"Egzaminy maturalne odbywały się dwa razy do roku - w okresie wielkanocnym i we wrześniu. Trwały kilka tygodni. W pierwszym etapie przeprowadzano egzamin pisemny, a następnie ustny. Egzamin pisemny obejmował następujące przedmioty: język łaciński, grecki, niemiecki, francuski, okresowo hebrajski i matematykę. W Wielkim Księstwie Poznańskim do chwili usunięcia języka polskiego z programu nauczania obowiązywał egzamin również z tego przedmiotu. W jednym dniu pisano prace z dwóch przedmiotów. Wymagało to ogromnego wysiłku. Tematyka prac była dość różnorodna. Tak np. Hipolit Cegielski zdający maturę w roku 1835 opracowywał następujące tematy: z języka polskiego "O przyczynach i skutkach gminoruchów"; z niemieckiego "Jakie okoliczności złożyły się aby budzić Minnesang [śpiew miłosny - uwaga autorów] w dobie cesarzy szwabskich"; z francuskiego "Rzut oka na rządy Karola Wielkiego".
Komisja po przejrzeniu prac decydowała o dopuszczeniu abiturienta do egzaminu ustnego. Zdawano go w jednym dniu ze wszystkich przedmiotów, a mianowicie z łaciny, greki, niemieckiego, polskiego, francuskiego, religii, matematyki, historii, przyrody, fizyki i propedeutyki filozofii. W sumie trwał on około dziesięciu godzin, rozpoczynał się bowiem o 8.30 i kończył po godzinie 20. Przewidziany był czas na dwugodzinną przerwę obiadową. Najwyższe wymagania stawiano przy egzaminie z łaciny i niemieckiego. Słabsze rezultaty z innych przedmiotów mogły być wyrównane przez świetne wyniki na egzaminach z języków klasycznych lub matematyki. Matura była prawdziwym egzaminem dojrzałości, nie wszystkim udawało się go zdać. W gimnazjum Marii Magdaleny procent uczniów, którzy nie przebrnęli tej ostatniej przeszkody, kształtował się w granicach 5%. Były oczywiście lata, kiedy był on znacznie wyższy, np. w 1876 r. na 8 zdających tylko 3 uzyskało maturę, dla odmiany w 1900 r. wszystkich 20 maturzystów zakończyło swą gimnazjalną edukację".
Nie zdałabym tamtej matury. Ba, jako kobieta nie byłabym do niej dopuszczona, owa szkoła była tylko mężczyzn.
Kobiety....dla nich były inne szkoły ...
"W P. od XVII w. dziewczęta z zamożnych domów mieszczańskich pobierały naukę w klasztorze Benedyktynek, mieszczącym się w Pałacu Gorków. Program obejmował naukę religii, pisania, śpiewu i robótek ręcznych. Dla zdolniejszych wychowanek przewidziano lekcje z łaciny, czytania nut, śpiewu, po pewnym czasie wprowadzono także język francuski. Przejmowanie kształcenia dziewcząt przez osoby świeckie z trudem torowało sobie drogę w świadomości społeczeństwa".
Trochę tęskno, że parę wieków temu szkoły dla mężczyzn potrafiły wykształcić mądrych ludzi, a dziś ..... Dla kobiet nastały jednak lepsze czasy ... niż przed wiekami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz