piątek, 6 marca 2015

na drodze

Zastanawiam się, skąd niektórzy kierowcy zdobyli uprawnienia.

Wiem, kurs prawa jazdy nie wystarczy, by nauczyć się jeździć. Trzeba później jeździć, jeździć, jeździć. I to nie po swoim fyrtlu, ale wszędzie, w każdym kierunku i w każdych warunkach pogodowych. I wtedy też robi się błędy. Ale nie kardynalne!

Jadę ostatnio. Parkuję, biegnę do przychodni załatwić jeden dokument. Wracam zaraz, jakiś jełop zaparkował w poprzek samochodów. Na parkingu gdzie było mnóstwo wolnych miejsc. Jakim jełopem trzeba być?

Pod blokiem. Sąsiad zaparkował w poprzek i tym samym zabrał dwa miejsca postojowe. A i bez tego miejsc na co dzień jest za mało.

Mam ochotę na włożenie takim kartki: "naucz się parkować!!!!!!!".



Jadę z kotem do wete. Przejazd kolejowy zamknięty. Stoimy. W końcu pociąg przejeżdża, szlaban otwarty. Pas naprzeciwko rusza, przed nami ktoś stoi. Mija sporo czasu, jełop stoi. Trąbi ten przede mną, trąbię ja. Nie mamy wyboru. To coś stoi i stoi, musimy je wyprzedzić, mimo że w takim miejscu nie wolno. Mijam i patrzę, dziewczyna przyklejona do kierownicy szukająca czegoś nerwowo wzrokiem. Czyżby chciała włączyć awaryjne, a nie potrafiła ich znaleźć? Godzinę później jak wracałam już jej nie było, mistrzyni szosy w końcu ruszyła ... :/

Jedzie inna kobieta. Bez włączonych świateł, a jakże. Mrugam (wiem, nie wolno). Domyśla się? Włącza światło? Skąd ...

Ktoś z bocznej drogi/osiedla/cmentarza/spomiędzy aut chce wyjechać. Wyjeżdża tak, że wjeżdża na mój pas, którym jadę, ja muszę odbić na drugi, żeby w jełopa nie walnąć. Czy ktoś widzi konsekwencje swoich manewrów? Skąd....

Wyjeżdżanie z bocznej wprost pod maskę, by z gracją w kolejną osiedlową drogę skręcić. I to najlepiej bez kierunkowskazu.

Jedzie ostatnio jakiś buc. Jedzie przygłup szczęśliwy, że zmienił wewnętrzny pas do skrętu w zewnętrzny pas do skrętu. To, że wjechał mi pod maskę nie zauważył. Jadę za tym ślepcem, dojeżdżamy do skrzyżowania, po czym ten pseudo kierowca redukuje prędkość do prawie zera! Hamuję ile fabryka dała, po chwili jak mam lewy wolny wyprzedzam, patrzę, przyklejony do szyby, nie zauważył nawet, że spowodowałby właśnie dwie kolizje. Żywot człowieka szczęśliwego. Pewnie spełniony, że jeździ bezwypadkowo i do domu dojeżdża. Kierowca rajdowy pełnym ryjem ... wulgarnie napiszę...

Dzisiaj. Mecz. Policja nieoczekiwanie stoi sobie za zakrętem na jednej z nitek drogi. Bo z kimś rozmawiała. Po co wjechać na chodnik, lepiej uniemożliwić komuś jazdę, bo przez długi czas pas wewnętrzny był zajęty i tak jak, jak i ci za mną nie mogli jechać dalej. Bo co? Bo tym niby wszystko wolno?????

Niedojdom na drodze mówię nie! wrrrr

I co lubię? Jak dziś mrugać nauce jazdy, że jedzie bez świateł. :P

A serio uwielbiam kulturę na drodze, przepuszczanie przez kierowców kogoś z podporządkowanej. Nagminne i częste. Gdyby nie uprzejmość wyjazdy z niektórych ulic byłyby niemożliwe. Równowaga w przyrodzie musi być.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz