czwartek, 31 marca 2016

świat ciszy

Słów mi brak po wczorajszym wieczorze.

  • Gdy dzieci są małe są tak słodkie, że by się chciało je zjeść. (Później żałuje się, że się tego nie zrobiło).
  • Małe dzieci mały kłopot. Duże dzieci, duży kłopot.
  • Im dalej w las, tym więcej drzew.

Frazesy? Niekoniecznie.

Starszy gro lat był grzecznym dzieckiem.

Wiele lat przytulas, trzymający za rękę, siedzący wiecznie na kolanach (nawet jak miał już sporo lat).

A potem aniołek zaczął dojrzewać i wyrosły mu rogi. Po komunii rozpoczęły się takie sceny, w które ciężko mi było i nadal jest uwierzyć.

środa, 30 marca 2016

było, minęło



Usiadłam w domku po świętach. Patrzę, a tam za szybką kilka kartek świątecznych. Jak to, przecież była wcześniej jedna?
Oglądam. No tak, Luby nie powiedział, że kartki przyszły, miałam tak sokole oko, że wcześniej nie zauważyłam. Nikomu też nie podziękowałam. Jaka miła jestem!

Mało tego, w tym roku nikomu prócz osób, z którymi spotkałam się osobiście przy stole, nie złożyłam życzeń.

Tradycyjnie miałam w zwyczaju parę słów napisać w czasie świąt ale się nie udało, bo w niedzielę przy stole świątecznym w gościach.... zasnęłam. I parę godzin spałam..... Zgroza. I Młodszy też spał. I Starszy!!!

W poniedziałek od mamy ewakuowaliśmy się czym prędzej do siebie.

sobota, 26 marca 2016

o świętach w innym wydaniu

Laaaata temu.
A nawet w ubiegłym wieku.

Święta Bożego Narodzenia.
Krzątamy się z mamą w kuchni.
Pierogi w robocie, pachnie kapusta, produkcja makaronu w toku.

poniedziałek, 21 marca 2016

krótki post o sondażach

Czas jakiś temu.

Dzwoni ankieter do Lubego.

  • słucha pan radia? - ankieter
  • nie słucham - Luby
  • ale jak pan słucha, to jakiego?
  • nie słucham
  • ale gdyby pan słuchał?
  • radio Zet - na odpier*ol mówi Luby
  • a mogę zaznaczyć RMF?
  • tak
buahahahahha
Koniec rozmowy. :P




 

sobota, 19 marca 2016

Picasso w natarciu.

Poleciałam biegać.

Tak pięknie (i zimno) było. 17 km przy lekkiej kontuzji kolana za mną.

Luby opiekował się Synkiem. Albo stwarzał imitację opieki. ;)

czwartek, 17 marca 2016

blw /czort

W polskim tłumaczeniu bobas lubi wybór.

Baby led weaning.

Nie. Aż taką masochistką nie jestem.

I bez tego w naszym domostwie widok codzienny jest jak po huraganie.

U nas blw było w innym wykonaniu.

Dziecko pokazywało lub mówiło, co chce jeść.

Bez spinania się i gonienia łyżeczką za tatusia i za mamusię.

Nie je - zje później. 

środa, 16 marca 2016

rozmowy polsko - polskie

Mama rozmawiała teraz z pewną dziewczyną, matką dwójki dzieci. A propos przedszkola.

Zamierza ona córkę swoją dać od września do przedszkola (niedawno młoda skończyła 2 latka).
Teraz jest w żłobku publicznym, gdzie szefuje jej mama. Pewnie babcia po znajomości wepchnie gdzieś wnuczkę do przedszkola.

Mama mówi do niej, że w pierwszej kolejności do przedszkola powinny być przyjęte dzieci trzyletnie, jak Tita.
Odpowiedź tej dziewczyny:
- "niech X (tu moje imię) oszuka, niech powie, że jest w ciąży...."

Pytam. Kim trzeba być, by kłamać w tak podstawowych aspektach życia? Po trupach do celu? Wszystko, by osiągnąć cel?

Moje dziecko, gdy nie dostanie się do przedszkola wraz z innymi trzylatkami ze swojej grupy zostanie w żłobku. 

Przytoczę słowa Władysława Bartoszewskiego - warto być przyzwoitym.

sobota, 12 marca 2016

demagogia

Obejrzałam wiadomości. Celowo.

Na dwóch stacjach.
Prywatnej i narodowej.

I niestety, na narodowej nie zdzierżyłam, wyłączyłam.

Ostatnio pięknie wyraził to Meller. Zacytuję go:

"Oglądanie "Wiadomości TVP" to prawdziwy eliksir młodości. Znowu mam kilkanaście lat, jest stan wojenny a z telewizora leje się taka manipulacja, że człowiek nie wie czy się śmiać czy płakać. Druga zaleta to że nie trzeba zawile tłumaczyć dzisiejszym małolatom czym była komunistyczna propaganda lat 80.; wystarczy że sobie włączą "Wiadomości TVP".

Dobra zmiana (czyli 500- w innej odsłonie)

Biedronka dziś.
Biegam.
W międzyczasie wbiegam do Biedry.
Plecak na plecach.
Robię zakupy.
Chcę kupić Bobofruita.
Patrzę na cenę i nie wierzę.
4,49 za soczek 300 ml!

Prawie 5 zł za soczek!

Brawo PIS!

środa, 9 marca 2016

Dzieje się.

Dziś w żłobku była impreza dla rodziców. Uczestnictwo w zajęciach dzieci. I nic tam, że Tita nie chciał śpiewać, ani pokazywać. To nic!

Gdy zobaczyłam Synka, jak siedzi na krzesełku napłynęły mi łzy do oczu i mało brakowało bym buczała na całego.
Wiele dzieci na widok rodziców wpadło w spazm, wisząc na ich szyjach i nogach nie pozwalając oddalić się. Nawet nie było mowy, by siedziały wraz z dziećmi.
Inny przechodził bunt, nie uczestnicząc w zajęciach (spuszczona głowa, wzrok wbity w dywan).
 Mój na mnie tylko zerkał.

Ale za to co dziewczynki wyprawiały!!!!!!!

Pierwsze do mówienia, do nazywania kolorów w języku polskim i angielskim, pierwsze do pokazywania rączkami. Pierwsze do głośnego śpiewu.

A chłopcy w tym czasie (poza zbuntowanym) słuchali po prostu. ;)

Po imprezie jako jedyna mama zabrałam Młodego do domu. Dopiero koncert rozpoczął się, jak rodzice zaczęli wracać do pracy. Jeden wielki spazm i ryk.

Młodego musiałam zabrać, bo zaczął kaszleć.

Zirytowałam się wczoraj na jego katar. Co jak co, ale na zapchany nos mam alergię.

Dokonaliśmy zakupu. Katarek. Do użytku wraz z domowym odkurzaczem. Luby jak usłyszał to myślał, że sobie z niego robię jaja. Jak zobaczył, że to serio stwierdził, że operacja smarki wygląda jak z programu Śmierć na 1000 sposobów.


 


Po południu popędziłam z Młodym do lekarza. Jakieś wirusowe. Osłuchowo ok, gardło ok, pobędzie trochę w domu. Dostał neosine i syrop wykrztuśny. Jak pojawi się gorączka lub mocny kaszel mamy wrócić.

Poza tym tradycyjnie w żłobku dzieci kaszlały.

Poza tym jestem już spokojna. Dzieci mogą zostać w żłobku w kolejnym roku. Do ukończenia 4 roku życia. Tym samym nie muszę stresować się, czy dostanie się do przedszkola, czy nie. Paranoja! PA-RA-NO-JA! Mamy rodzić wiele dzieci, ale nie ma dla nich miejsc w placówkach, by rodzice mogli być aktywni  na rynku zawodowym. Kamień spadł mi z serca.
 Ale problem jest nadal. Te miejsca blokują miejsca małym dzieciom do żłobka. :/

sfrustrowana pokrzykuję (młody klik światłem i znowu i bez przerwy)
-nie baw się światłem, bo cię prąd kopnie!!!
- prąd? nie (zadowolenie z siebie)


młody urządza po drodze skoki w kałuży. 3 stopnie Celsjusza, zimno, z nosa mu się sączy.
Wściekła krzyczę
- co robisz!!!
- taplam (i zadowolenie)

Młody głos ma.


I wiadomość dnia.
Starszy za pierwszym razem zdał prawko!!!!!!!!!!!!!

Zupełnie jak mamusia. ha!
Niedaleko pada jabłko od jabłoni.
;)

Można? Można!!

o tym, co się dzieje na scenie politycznej

Chciałbym wziąść - rzekł właśnie w telewizorni pan prokurator.

Pani Kempa - mistrz mowy polskiej..

Pani Pawłowicz -  .... forma i poprawność wypowiedzi daje po oczach (o kulturze wypowiedzi nie wspomnę).

Czego się Jaś nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.

niedziela, 6 marca 2016

na drodze, przy drodze dziwię się

 Trzy scenki. Jeden dzień.

Pierwsza.
Ścieżka rowerowa. Równolegle do niej obok pędzi rowerzystka. Ulicą. Pomiędzy samochodami. Dlaczego?

Druga.
Stoi dwóch (buraków) na innej ścieżce rowerowej. Obok szeroki pusty chodnik. Jedzie rowerzysta, dzwoni - zgromadzenie nie rusza swoich czcigodnych kilku liter, deliberują dalej. Rowerzysta wjeżdża na chodnik, mija ich.

Trzecia.
Przechodzę przez jednokierunkową drogę. Taką wąską, pomiędzy kamienicami. Widzę auto, które jedzie ale jednocześnie słyszę odgłos silnika z drugiej strony. Zdziwiona obracam się. 
Tak, nadjeżdża pod prąd prawdziwa blondynka. Kierująca prawidłowo kiwa jej pokazuje, a co tam! Blondynka jedzie dalej, co tam dla niej znaki drogowe. Przecież ona widzi przed sobą skrzyżowanie! Tam chce jechać.

Nie pojmuję.

piątek, 4 marca 2016

34 miesiące

Przegapiłam post na 34 miesiące!

Wzrost - 99 (chyba)
Waga - 15.100 - 15 kg przekroczone!.

Nie musieliśmy czekać z mową do 3 roku życia.

Ostatni miesiąc to rozwój mowy.

Niektóre słowa klękajcie narody nie wiadomo, gada, ale nie wiadomo co.

Głośno śpiewa.
Mówi do siebie.

Hicior to jogurt - hintunt

Najbardziej ulubione odpowiedzi to:
  • dzisiaj nie
  • wcale nie.
 Przed chwilą:

  •  daj hotat ???    Ale, ale o co chodzi?!?!
- A gdzie to jest?-w szafie
myślę i rzucam - soczek???
- tak!
- nie ma, wypiłeś wszystko
ryk jakby ze skóry obdzierali - reakcja jak na zdjęciu.

 obraza

Parę minut temu:
  • Daj łeła plote. (daj mleko proszę).
  • Ja ham ::P (ja sam). Wszystko chce sam.
-pusty masz brzuszek!
- nie!
- a jaki?
- czysty :D

- misiu chodź idziemy na dwór
- chwila


Wybieraliśmy dziś w sklepie zabawkowym autko/autka. Chyba z półtorej godziny tam byliśmy. Za duży wybór był. Młody nie mógł zdecydować się.
W końcu kiedy już szliśmy płacić przy kasie zauważył książki. Autka przestały się liczyć. Przegląda i przegląda. :)))
W sklepie był autobus (który już ma) ale na wielkich resorach.
Pytam, czy chce.
  • mam już w domu - i poszedł sobie
Kupiliśmy puzzle słonia - alfabet. Super sobie poradził.

Coraz więcej czasowników pojawia się.
Coraz częściej coś po nas powtarza.
I pomyśleć, że w wakacje letnie nie chciał mama mówić. :))

czwartek, 3 marca 2016

zniechęcona

Byłam dziś w przedszkolu.
Otwarte drzwi.
Wolnych miejsc niewiele.
Wiele dzieci sześcioletnich zostaje w przedszkolu.
Miejsc dla trzylatków zabraknie.

Naprawdę dobra zmiana PIS!!!!!!!!!

A premier ma przesłanie do narodu idźcie i się rozmnażajcie.

W tym kraju, w którym nie ma żłobków i przedszkoli, a rodzic siwieje z nerwów, co zrobić z dzieckiem, kiedy musi pracować?

Naprawdę coraz bardziej mam dosyć tego kraju.

Podanie złożyłam, ale co z tego....
Jestem zniechęcona. ;(

środa, 2 marca 2016

francuski piesek

Dziecię moje przegięło. Starsze dziecię.
Od poniedziałku przebywa w domu na zwolnieniu.
Oczekiwałam tego, bo kaszlał ostatnio zacnie.

Najpierw były te piękne jabłka.