poniedziałek, 30 marca 2015

o chorobie i o czorcie

Starszy zakończył dziś zwolnienie od szkoły z powodu zapalenia krtani.*
Młodszy rozpoczął dziś wolne od żłobka z powodu zapalenia krtani. Luby z nim pomknął do lekarza, bo w nocy kaszlał (dziecko, nie Luby, ani lekarz). Na szczęście bez antybiotyku (Starszemu przepisali).


Ja nie dam się chorobie. Zrobiłam sobie zupę cebulową. ;)

Skorzystałam dziś z wyszukiwarki na blogu i spisałam młodego choroby.

sobota, 28 marca 2015

o karmieniu piersią





Patrzę na forum matek ...

Po co kobiecie dziecko, skoro nie chce nawet go karmić?

Kilkudniowemu dziecku odmawia całkowicie pokarmu z piersi, dając mieszankę? 

Zaznaczę, że na własne życzenie i kierując się jedynie własnym egoizmem i czubkiem własnego nosa, nie wskazaniami natury medycznej czy innej. Nie lubię. Bardzo nie lubię.



W końcu skład mleka matki i mleka sztucznego jest bardzo zbliżony, nieprawdaż?





















piątek, 27 marca 2015

powrót do przyszłości

Młodszy synek coraz starszy. Za szybko rośnie. :(
Ostatnio zauważyłam, że usiłuje sam przykryć się kołderką.
Gdy rozrzuci coś na podłodze, idzie po szufelkę i zmiotkę by posprzątać.
Rozumie co do niego mówimy.
Z mówieniem kiepsko, bardziej mówi w swoim języku. Coraz więcej sylab, coraz więcej zlepków. I to na tyle.

niedziela, 22 marca 2015

na meczu

no to idziem / jedziem na mecz...

----
Dopisek. Ale były emocje. :)))))) Emołszyn maks. Wygrana nasza.



Z perspektywy z góry z kotła. Widok na stadion. :P

Widok na telebim. :P




Filmiki absolutna zajebioza.





Z perspektywy z dołu i boku w obiektywie J. Zdjęcia z mms. :P





sobota, 21 marca 2015

o jedzeniu i "wypadkach"

Młody je właśnie kaszę jaglaną łyżeczką. Odwrotną stroną. I o dziwo trafia do buzi tą wąską częścią.

Większość paskudztwa po kubusiu (nie zasługuje to gie, by pisać nazwę z dużej litry tego pseudo soczku) zeszła mu, jednak nogi są całe zadrapane, same rany. Znowu kąpiemy się w emoliencie, bo skóra niesamowicie sucha. Taki badziew ...

Wczoraj młody spadł mi z kilku stopni schodów. Sturlał się. Oczywiście za rękę iść nie chciał, więc ciągnęłam obok wózek po wielu schodach. Nie udało mi się go złapać. Najadłam się strachu, ale nic sobie nie zrobił. Lekkie zadrapanie na nosku i ileś kurzu na buzi.

Niedawno też napuszczałam wody do brodzika. Obracam się, by schować buty, a ten rączkami wpadł do środka...

I nie mogłam ostatnio upchnąć wózka (muldy, piach, górka) i postanowiłam, że młodego pociągnę. Wózek wpadł w dziurę, obrócił się najpierw o 180 stopni a jak rzuciłam się na wózek, by młody nie wypadł uderzyłam młodego (na szczęście lekko) aparatem fotograficznym w głowę. Luby jak słyszy o moich wyjściach ... Kupię Ticie kask. Będzie z matką bezpieczniejszy.

środa, 18 marca 2015

o depresji po porodzie

Dzisiejszy artykuł z gazety prawnej.

Pytanie moje brzmi czy dzięki testom zostanie wyeliminowany problem? Śmiem wątpić.


piątek, 13 marca 2015

Gów*o

Mowa będzie o tym g***, o którym wypowiedziałam już wcześniej wiele razy, ale że to aż taki syf dowiedziałam się dziś.



To tytułem wstępu. Reszta później. Telepie mnie ze złości.

