czwartek, 31 marca 2016

świat ciszy

Słów mi brak po wczorajszym wieczorze.

  • Gdy dzieci są małe są tak słodkie, że by się chciało je zjeść. (Później żałuje się, że się tego nie zrobiło).
  • Małe dzieci mały kłopot. Duże dzieci, duży kłopot.
  • Im dalej w las, tym więcej drzew.

Frazesy? Niekoniecznie.

Starszy gro lat był grzecznym dzieckiem.

Wiele lat przytulas, trzymający za rękę, siedzący wiecznie na kolanach (nawet jak miał już sporo lat).

A potem aniołek zaczął dojrzewać i wyrosły mu rogi. Po komunii rozpoczęły się takie sceny, w które ciężko mi było i nadal jest uwierzyć.



Nawet warsztaty terapeutyczne dla rodziców zaliczyłam, bo byśmy pozabijali się nawzajem.

Każda awantura powoduje we mnie niechęć do życia. I wszystkich.


Paradoksalnie, wybuch furii nastąpił, bo Młodszy mu się psocił!

Wylał mu coś w pokoju!

I dziwię się, że sąsiedzi nie wezwali policji.

Mam dosyć.

Zamierzam przebywać w moim świecie. Świecie ciszy.

Nie wyrażam zgody na tkwienie w tym świecie, który panował tu wczoraj.

Świecie zła, przemocy i kretyńskich wrzasków nastolatka. Nie w takim wymiarze. 

Zbyt dużo rzeczy w życiu doświadczyłam. Tego już nie zniosę. Źle mi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz