- Gdy dzieci są małe są tak słodkie, że by się chciało je zjeść. (Później żałuje się, że się tego nie zrobiło).
- Małe dzieci mały kłopot. Duże dzieci, duży kłopot.
- Im dalej w las, tym więcej drzew.
Frazesy? Niekoniecznie.
Starszy gro lat był grzecznym dzieckiem.
Wiele lat przytulas, trzymający za rękę, siedzący wiecznie na kolanach (nawet jak miał już sporo lat).
A potem aniołek zaczął dojrzewać i wyrosły mu rogi. Po komunii rozpoczęły się takie sceny, w które ciężko mi było i nadal jest uwierzyć.
Nawet warsztaty terapeutyczne dla rodziców zaliczyłam, bo byśmy pozabijali się nawzajem.
Każda awantura powoduje we mnie niechęć do życia. I wszystkich.
Paradoksalnie, wybuch furii nastąpił, bo Młodszy mu się psocił!
Wylał mu coś w pokoju!
I dziwię się, że sąsiedzi nie wezwali policji.
Mam dosyć.
Zamierzam przebywać w moim świecie. Świecie ciszy.
Nie wyrażam zgody na tkwienie w tym świecie, który panował tu wczoraj.
Świecie zła, przemocy i kretyńskich wrzasków nastolatka. Nie w takim wymiarze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz