Mop.
Miski.
Wiadra.
W pogoni za wodą.
Obserwowałam dziś rozwój wyładowania.
Dziś pogoda przesadziła z gorącdem.
Próbowałam robić zdjęcia i filmy piorunom.
A potem świat zniknął.
Tak chyba wyglądał koniec świata.
Huki, trzaski.
Wybiegłam ze synem z mieszkania.
Woda która się powdzierała i płynęła korytarzami.
Razem z sąsiadami ruszyłam na usuwanie skutków zalania.
Grad po ok. 40 minutach od nawałnicy.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz