poniedziałek, 29 listopada 2021

Kot na gigancie.

 5 dzień i czasami noc poszukiwań. 

Ogłoszenia. 

Przeglądanie neta. 

Przeczesywanie pól. Lasu. Nadzieranie się. 

Smutek.

Na dworze temperatura minusowa. Zostawienie rolety że gdyby przyszła. Gdyby, gdyby. 

I w jeden dzień cynk. 

Telefon. 

Czy to ta? Łapać ją. 

Po pracy poknęłam do domu po flaszki i do sklepu po czekoladki. I po kota. Kotkę uciekinierkę.

Odebrałam ja ze szkoły językowej. 

Siła internetu.

Siła grupy. Prosiłam na grupie rady rodziców by rozgladali się. I właśnie u jednej pojawiła się w ogródku.

Z niedowierzania belkotalam przez telefon. I nie lepiej z lektorem angielskiego, od którego bralam kota.

Oko zaropiale, ledwo otwierało się. Chuda. Apatyczna. Bierna. 

Uciekinierka na gigancie.


Uciekinierka złapana.


Małpa prawdziwa. 

Lecz po nocy przychodzi dzień. 

Teraz ją podtuczam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz