Lubię zjeść. Lubię zjeść dobrze. Lubię różnorodne produkty.
Jeżeli mnie stać wybieram lepsze produkty, kupując sprawdzam skład. Odkładam
chleby ze zbyt rozszerzonym składem, ciastka z całą tablicą Mendelejewa. Nie
rzucam się w Donce na produkty tylko dlatego, że mają przecenę, albo w
opakowaniu jest ogromna ilość. Na tani
ser, który nie wiadomo co ma w składzie. Nie rzucam się na tanie jajka klatkowe
biednych kur ściśniętych w klatce, których jedynym celem jest zniesienie jaja
bez możliwości zobaczenia słońca i świata, chodzenia po trawie, skubnięcia
robaka.
W policealnym studiu zawodowym miałam przedmiot - nauka o żywności.
Było to ponad 20 lat temu, nie byłam gotowa na ten przedmiot, nie interesowała
mnie piramida żywieniowa. Miałam w nosie te lekcje, zakułam 3Z, zakuć – zdać -
zapomnieć, wyrzuciłam z głowy i dalej żyłam. Był etap, co żyłam na prawie
samych ciastkach hit z czekoladą. Owoce zawsze kochałam, nasze jeżyny, truskawki,
poziomki, agrest, jagody, czereśnie. Warzywa, ale niektóre. Ale ogólnie moje
odżywianie było marne.
Przy Starszym synu popełniłam wiele błędów, w tym
żywieniowych. Bo każdy z nas popełnia błędy. Gdyby każdy z nas mógł ponownie
raz jeszcze te samo życie przeżyć, przeżyłby je bez wielu potknięć, dopiero po
czasie wiemy, że każde zdarzenie rodzi następne i znajduje swój skutek w
przyszłości. I kiedyś przychodzi zapłata za naszą ignorancję i błędne wybory.
Ale karmiłam go piersią. 21 miesięcy. Tyle chciał i
podziękował. Nie wiem, skąd we mnie wzięło się tak długa chęć karmienia
piersią, kiedy nie było wkoło mnie małych dzieci z wyjątkiem córki
przyjaciółki, ani netu ani mądrych książek. Po prostu karmiłam i tyle.
Ale poza tym Starszy dostawał nieodpowiednie jedzenie.
Wcześnie posmakował Danonków, czekolady, ciastek i wszelakich frykasów. Babcie
nauczyły go pić słodkie napoje. Ile walki stoczyłam o to, by później pił wodę. Jak
długo w ostatnich latach słyszałam, że on wodą nie napije się. Nie macie
pojęcia ile przyjemności sprawiła mi wczoraj awantura domowników o wodę, bo
ktoś komuś gwizdnął drugą butelkę i afera, bo więcej nie było. Ile lat musiałam
czekać, by Starszego przekonać do wody! Zwykłej, nie barwionej, bez żadnych
syfów i dodatków. Bo jak widzę farbowane wody truskawkowe, cytrynowe i inne to słabo mi się robi.
Znaczenie ma karmienie. Jej każdy etap.
Żywienie w ciąży.
Żywienie oseska małego i starszego.
Żywienie w dalszym etapie.
Każdy etap ma fundamentalne znaczenie.
Podawali parę dni temu statystykę nowotworów. 35% do 40% to
zła dieta! Brzmi przerażająco. Ale ja byłam przerażona jak na FB widziałam
profil małej dziewczynki walczącej z nowotworem i jej zdjęcia jak zajada jajko
niespodziankę, by dziecku osłodzić życie w chorobie. Jednoczesna walka o
zdrowie i dostarczanie dziecku pożywki dla nowotworu!
Jesteśmy tym, co jemy. Z tego składają się nasze komórki.
To nie jest wszystko jedno, co damy do odżywienia naszemu
dziecku. Czy podamy mm czy pokarm matki. Bo pokarm sztuczny nigdy nie zbliży
się do pokarmu matki. Nigdy nie będzie substancją żywą, zmienną, dostosowującą
się do potrzeb rosnącego dziecka.
Czytałam dziś w necie o matkach. Tych butelkowych i tych
karmiących naturalnie. Jedną z wojen z obrzucaniem się błotem również. Tłumaczenia
i ataki.
Powtórzę po raz setny. To nie karmiąca butelką mama jest
gorsza. To pokarm jest gorszy. I nie zmienią tego żadne słowa. Może sobie
producent sztucznych mieszanek wciskać kity. Dzięki Waszym zakupom ma zapchany
portfel i cieszy się z każdej matki, która zrezygnuje z karmienia i przejdzie
na stronę sztucznego pokarmu. Bo każda matka więcej to jego większy zysk i
grubszy portfel. A po to działa na rynku.
U nas zamiast wsparcia laktacyjnego dla kobiet wyrzuca się
pieniądze na sztuczne mieszanki dla szpitali. W skali roku 80 mln złotych
wyrzucanych w kosmos. Tyle było, ile teraz jest, nie wiem. Nic dziwnego, że
potem matki odpuszczają, skoro mieszanka tylko czeka na podanie.
Bo karmienie proste nie jest. I łatwe też nie. Ale po to mamy piersi. Dla wykarmienia potomstwa. Po to powstały w procesie ewolucji.
Przeczytałam dziś:
„- dziecko wciąż chce
wisieć na piersi
- O Boże, to faktycznie straszne!! To po co urodziłaś to dziecko? Żeby leżało w
łóżeczku i ładnie wyglądało?”
Bo tak jest. Po co nam dzieci, skoro nawet nie chce nam się
ich karmić? Wiem, że wygoda to najważniejsza sprawa w XXI wieku, ale dlaczego naszym
dzieciom odbieramy to, co najlepsze?
Jak napisałam na początku, nie kupuję sobie ani rodzinie śmieciowego jedzenia
drugiej jakości. Dlaczego przy dziecku nie zwracamy uwagi na jego odżywianie?
Odpowiedź na to czy nasze dzieci będą zdrowe przyjdzie kiedyś. Dziś jej nie znamy.Więc nie ma co się rzucać tam, gdzie nie ma potrzeby.
Pamiętajmy - jedzenie MA ZNACZENIE!
Jak czytam zachwalanie mm, bo po tym dziecko jest zdrowe to słabo
mi (bo oczywiście kogoś innego po piersi było chore). Sprawdzone na grupie poznawczej. Bo słabe jest mówienie o zdrowiu
dziecka gdy ma kilkanaście miesięcy, kilka czy kilkanaście lat. Na to potrzeba
całego życia. Eksperymenty nad mm i dodawaniem sztucznych dodatków do pokarmu,
by zrównać go z kobiecym pokarmem trwają …
Nie wiemy dziś, jaki będą mieć wpływ na dalsze życie
dziecka. I na kolejne pokolenia. Alergia i astma dopada w każdym wieku. I nie wzięła się znikąd.Odpowiedź na to czy nasze dzieci będą zdrowe przyjdzie kiedyś. Dziś jej nie znamy.Więc nie ma co się rzucać tam, gdzie nie ma potrzeby.
Pamiętajmy - jedzenie MA ZNACZENIE!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz