Teraz przed nami ważne wydarzenia.
Obchody 60. rocznicy Poznańskiego Czerwca.
(foty z netu)
Jeszcze nie przycichła sprawa pomnika, który bez zezwolenia postawiono na kościelnym terenie.
Mamy kolejny absurd. Miłościwie rządzący nam minister wydał dyrektywę, że na wszelakich uroczystościach z obecnością WP podczas apelu wymieniane mają być również ofiary smoleńskie. To zwykły absurd i poplątanie historii. Byleby tylko naród nie zapomniał i byleby elektorat był trzymany w ryzach.
Nieistotne jest że to karta historii z 1956 roku, gdzie władza strzelała do swoich rodaków i blisko 60. z nich zabiła.
Nie będzie wyczytania na apelu - nie będzie asysty wojskowej.
Normalnie transakcja wymienna. Rodem z piaskownicy. Dasz mi foremkę, pożyczę ci łopatkę.
Nie odrobisz lekcji, nie wyjdziesz na dwór.
Szantaż, zwykły, podły szantaż.
Albo obłęd.
Na szczęście nasz prezydent pokazał, że ma jaja. I pokazał miejsce panom z Warszawy. Nie zawsze zgadzałam się z jego postępowaniem, ale tym razem postąpił zgodnie z wolą większości Poznaniaków. I moją. Podziękował za asystę. Niech się udławią.
To w końcu rządzący sami świadczą o sobie. A historia wystawi im za to rachunek na swoich niezapisanych jeszcze kartach. Za wzgardę, za nieliczenie się z innymi ludźmi, za pogardę i język nienawiści.
Jak można ponad sprawy państwa stawiać własny interes partyjny?
Gdyby ten wypadek zdarzył się w czasie innej kadencji i inni znaleźliby się na pokładzie, to wszystko co dziś się dzieje nie byłoby ważne ani dla Antka, ani dla Jarka, ani dla Zbysia, ani dla pani Krysi. Ani śledztwo, ani wrak, ani rozliczenia, ani zdrady, ani rzucanie oskarżeń i ubliżanie. I nie byłoby pochówku na Wawelu, pomników i prób wmawiania, że była to prezydentura z prezydentur.
Z całym szacunkiem - to nie był mój prezydent. Czekam. Zobaczymy, jak się zakończy ta farsa.
Post nie dotyczy oczywiście prezydenta Polski.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz