiec półmaraton. Teraz znaleźć czas, by móc ćwiczyć więcej ...

A jutro zazdrość mnie zje. Całkiem


Sprawdzałam wieczorem na ile mnie stać. Ile dam radę. Ała moje nogi (dostały w kość).
Trochę ponad 28 km, sporo brakuje....

Coś mnie dziś przewiało. Siedzę pod kołdrą. Zimno! Trzeba się będzie cieplej ubierać. Jaśnista mnie trafi.

I zaskoczyło mnie dziś cuś na drodze. Z daleka miałam wątpliwość co to leży.
;P




------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Tydzień temu w poszukiwaniu meteorytów. :)))

sobota, 19 września 2015

piątek, 21 sierpnia 2015

wakacyjnie

Drugi dzień bez tabletek przeciwbólowych - wspaniale.

Ostatnio byłam niczym Jaś Fasola. Ale ten grał, a ja naturalnie nieszczęśliwa byłam.

niedziela, 19 lipca 2015

Dwójki i krajobraz po burzy

Dziś na stanie mamy dwójki.

 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dzisiejszy dzień.

wtorek, 7 lipca 2015

północ

Odkładam dokumenty, idę spać.
Jest północ.
Na dworze błyska.
Grzmi.
Marzę o deszczu.

O ochłodzeniu.

sobota, 18 kwietnia 2015

niedziela, 12 kwietnia 2015

weekendzik

Imprezy urodzinowe zakończyły się. Te kwietniowe. Mam 40 lat. I dobrze. Nie okazało się to żadną traumą.
Ba, nawet usłyszałam:
- pani ...., to marzenie mieć tyle lat.

No bo czego chcieć więcej? Zdrowie póki co jest. Klimakterium jeszcze nie zaatakowało. Odchyły mam takie jak każdy inny, więc jeszcze umiarkowane. W domu mam wszystkich. Mam kogo kochać i jestem kochana. Mam tych samych od lat przyjaciół i mogę na nich liczyć. Jest wiosna. Pięknie świeci słońce, rozkwitają pąki drzew, przebijają się kwiaty. Zieleń trawy jest zachwycająca. Las pachnie, ptaki śpiewają z całych sił, słucham odgłosów lasu i śpiewu ptaków, gdy biegam. Z zachwytem. Jestem w miarę młoda, mądrzejsza niż parę lat temu, bardziej doświadczona i z bagażem życiowym. Wiem, co jest ważne, a co mniej. Wiem, że los w każdym momencie może odwrócić się i walnąć obuchem w łeb. Cieszę się z tego, co mam. Bo dziś jest dziś.


Tu targam zakupy na imprezkę. :P
Część zakupów hihi.
Matka Polka.
Rumun. ;P