Ruszyliśmy na zakupy.
Do Castoramy.
Farby. Szczotkę. Lampy. Kabel do pralki. Inne rzeczy. Nie, nie do nas. My nadal bezdomni, ale tu gdzie jesteśmy trzeba przystosować się do zamieszkania, bo póki co wkoło graciarnia. Potknąć się i zabić.
Jesteśmy w sklepie. O zamku do drzwi zapomnieliśmy.
Kasa. Rachunek. Wychodzimy.
Luby do mnie:
- gdzie idziesz?
- Do Doroty Szelągowskiej - myk - poszłam cyknąć paragon.
sobota, 21 kwietnia 2018
piątek, 20 kwietnia 2018
To świnia
Nasz premier przyszedł dziś do protestujących rodziców w sejmie .
Zaproponował nowy podatek dla "zamożnych”. Niewielka danina.
Proszę czcigodnego rządu. Już dziś kradniecie 34% pensji i dalej w podatkach ukrytych i jawnych. Zasranym obowiązkiem państwa jest pomagać, a nie zrzucać odpowiedzialności na niektórych podatników - tych, którzy bezczelnie zarabiają za dużo.
Zaproponował nowy podatek dla "zamożnych”. Niewielka danina.
Proszę czcigodnego rządu. Już dziś kradniecie 34% pensji i dalej w podatkach ukrytych i jawnych. Zasranym obowiązkiem państwa jest pomagać, a nie zrzucać odpowiedzialności na niektórych podatników - tych, którzy bezczelnie zarabiają za dużo.
niedziela, 15 kwietnia 2018
piątek, 13 kwietnia 2018
wtorek, 10 kwietnia 2018
w przerwie
W przerwie pracy tytułem odreagowania zaglądam sobie do neta.
I widzę wspomnienia i wspomnienia.
I gloryfikowanie.
Bo dziś rocznica.
Najważniejsza sprawa na świecie - grzebanie w historii.
I wyłączone wszędzie komentarze, by komuś nerwy nie popuściły i by nie ubliżyć.
Celebrowanie tego, że ktoś w liczbie pojedynczej lub mnogiej stał się sprawcą nieuniknionego.
Bo nie wiem, czego mogli oczekiwać piloci?
Mentalność Polaka.
Jakoś to będzie.
Albo ja nie dam rady? Ja?!
W międzyczasie każdy z nas stracił wielu bliskich. Przez chorobę, w wypadkach. Ale o nich nikt nie napisze. Bo nie byli w owej magicznej liczbie 96.
Nazwane ronda (??????), tablice z nazwami ulic, dziesiątki tablic, pomników.
Pamięć o ludziach to nie pomniki.
To nie wieńce.
To to, co mamy w sercu. I co nie jest na pokaz.
I widzę wspomnienia i wspomnienia.
I gloryfikowanie.
Bo dziś rocznica.
Najważniejsza sprawa na świecie - grzebanie w historii.
I wyłączone wszędzie komentarze, by komuś nerwy nie popuściły i by nie ubliżyć.
Celebrowanie tego, że ktoś w liczbie pojedynczej lub mnogiej stał się sprawcą nieuniknionego.
Bo nie wiem, czego mogli oczekiwać piloci?
Mentalność Polaka.
Jakoś to będzie.
Albo ja nie dam rady? Ja?!
W międzyczasie każdy z nas stracił wielu bliskich. Przez chorobę, w wypadkach. Ale o nich nikt nie napisze. Bo nie byli w owej magicznej liczbie 96.
Nazwane ronda (??????), tablice z nazwami ulic, dziesiątki tablic, pomników.
Pamięć o ludziach to nie pomniki.
To nie wieńce.
To to, co mamy w sercu. I co nie jest na pokaz.
niedziela, 8 kwietnia 2018
Krok czwarty - wyprowadzka.
Strange days.
Crazy days.
Zostawiliśmy najmłodsze dziecko u dziadków. Na dwa tygodnie. Z nim pakowanie to było mission impossible. Tu nie ma miejsca na zabawki, rozkładanie torów, klocków i autek.
Crazy days.
Zostawiliśmy najmłodsze dziecko u dziadków. Na dwa tygodnie. Z nim pakowanie to było mission impossible. Tu nie ma miejsca na zabawki, rozkładanie torów, klocków i autek.
niedziela, 1 kwietnia 2018
co u mnie
Ostatnie chwile oddechu.
Czas na odpoczynek.
Czas na nabranie sił.
Już za kilka dni wyprowadzamy się.
Czas na odpoczynek.
Czas na nabranie sił.
Już za kilka dni wyprowadzamy się.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