środa, 11 marca 2015

była, była i się zmyła

Inauguracja sezonu wiosennego za mną.
Chyba jednak przesadziłam. Po dwóch dniach odebrało mi mowę i parę innych dolegliwości zdrowotnych przyplątało się. Ale co pochodziłam bez kurtki to moje. :PP

a tak w inny deseń ...

 o karmieniu piersią

niedziela, 8 marca 2015

Dzień Kobiet

Pracodawca każdej kobiecie podarował sto zł z okazji Dnia Kobiet. :P
Uczyniłam użytek z owej sumy.
Pożegnałam ciemne włosy. Wreszcie!!!!! :PP Patrzeć na siebie nie mogłam. Tylko miotła i odlecieć na Łysą Górę. :PPP



A poza tym jest dobrze. :)


Marzenie matki. 
By chociaż drugie dziecko lubiło czytać książki.



Małpiata ma się dobrze.


Poza tym sprzątamy poremontowo. Nie wiem kiedy się uda przywrócić względny porządek. Ale damy rady. Bo kto jak nie my hehe? :)

piątek, 6 marca 2015

na drodze

Zastanawiam się, skąd niektórzy kierowcy zdobyli uprawnienia.

Wiem, kurs prawa jazdy nie wystarczy, by nauczyć się jeździć. Trzeba później jeździć, jeździć, jeździć. I to nie po swoim fyrtlu, ale wszędzie, w każdym kierunku i w każdych warunkach pogodowych. I wtedy też robi się błędy. Ale nie kardynalne!

Jadę ostatnio. Parkuję, biegnę do przychodni załatwić jeden dokument. Wracam zaraz, jakiś jełop zaparkował w poprzek samochodów. Na parkingu gdzie było mnóstwo wolnych miejsc. Jakim jełopem trzeba być?

Pod blokiem. Sąsiad zaparkował w poprzek i tym samym zabrał dwa miejsca postojowe. A i bez tego miejsc na co dzień jest za mało.

Mam ochotę na włożenie takim kartki: "naucz się parkować!!!!!!!".

czwartek, 5 marca 2015

jest dobrze, bo nie jest źle

Luby w poniedziałek zadzwonił do lekarza pierwszego kontaktu. Termin - 10 marca... Super, dla osoby z gorączką i kaszlącej - naprawdę rewelacja.
Mówię, by szedł do jakiegokolwiek lekarza. Poszedł. Usiadł pod poczekalnią i miał czekać na wywołanie. Tam już ileś kobiet. Luby usiadł, po nim ktoś przyszedł, pyta się, kto ostatni. Luby, że on. Otwierają się drzwi ... lekarka wywołuje ...Lubego!! Kobiety wzrokiem zabiły go. zapalenie oskrzeli.

ostatnio zapisałam się do lekarza, tym razem nie spieszę się więc termin na 18 marca przyjęłam z uśmiechem. Totalnie całkowita kpina. Lekarze. Żenada.

Dziś smykłam na Radę Rodziców. Ku ubolewaniu Starszego, który na moje wyjścia i udzielanie się działa bardzo alergicznie. Ale po pierwsze lubię, po drugie dobrze, że pojechałam, bo parę rzeczy ustaliłam i dowiedziałam się, bo w spotkaniach uczestniczy dyrekcja. 

wtorek, 3 marca 2015

22 miesiące

  • Waga 12.700 (dziś wieczór, przed kąpaniem)
  • wzrost 90 cm (patrząc na siatki centylowe - wzrost wysoko, wysoko na wykresie, waga coraz niżej)
  • zęby - 20!!!!!!!!!! W końcu ostatni ząb mleczny przebił się 15 lutego. Prawa dolna piątka. No ale co z tego że przebił się, nadal ślina atakuje, że bez śliniaka ani rusz.

niedziela, 1 marca 2015

Lotnik


Skok z 10 piętra.....
Próba nr 2.
--------
Sobota. Minęło południe. Telefon niemilknący. Kumpel. Odbieram.
- czy masz kota w domu? czy to twój kot jest pod klatką?

Wołamy w domu. Cisza. Alert. Luby zbiega. Przynosi naszego lotnika. Miauczącego i skarżącego się. Kulejącego. To nie był taki upadek jak niespełna dwa lata temu. Wtedy miała szczęście. Jedynie futro sobie przybrudziła.