wtorek, 25 lipca 2017

lekcja przyrody 2

Najpierw była lekcja przyrody 1.
lekcja przyrody 1

Przenosimy się w czasie.
Lipiec 2017.
Relaks.
Ciepło.
Jesteśmy na balkonie.
Oglądamy z Młodym ważkę.
Pokazuję Młodemu jakie  ma fajne oczy et cetera.
Nagle ważka wzbija się i wbija w pajęczynę.
O nie.
Muszę ją uwolnić.
Rozglądam się, czym tu  można pajęczynę rozwalić, jest, miotełka.
To trwało z 5 sekund.
Gdy wyprostowałam się do ważki zdążył dopaść obrzydliwie ohydny najwstrętniejszy na świecie z wstrętnym wielkim odwłokiem pająk i rzucił się na zdobycz.
Tego było dla mnie za dużo.
Wydałam się z siebie przeraźliwy wrzask i uciekłam w panice.
Sąsiedzi odwrotnie, wybiegli na balkony.

Teść, który stał koło mnie otworzył oczy i nic nie rozumiał, co się stało.

Wyjątkowo ohydna lekcja.
Dziękuję.
Wszelakim  pająkom dziękuję.
Bleeeeeeeeeeee.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz