5 dzień i czasami noc poszukiwań.
Ogłoszenia.
Przeglądanie neta.
Przeczesywanie pól. Lasu. Nadzieranie się.
Smutek.
Na dworze temperatura minusowa. Zostawienie rolety że gdyby przyszła. Gdyby, gdyby.
I w jeden dzień cynk.
Telefon.
Czy to ta? Łapać ją.
Po pracy poknęłam do domu po flaszki i do sklepu po czekoladki. I po kota. Kotkę uciekinierkę.
Odebrałam ja ze szkoły językowej.
Siła internetu.
Siła grupy. Prosiłam na grupie rady rodziców by rozgladali się. I właśnie u jednej pojawiła się w ogródku.
Z niedowierzania belkotalam przez telefon. I nie lepiej z lektorem angielskiego, od którego bralam kota.
Oko zaropiale, ledwo otwierało się. Chuda. Apatyczna. Bierna.
Uciekinierka na gigancie.Uciekinierka złapana.
Małpa prawdziwa.
Lecz po nocy przychodzi dzień.
Teraz ją podtuczam.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz