piątek, 3 czerwca 2016

37 miesięcy!

Czas zapytala, aż gwiżdże.

Waga - 15.600
Wzrost - sprawdzę. Wzrostu nie będzie, bohater nie zamierza stanąć do pomiarów.

Ostatni miesiąc to rozwój mowy i od tygodnia zadawanie pytań.
Co robisz.
Gdzie idziesz.
Co to.
itd.



Dzisiaj ubawił mnie.
Wracaliśmy ze żłobka zupełnie inną trasą w lesie przy jeziorze.
Bawiłam się w czarownicę, szukałam i zrywałam kwiaty czarnego bzu, z którego będę robić syrop.
Mijała nas biegaczka.
Młodemu się spodobała. Rzekł do niej:
bardzo ładnie

I pogonił za nią.
Wyglądało to komicznie.

A wczorajszy powrót do domu dawał.
Karmił w zoo lamę.
I kozę.

W sklepiku w zoo wylał bańki mydlane na podłogę.
Odkręcił i by było na tyle.

Po drodze kobieta jakaś chciała wypłacić pieniądze z bankomatu. Podbiegł, coś wcisnął i kicha - bidula poprosiła obcego faceta o pomoc, nie potrafiła sobie poradzić.

Jak szedł zahaczył nogą i wylał wodę z bukiecików sprzedawanych na rynku.

W domu pastwił się nad Starszym.

Cudnie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz