Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty z książek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty z książek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 kwietnia 2015

jadę po bandzie

"Wyraz twarzy zachowując kamienny, z trudem oderwałam wzrok od tych odnóży i popatrzyłam wyżej. Żakietów nie mieli, koszule z krótkimi rękawami, albo zgoła na ramiączkach, porozpinane to wszystko niemal do pasa, całe torsy uwłosione na widok publiczny wystawiało. (...)
Wróciłam do spodni, o ile spodniami można to było nazwać. Przerażające! I cóż się dziwić płci żeńskiej, skoro płeć męska nagość aż tak nieprzyzwoitą prezentuje, jakby specjalnie po to, żeby wszelkie mankamenty swojej urody ujawniać! Dorosłą kobietą byłam, wiedziałam doskonale, iż w gronie męskim Apollo Belwederski rzadko się pojawia, zwały sadła kryją się pod odzieżą, kłaki zwierzęce, krzywe nogi, zapadłe klatki piersiowe watą wypchane,połcie słoniny szczeciniastej ... Ależ kryją...! A tu nagle jęli to wszystko pokazywać, jakby obrzydnąć chcieli płci sobie przeciwnej!

Strój wszakże temu służy, by wszelkie braki prezencji ukryć, a jej zalety wyeksponować. (...)

wtorek, 6 stycznia 2015

hej za rok matura

Czytam książkę o moim mieście w XIX wieku.

"Egzaminy maturalne odbywały się dwa razy do roku - w okresie wielkanocnym i we wrześniu. Trwały kilka tygodni. W pierwszym etapie przeprowadzano egzamin pisemny, a następnie ustny. Egzamin pisemny obejmował następujące przedmioty: język łaciński, grecki, niemiecki, francuski, okresowo hebrajski i matematykę. W Wielkim Księstwie Poznańskim do chwili usunięcia języka polskiego z programu nauczania obowiązywał egzamin również z tego przedmiotu. W jednym dniu pisano prace z dwóch przedmiotów. Wymagało to ogromnego wysiłku. Tematyka prac była dość różnorodna. Tak np. Hipolit Cegielski zdający maturę w roku 1835 opracowywał następujące tematy: z języka polskiego "O przyczynach i skutkach gminoruchów"; z niemieckiego "Jakie okoliczności złożyły się aby budzić Minnesang [śpiew miłosny - uwaga autorów] w dobie cesarzy szwabskich"; z francuskiego "Rzut oka na rządy Karola Wielkiego".
Komisja po przejrzeniu prac decydowała o dopuszczeniu abiturienta do egzaminu ustnego. Zdawano go w jednym dniu ze wszystkich przedmiotów, a mianowicie z łaciny, greki, niemieckiego, polskiego, francuskiego, religii, matematyki, historii, przyrody, fizyki i propedeutyki filozofii. W sumie trwał on około dziesięciu godzin, rozpoczynał się bowiem o 8.30 i kończył po godzinie 20. Przewidziany był czas na dwugodzinną przerwę obiadową. Najwyższe wymagania stawiano przy egzaminie z łaciny i niemieckiego. Słabsze rezultaty z innych przedmiotów mogły być wyrównane przez świetne wyniki na egzaminach z języków klasycznych lub matematyki. Matura była prawdziwym egzaminem dojrzałości, nie wszystkim udawało się go zdać. W gimnazjum Marii Magdaleny procent uczniów, którzy nie przebrnęli tej ostatniej przeszkody, kształtował się w granicach 5%. Były oczywiście lata, kiedy był on znacznie wyższy, np. w 1876 r. na 8 zdających tylko 3 uzyskało maturę, dla odmiany w 1900 r. wszystkich 20 maturzystów zakończyło swą gimnazjalną edukację".

Nie zdałabym tamtej matury. Ba, jako kobieta nie byłabym do niej dopuszczona, owa szkoła była tylko mężczyzn.

Kobiety....dla nich były inne szkoły ...

"W P. od XVII w. dziewczęta z zamożnych domów mieszczańskich pobierały naukę w klasztorze Benedyktynek, mieszczącym się w Pałacu Gorków. Program obejmował naukę religii, pisania, śpiewu i robótek ręcznych. Dla zdolniejszych wychowanek przewidziano lekcje z łaciny, czytania nut, śpiewu, po pewnym czasie wprowadzono także język francuski. Przejmowanie kształcenia dziewcząt przez osoby świeckie z trudem torowało sobie drogę w świadomości społeczeństwa".

Trochę tęskno, że parę wieków temu szkoły dla mężczyzn potrafiły wykształcić mądrych ludzi, a dziś ..... Dla kobiet nastały jednak lepsze czasy ... niż przed wiekami.

sobota, 29 listopada 2014

O karmieniu i pielęgnowaniu niemowląt

Zaległy post.

Wybrane cytaty z książki.

Rady dla matek.
prof. dr Władysław Szenajch

O karmieniu i pielęgnowaniu niemowląt

Wydanie XII

Warszawa 1954

Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich

poniedziałek, 8 września 2014

nowinki z codzienności

Z rozmów wieczornych.

- Kupiłam brokuł. - rzekłam
- Dobrze. - odpowiedział
- Ale go zgubiłam.
- ???????!!!!!!! śmiech

Dziś idąc po drodze zajrzałam na stragan i zapytałam, czy nie zgubiłam zakupów w zeszłym tygodniu. Zgubiłam. :P Mogłam sobie wybrać nowe towary. :PP

Podobnie w weekend na innym straganie. Kupiłam całą siatkę warzyw, ale już zabrać zapomniałam. Na szczęście pani zobaczyła, że ze mną nielekko i to tak całkiem na serio i dopadła mnie z siatką.

Wracam potem z wózkiem i dziecięciem i ową siatą obok drogi pieszej, rowerowej i ulicy i patrzę - scenka.  Jadą. Gadają ze sobą. Jeden na rowerze, drugi w aucie bez dachu. Na rowerze jedzie w swoim tempie, w aucie dostosowuje się do prędkości rowerzysty. Spotkanie towarzyskie, zawsze to fajnie kogoś znajomego spotkać. Jak miło. I nagle słyszę do rowerzysty: a tego palca to ci w dupę zaraz wsadzę. Hmm chyba jednak to była inna bajka niż myślałam.

Dziś młody po żłobku ze świeżymi siniakami na czole przybył. A także raczkował pomiędzy pokojami. No rozwój w żłobku następuje że hoho! Hohoho do tyłu.

A co zrobił po przyjściu?


to była gumowa piłeczka, ale ją lekko nadgryzł


Poza tym dni temu parę wyciągnęliśmy szczeble z łóżeczka. Może sobie sam wchodzić i wychodzić, co czyni.

Znalazłam niedawno książeczkę Starszego. A że stosuję się ostatnio do zasad 3P to idzie tam, gdzie powinna znaleźć się ze swoim autorzyną. Ale dzielę się jego głupotą.

"wierszowana klasyka dla każdego smyka"


Prawdziwa klasyka. Prawie jak Mickiewicz.