Po tygodniu nicnierobienia powróciliśmy do rzeczywistości. Jedzenie się gotowało - tylko brać, porządki się same robiły (zakupy też).
Poleżałam sobie. Pobiegałam sobie. Poczytałam Chmielewską <3.
Obejrzałam Znachora i znowu ryczałam - Luby patrzył na mnie z politowaniem. ;)
I już chciałam wracać do domu. Za mało się działo.
Tita też już przechodził sam siebie. Wczoraj z nudów zrzucił szufladę (z zawartością). Fruwało co tylko mogło fruwać. Buty również. Chyba zapiszę go na jakąś piłkę. :P
Zapisują już trzylatków?
poniedziałek, 30 maja 2016
środa, 18 maja 2016
to se ne wrati / o dobrej zmianie
Zmiana w telewizji pociągnęła za sobą sznureczki.
Przyszła nowa władza, wywaliła z poprzedniej ekipy, kto jej
nie pasował.
Sentymentalnie pokolenie 40+ i starsze zapragnęło powrotu do
przeszłości.
Do sielskości dzieciństwa.
Raz jeszcze poczuć przeżycia i beztroskę tamtych dni.
Poczuć się ponownie młodym.
Ba! Zaszczepić ten uczucia naszym dzieciom.
Wrócić do programów sentymentalnych.
Reaktywacja Teleranka. Pegaza itd. Wielkiej Gry (takie były
plany).
sobota, 14 maja 2016
puknij się w głowę, kretynko!
Jestem bardzo uprzejmą osobą.
Ostatnio trąbiła na mnie rowerzystka.
Jestem za sprawdzaniem wiedzy rowerzystów.
Szczególnie w sytuacjach na drodze, kiedy ktoś mnie wkurzy.
Ręce mi opadają na większość pomysłów rządzących, ale z jednym zgadzam się.
Rowerzyści powinni potwierdzić swoją wiedzę (w jakiekolwiek formie) ze znajomości przepisów ruchu drogowego.
Są uczestnikami na drodze tak samo jak inni.
Ostatnio trąbiła na mnie rowerzystka.
Usiłowała mi wmówić, że to jest droga dla rowerów, że powinnam iść z dzieckiem przez przystanek autobusowy.
Bo w sumie po co rozróżniać ma te dwa znaki? Przecież wyglądają podobnie.
Jeszcze się ze mną kłóciła! Wg niej to jest to samo:
Ponieważ nie zamierzała mnie słuchać i wsiadła na rower krzyknęłam za nią cytuję "puknij się w głowę, kretynko".
Jestem za sprawdzaniem wiedzy rowerzystów.
Zacytuję jakiegoś internautę:
Nie rozumiem, dlaczego ja, by jeździć legalnie samochodem, musiałem najpierw chodzić na kurs i zdawać egzaminy, zaś oni nie potrzebują żadnych zezwoleń. I to nawet wtedy, gdy mają problem z odróżnieniem prawej strony od lewej i dysponują IQ na poziomie brzozy.
Przy znaku nr 4 też miałam już kilka spięć, kiedy rowerzyści kłócili się ze mną, że TO DROGA DLA ROWERÓW.
Nie rozumiem, dlaczego ja, by jeździć legalnie samochodem, musiałem najpierw chodzić na kurs i zdawać egzaminy, zaś oni nie potrzebują żadnych zezwoleń. I to nawet wtedy, gdy mają problem z odróżnieniem prawej strony od lewej i dysponują IQ na poziomie brzozy.
Jak rowerzyści widzą znaki drogowe
Przy znaku nr 4 też miałam już kilka spięć, kiedy rowerzyści kłócili się ze mną, że TO DROGA DLA ROWERÓW.
poniedziałek, 9 maja 2016
przemyślenia o dennym programie
Oglądałam telewirzyn.
Spojrzałam sobie z zainteresowaniem na ową rodzinę.
Mama dzieci płakała, że utrzymują się tylko z zasiłków i pracy dorywczej męża. I tu zabrali jej to, na co liczyła.
Kto rodzi dzieci nie mając pracy?
Kto rodzi dzieci nie potrafiąc im zabezpieczyć bytu?
A mama co? Dzieci do przedszkola i szkół, a mama co? Nie można iść do pracy?
W kuchni mikrofala.
Mama podgrzewała wodę na herbatę w czajniku elektrycznym.
Czyli nie musi oszczędzać na prądzie, jak jej takie pożeracze prądu nie interesują.
Już nie wiem od ilu lat nie mam czajnika elektrycznego. Nie było mnie stać. Musiałam prowadzić racjonalną gospodarkę tym, co zarobiłam dzięki własnej pracy.
Mikrofali do dziś nie mam.
Biadolenie, że miało być na remont pokoju.
Bo dzieci chcą mieć trampolinę, bo przecież WSZYSCY mają.
Otóż pani mamo nie wszyscy.
Nie każdy mieszka w domku/ ma kawałek podwórka /działki.
Większość nie ma.
Mój syn nigdy nie chciał trampoliny.
Trzeba mierzyć siły na zamiary.
A zamiary na siły.
I jęk, że komornik zabrał pieniądze za długi zmarłej mamy.
Jak się niewiele wie, to takie zdanie może robić wrażenie.
Ale na mnie nie robi.
Bo spadku nie trzeba przyjąć. Można odrzucić. Wtedy kogoś długi nie są naszymi długami.
A skoro się go przyjęło, to znaczy, że jego wartość przewyższyła wartość długu.
A wtedy jęczeć i płakać przed kamerą to wstyd.
PS Komornik oczywiście owe środki zwróci. To wiadome. Jak i wiadome jest, że inni biedni rodzice łapiący każdą pracę, by zapłacić rachunki, mieć dach nad głową i chleb na co dzień nie dostaną nic. Bo takie dzieci w normalnych rodzinach często pokrzywdzonych przez los, nie zasługują zdaniem rządu na poprawę bytu.
Była pani, której komornik zabrał pięćset plus x sześcioro dzieci (czyli sytuacja, która miała być wykluczona).
Ale to mnie akurat nie interesuje. Zresztą o tym poniżej.Spojrzałam sobie z zainteresowaniem na ową rodzinę.
Mama dzieci płakała, że utrzymują się tylko z zasiłków i pracy dorywczej męża. I tu zabrali jej to, na co liczyła.
Kto rodzi dzieci nie mając pracy?
Kto rodzi dzieci nie potrafiąc im zabezpieczyć bytu?
A mama co? Dzieci do przedszkola i szkół, a mama co? Nie można iść do pracy?
W kuchni mikrofala.
Mama podgrzewała wodę na herbatę w czajniku elektrycznym.
Czyli nie musi oszczędzać na prądzie, jak jej takie pożeracze prądu nie interesują.
Już nie wiem od ilu lat nie mam czajnika elektrycznego. Nie było mnie stać. Musiałam prowadzić racjonalną gospodarkę tym, co zarobiłam dzięki własnej pracy.
Mikrofali do dziś nie mam.
Biadolenie, że miało być na remont pokoju.
Bo dzieci chcą mieć trampolinę, bo przecież WSZYSCY mają.
Otóż pani mamo nie wszyscy.
Nie każdy mieszka w domku/ ma kawałek podwórka /działki.
Większość nie ma.
Mój syn nigdy nie chciał trampoliny.
Trzeba mierzyć siły na zamiary.
A zamiary na siły.
I jęk, że komornik zabrał pieniądze za długi zmarłej mamy.
Jak się niewiele wie, to takie zdanie może robić wrażenie.
Ale na mnie nie robi.
Bo spadku nie trzeba przyjąć. Można odrzucić. Wtedy kogoś długi nie są naszymi długami.
A skoro się go przyjęło, to znaczy, że jego wartość przewyższyła wartość długu.
A wtedy jęczeć i płakać przed kamerą to wstyd.
I jednocześnie są inne przypadki, są dziesiątki osób, które mają w portfelu tyle, co ja kiedyś, kiedy samotnie wychowywałam dziecko. Ci nie dostaną z programu nic. Bo jest tylko jedno dziecko lub ktoś ma aż 801 zł na osobę. Kokosy! Szczególnie jak z 1602 zł netto zapłaci się kredyty, rachunek za mieszkanie, za prąd i za bilet. Wtedy zostanie na dwie osoby z 400 zł na miesiąc.
Wkur** mnie ten program. Dla wielu nie trampolina jest marzeniem. Przy czym jednocześnie pani mama narzekała, że musi pożyczać na chleb i mleko. Ale jak widziałam ręce owa mama ma. Ale lepiej oglądać się na innych.
PS Komornik oczywiście owe środki zwróci. To wiadome. Jak i wiadome jest, że inni biedni rodzice łapiący każdą pracę, by zapłacić rachunki, mieć dach nad głową i chleb na co dzień nie dostaną nic. Bo takie dzieci w normalnych rodzinach często pokrzywdzonych przez los, nie zasługują zdaniem rządu na poprawę bytu.
piątek, 6 maja 2016
Matka Polka powraca. I nie tylko.
Wykąpałam Młodego.
Tradycyjnie z Balneum - pomimo tego, że ma 3 lata skóra nadal sucha. Nic nowego. Balneum dodaję.
Luby wrócił z pracy.
Poszedł wykąpać się.
Poślizgnął się, zaliczył piruet w brodziku, mało urwał drzwiczki, pierdyknął girą i w końcu chwycił się kranu i odzyskał równowagę.
Na skórze mu pozostał piękny ślad.
Wczoraj wieczór.
Luby zmęczony biega zdenerwowany szukając kluczyków do auta.
W końcu pytam po co się stresuje, przecież to nie on przyjechał autem do domu.
- to dlaczego dopiero teraz mi mówisz?!
Tradycyjnie z Balneum - pomimo tego, że ma 3 lata skóra nadal sucha. Nic nowego. Balneum dodaję.
Luby wrócił z pracy.
Poszedł wykąpać się.
Poślizgnął się, zaliczył piruet w brodziku, mało urwał drzwiczki, pierdyknął girą i w końcu chwycił się kranu i odzyskał równowagę.
Na skórze mu pozostał piękny ślad.
Wczoraj wieczór.
Luby zmęczony biega zdenerwowany szukając kluczyków do auta.
W końcu pytam po co się stresuje, przecież to nie on przyjechał autem do domu.
- to dlaczego dopiero teraz mi mówisz?!
Imprezy w toku. Matka Polka dzielnie powraca do domu. Obładowana jak wielbłąd dwugarbny. Ewentualnie jak jeleń. Płci żeńskiej. Wczoraj Maclaren tracił równowagę, zawieszone siaty wrzynały się w ręce, zjeżdżały pod koła. Dziecko oczywiście sfrustrowane jęczące i piszczące czyli standardowo po żłobku robimy zakupy. I potem kilka km do domu. Na pieszo. Kupiłam również lody we wafelku. Zważywszy na brak wolnej ręki i wywalający się wózek jak również zwiewające dziecko był to średni pomysł. Młody loda (wstępnie) nie chciał nawet wziąć. Wózek zaczął tracić równowagę, z lodziarni wypadła kobieta i facet by mi pomóc. Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to,że ten świat.... (prawda?). Tak, brakowało mi tylko powiesić sobie na szyję sznur. Z papieru toaletowego.
wtorek, 3 maja 2016
3 latka /36 miesięcy
Waga - 15.100
Wzrost - 100,5
Urodziny pod znakiem choroby, jęczenia, marudzenia.
"Juś nie mam siły" rzekł właśnie.
W ostatnich tygodniach dwukrotnie podłapał jakiegoś wirusa.
W jedną noc kaszlał tak ostro i się dusił, że myślałam że zawitamy w nocy do szpitala.
Zrobiliśmy mu w środku nocy inhalację i w końcu zasnął spokojnie.
Zaliczyliśmy lekarza.
Ponoć załapuje te infekcje dlatego, że wykazuje cechy alergiczne.
Ponoć z tego wyrośnie.
Siedzimy od czwartku w domu.
Trochę już wychodzimy, ale ogólnie wszystkie atrakcje dużego miasta ominęły nas.
poniedziałek, 2 maja 2016
w przededniu
Rozważania sentymentalne.
W przededniu 3 maja trzy lata temu czułam się jak słonica.
Co najmniej.
81,4 kg. Z taką wagą kolejnego dnia sunęłam do porodu.
A obiecałam sobie, że nie przytyję tak dużo, jak w pierwszej ciąży (wtedy 18 kg).
18 kg na plusie nie było. Fakt. Było 23,4 ;)
Jeszcze parę tygodni ciąży i dobiłabym do setki. ;)
113 cm w pasie.
Prowadziłam skrupulatne zapisy.
Wagi.
Pomiarów w pasie, bioder. I szło migiem.
W przededniu 3 maja trzy lata temu czułam się jak słonica.
Co najmniej.
81,4 kg. Z taką wagą kolejnego dnia sunęłam do porodu.
A obiecałam sobie, że nie przytyję tak dużo, jak w pierwszej ciąży (wtedy 18 kg).
18 kg na plusie nie było. Fakt. Było 23,4 ;)
Jeszcze parę tygodni ciąży i dobiłabym do setki. ;)
113 cm w pasie.
Prowadziłam skrupulatne zapisy.
Wagi.
Pomiarów w pasie, bioder. I szło migiem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



