wtorek, 3 maja 2016

3 latka /36 miesięcy



Waga - 15.100
Wzrost - 100,5

Urodziny pod znakiem choroby, jęczenia, marudzenia.
"Juś nie mam siły" rzekł właśnie.
W ostatnich tygodniach dwukrotnie podłapał jakiegoś wirusa.
W jedną noc kaszlał tak ostro i się dusił, że myślałam że zawitamy w nocy do szpitala.
Zrobiliśmy mu w środku nocy inhalację i w końcu zasnął spokojnie.
Zaliczyliśmy lekarza.
Ponoć załapuje te infekcje dlatego, że wykazuje cechy alergiczne.
Ponoć z tego wyrośnie.
Siedzimy od czwartku w domu.
Trochę już wychodzimy, ale ogólnie wszystkie atrakcje dużego miasta ominęły nas.




Maniak zakupów ciastek, soczku i arbuza. Tu reakcja na informację, że sklep dziś jest zamknięty.

Uwielbia zaczepiać i machać łapką. Tu machał panu w aucie. Każdy mu "odmachuje". ;)

Siedzenie dla Młodego w domu to kara.
Trafia go wtedy jaśnista. On jęczy i urządza sceny. Wtedy trafia mnie.
Mamy inhalacje, syrop na kaszel i jakiś proszek do rozpuszczenia, którego nie pije.
Kaszlu tak strasznego nie ma.
Jakiś stan podgorączkowy czasami się pojawia.
Z nosa kapie. Odciągamy odkurzaczem.
I apetytu zero.
Nie jestem matką biegająca za dzieckiem z łyżeczką.
I nie będę.
Ale jak widzę, że jest tak osłabiony, że potyka się o własne nogi, a jeść nie chce, to usiłuję w niego wmusić.

Pije mleko z piersi (jutro 3 lata jak karmię, kto by przypuszczał, że tak długo będziemy się karmić) i co śmieszne, mleko musi być bardzo jałowe, bo często po piciu idzie popić herbatką. ;)
Ale mleko to za mało dla niego.
Żeberka na wierzchu.

Charakter niezmiennie ma.
I głos również.
I potrafi postawić na swoim.
I jest niszczycielem.

Z nowości obraża się.
Zakłada ręka na rękę i siada gdzieś z zaciętą miną. Wygląda komicznie.

Rozzłoszczony tupie nogą.

Bywa złośliwy i przekorny.
Jak mamusia.

Mówi.
Całymi zdaniami.
Ale o tym napiszę odrębny post.
Niektóre wyrazy to wielka niewiadoma.
????????!!!!!

I magia nocnika.
Cztery miesiące kiedy odstawiliśmy pieluchy.
Cztery łącznie wpadki. Na początku!
A tak jest bezbłędny.

W sobotę imprezka urodzinowa.
Mam nadzieję, że zdrowotnie trochę do siebie dojdzie.
Dziś babcia chciała z nim być.
No to Starszy zawiózł Młodszego.
Po paru godzinach telefon.
Babcia nie daje sobie rady.
Wyje, chce do mnie i do domu i chce mleko.
Pojechałam.

Jak przyjechałam bidulek właśnie zasnął.

Się nasiedziałam dziś świątecznie z Lubym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz