poniedziałek, 2 maja 2016

w przededniu

Rozważania sentymentalne.
W przededniu 3 maja trzy lata temu czułam się jak słonica.
Co najmniej.

81,4 kg. Z taką wagą kolejnego dnia sunęłam do porodu.
A obiecałam sobie, że nie przytyję tak dużo, jak w pierwszej ciąży (wtedy 18 kg).
18 kg na plusie nie było. Fakt. Było 23,4 ;)
Jeszcze parę tygodni ciąży i dobiłabym do setki. ;)
113 cm w pasie.
Prowadziłam skrupulatne zapisy.
Wagi.
Pomiarów w pasie, bioder. I szło migiem.



I mam zapiski w ciąży.
Najpierw nieliczne.
Od 22 tygodnia tc systematyczne.
Skrupulatne, standardowo.
Ba!
Ponieważ pisałam w internecie wszystko przekopiowałam i wydrukowałam. I zbindowałam. :)
Bo notatki w chmurze (jak i ten blog) mogą każdego dnia zniknąć. A wtedy nici z pisania. I pamiątki.

A tak pamiątka jest. Lubię to!

a tu niespełna 6 tygodni przed porodem - i jeszcze chodziłam do pracy ;P



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz