niedziela, 26 kwietnia 2015

jadę po bandzie

"Wyraz twarzy zachowując kamienny, z trudem oderwałam wzrok od tych odnóży i popatrzyłam wyżej. Żakietów nie mieli, koszule z krótkimi rękawami, albo zgoła na ramiączkach, porozpinane to wszystko niemal do pasa, całe torsy uwłosione na widok publiczny wystawiało. (...)
Wróciłam do spodni, o ile spodniami można to było nazwać. Przerażające! I cóż się dziwić płci żeńskiej, skoro płeć męska nagość aż tak nieprzyzwoitą prezentuje, jakby specjalnie po to, żeby wszelkie mankamenty swojej urody ujawniać! Dorosłą kobietą byłam, wiedziałam doskonale, iż w gronie męskim Apollo Belwederski rzadko się pojawia, zwały sadła kryją się pod odzieżą, kłaki zwierzęce, krzywe nogi, zapadłe klatki piersiowe watą wypchane,połcie słoniny szczeciniastej ... Ależ kryją...! A tu nagle jęli to wszystko pokazywać, jakby obrzydnąć chcieli płci sobie przeciwnej!

Strój wszakże temu służy, by wszelkie braki prezencji ukryć, a jej zalety wyeksponować. (...)


Nim wypiłam wino do końca zaobserwowałam chude strasznie kształty panienki młodej, strojem do pracowni anatomicznej wprost się nadające, przeciwne im kształty panienki równie młodej, a za to wagą chyba zbliżonej do mojego rekordowego tucznika,obciśnięte jakby kawałkiem wsypy na pierze ..."*
(*Joanna Chmielewska "Przeklęta bariera")

Przepraszam, jeżeli kogoś urażę, ale muszę.

Tzw. niskie zawieszenie:


Napiszę tylko, że byłam pod wrażeniem. Jakby to powiedział mój teść: i taki świat jest piękny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz