sobota, 19 marca 2016

Picasso w natarciu.

Poleciałam biegać.

Tak pięknie (i zimno) było. 17 km przy lekkiej kontuzji kolana za mną.

Luby opiekował się Synkiem. Albo stwarzał imitację opieki. ;)


Obok telewizora. Pod telewizorem.

I nawet tak wysoko nad telewizorem. 
Picasso w natarciu. Kredka woskowa. Ponadto porysowane meble, telewizor. Brawo Luby!
 Brawo Ty haha :)

- Synku, co namalowałeś?
- nit 

lol

A tak sobie nawet rano myślałam, że przydałaby się nowa farba na ścianach.


Wieczorem wychodzimy ze Starszym. Niech moc będzie z nami!!!!
!!!

Moc była. Szczęścia mniej. Ale i tak było warto.


today:

Filmik urwany. Trudno.Na tel wygląda zacnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz