Dziś jedliśmy obiad i wkładał Lubemu na talerzu resoraka w rybę, by autko jej skosztowało. I do tego było oczywiście dodane: aaaaaaaa!!!! (znaczy dobre).
Oglądałam ostatnio jak Makłowicz gotuje. W Norwegii <3 smażył renifera i na końcu oczywiście degustował. Młody patrzy na niego i znowu aaaaaaaaaaa!!!!.
Młody dostaje coś do jedzenia i dzieli się jedzeniem z interaktywną żyrafą. Kęs Tita, kęs dla żyrafy. :P
Dziś na talerzyku były na końcu dwa plasterki kalarepki. Jeden duży, drugi ledwo, ledwo. Sobie wziął duży, malutkiego podarował ze szczerego serca babci. I za nic nie chciał zamienić się. :PP
I abstrahując od jedzenia rozlaliśmy coś na tacce. Babcia mówi, że ma pójść do kuchni i powiedzieć dziadkowi, by dał ściereczkę. Młody zamiast tego poszedł do ubikacji, chwycił za papier toaletowy i przyciągnął go do pokoju rozwijając go. Nadgarstki mi rozwalił.
<3 uwielbiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz