środa, 30 marca 2016

było, minęło



Usiadłam w domku po świętach. Patrzę, a tam za szybką kilka kartek świątecznych. Jak to, przecież była wcześniej jedna?
Oglądam. No tak, Luby nie powiedział, że kartki przyszły, miałam tak sokole oko, że wcześniej nie zauważyłam. Nikomu też nie podziękowałam. Jaka miła jestem!

Mało tego, w tym roku nikomu prócz osób, z którymi spotkałam się osobiście przy stole, nie złożyłam życzeń.

Tradycyjnie miałam w zwyczaju parę słów napisać w czasie świąt ale się nie udało, bo w niedzielę przy stole świątecznym w gościach.... zasnęłam. I parę godzin spałam..... Zgroza. I Młodszy też spał. I Starszy!!!

W poniedziałek od mamy ewakuowaliśmy się czym prędzej do siebie.



Nie nadajemy z mamą na tych samych częstotliwościach. Zgrzyta bardzo.
Cholera mnie trafia, że zapomina, że wraz z bratem ukończyliśmy już 40 lat.
Że mamy swoje życie. Że żyjemy wg własnej koncepcji i nie potrzebujemy instrukcji. Ani krzyków.

W poniedziałek mama zrobiła dym o klocki. O to, że są rozwalone. Bo jak to tak, rozrzucone klocki przy trzyletnim dziecku? Tak nie może być. (Najpierw miałam posprzątać, a potem usypiać dziecko).
Pełna pasji wróciła z kościoła i zaczęła wrzucać klocki do pudełka. Cóż, że wcześniej pokazałam jej znak, by była cicho, bo Młody wreszcie zasnął.
Oczywiście Tita zaraz obudził się, spania już w ten dzień nie było. Pobudka oczywiście z rykiem.
Zapakowaliśmy się, Starszy który robi pierwsze szlify jako kierowca (parę dni temu odebrał prawko) w ten dzień kursował - przyjechał po nas i pomknęliśmy  do domu. A właściwie moi mężczyźni pomknęli, bo ja pobiegłam.

Mam taki zeszycik. Spisuję myśli. Jeżeli dożyję kiedyś wieku, w którym będę teściową i babcią mam spisane, czego robić i w co mieszać się do dzieci NIE WOLNO! Uzupełniam go na bieżąco. Mama jest dla mnie silną inspiracją.

Zdjęciowo. Pamiątkowo.

Dawał czadu. Wbiegał z koszykiem pomiędzy ludźmi, Starszy go gonił. W momencie święcenia był tak zmęczony, że nie zauważył księdza. ;P

 zabawa wre


 jadalny koszyczek - teściówka ma dar <3


 zabawa :)


 kurki z kogutem ;P

 artystyczna dusza teściówki w zdjęciach poniżej:




i Pimpek

 telekonferencja z dalekim światem - takie czasy ....


Moje wypieki.
 Sernik z mascarpone. Polewa się z lekka zepsuła po szarpaniu autem przez Starszego.

Mazurek. Przepis z netu pierwszy z brzegu.

I 3bit.


pierwsza w tym roku tęcza


PS
Dziękuję za kartki. I za niespodziewaną kartkę z miejscowości Piekary Śląskie również hihi. A jak ją zdziwiona oglądałam, że przecież nikogo tam nie znam. ;) Agata, dziękuję. :*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz