czwartek, 12 listopada 2015

takie tam

Młody jest śmieszny. :)
Zaczyna wymuszać płaczem.
Jak na coś nie pozwolę wpada w czarną rozpacz.
Krokodyle łzy lecą. Krzyk straszny.
Ostatnio usiłował ukraść mi z kuchni stolnicę.
Ale był wrzask i rozpacz, jak zabrałam. :)

Teraz postanowił zabrać kredki z pokoju Starszego (takie zarosłe kurzem).
Mówię, że ma swoje.
Rozpacz i płacz bez granic.

A potrafi w sekundę rozkrzyczeć się.

Uśmiechnięty i śpiewający chodzi do żłobka.
Ale początek był trudny.

Dzisiaj był dobry dzień.
Rano ból głowy w końcu odpuścił.

I rogale domowe zniknęły
Domowe lepsze.
:))))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz