poniedziałek, 18 stycznia 2016

jestem zła

Scenka dziś.
Stoi sok na stole.
Wiadome, że Młodego.
Sąsiad pyta, czy to kubuś (nie zamierzam pisać nazwy tego syfu z dużej litery). -  dlaczego to w innym poście

Któregoś razu w sklepie pytam o soczki dla dzieci.
Pani mówi, że ma kubusia. :/
Pytam, czy ma jakiś prawdziwy soczek.
Ona, że nie.
Patrzę sama po półkach i pokazuję jej, że ma.
A ta, że to nieodpowiednie, że to sok od któregoś roku życia ?!?!?!?!
A sok był normalny same składniki naturalne i bez dodatków.
Za to syfny kubuś w opinii tej pani byłby w sam raz.
I taka pani sprzedaje towary....



Babcia ostatnio kupiła Młodemu ciasteczka lubisie. I również nie napiszę z dużej litery.
No jak, przecież reklamują, jakie to wspaniałe dla dzieci. brrr

Druga babcia.
Kupiła dziecku soczek Hortexu.
Napisane na nim, że witaminka.
buahahahaha
A skład oprócz przecieru standard: cukier (R) i/lub syrop glukozowo-fruktozowy (S), regulator kwasowości - kwas cytrynowy, witaminy: C, E, aromat. Babcia jak zawsze chciała dobrze, a wyszło, jak zawsze. Na drugi dzień Młody oczywiście drapał się po tej wspaniałej witamince.

Wściekła jestem. Sprzedają syf naszym dzieciom, kierując się tylko chęcią zysku, a nie ich zdrowiem. 
Dziesiątki osób przekonanych jest, że danonek i monte i serek owocowy to dobry produkt dla naszego dziecka. Żerują na niewiedzy i oszukują innych.

Z prawdziwą przyjemnością czytam w żłobku jadłospis Młodego.
Sama chciałabym te produkty jeść.

A co dzieci dostały na Gwiazdkę?

O proszę:





 Można dać dziecku dobry produkt? Można!

Poza tym ręce, nogi i rajstopy opadają. W tym roku żłobkowym Młody niewiele chorował. W sumie choroba z września i początku listopada a poza tym to reszta znikała, zanim rozwinęła się. Ilekroć jednak zamierzaliśmy rodzinnie udać się na basen .... Młody na pstryknięcie dostawał kataru. Radar, czy co? Przy każdym, każdym planowaniu nagle z nosa zaczynało mu kapać. Teraz było to samo. Plany z tego weekendu znowu przełożone, Starszego już trafia.

Zobaczymy, czy coś wykluje się, bo prócz kataru narzeka na gardło . Póki co młody wsuwa zielonego ogórka (ze skórką), je jogurt naturalny z jagodami i je zdrowe chrupki. Popija sokiem Bobofrut (sok jabłkowy 55 %, jabłka 30%, marchewka 15% i witamina C. Koniec składu.).  No, ale kosztuje dużo więcej niż tamten inny pomarańczowy syf.

Poza tym Młody znowu zaskakuje. Wczoraj składałam łóżko i w momencie jak podnosiłam zagłówek do góry zza pleców synek usiłował wskoczyć na łóżko.Tyle, że już podniosłam więc wpadł do środka łóżka wprost twarzą na śrubę ... Nie widziałam go, nie było nijak jak zareagować. Dostałam przedzawału. Bałam się go wyciągnąć, czy ma całą twarz. :(

A dziś tak fikał na łóżku, że znalazł się nogą w garnku, gdzie zajadałam budyń, jak pojechał przez zagłówek, to zdążyłam chwycić za nogę i zawisł głową nad deskami podłogi. Kaskader.

Bo niby dlaczego miałoby być nudno?

A w innym kontekście polecam blog farmaceuty, która rozprawia się z reklamami i tym, jak usiłują nas nabić w butelkę:


warto wiedzieć!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz