Młody jest śmieszny. :)
Zaczyna wymuszać płaczem.
Jak na coś nie pozwolę wpada w czarną rozpacz.
Krokodyle łzy lecą. Krzyk straszny.
Ostatnio usiłował ukraść mi z kuchni stolnicę.
Ale był wrzask i rozpacz, jak zabrałam. :)
Teraz postanowił zabrać kredki z pokoju Starszego (takie zarosłe kurzem).
Mówię, że ma swoje.
Rozpacz i płacz bez granic.
A potrafi w sekundę rozkrzyczeć się.
Uśmiechnięty i śpiewający chodzi do żłobka.
Ale początek był trudny.
Dzisiaj był dobry dzień.
Rano ból głowy w końcu odpuścił.
I rogale domowe zniknęły
Domowe lepsze.
:))))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz