Pamięć.
[To nie wieńce na pokaz.
To nie wydmuchane uroczystości.
To nie patos.
To nie przymus.
To nie gnębienie wszystkich obywateli teoriami spiskowymi, byle tylko podtrzymywać w ryzach własny elektorat.
Pamięć jest w sercu.Nie jest dla poklasku.
Nie umiera ten, kto żyje w pamięci ludzi. ]
........................................................................................................
Smycz od psa. Na szyi.
Kajdanki na rękach, by przypadkiem nie zrezygnować.
Odrzucone krzesło, na którym wcześniej stał.
Samotność w chwili śmierci.
Jak źle musiało być, by odebrał sobie życie?
Najbardziej radosny z naszego grona?
5 lat temu.
Szok.
Zwątpienie.
Niedowierzenie.
Wściekłość. Na niego.
Żal do siebie. Do nas.
Nikt nie zauważył.
Nikt nie zareagował.
Nie domyślił się.
Mój brat duchowy.
Czy w tej ostatniej chwili byłeś tchórzem?
Tchórzem, bo zostawiłeś wszystko i odszedłeś?
Czy byłeś bohaterem, który miał odwagę sam przerwać linię życia?
W specjalnie wybrany przez siebie dzień?
Pięć lat!
Krzychna, wiem, że po śmierci jeszcze tutaj byłeś. Wiem, że jeszcze przez tygodnie często towarzyszyłeś mi.
Sprzęty elektroniczne wariowały.Radio wyłączało się. Po przełączeniu radia na płytę grał ten sam utwór.
Albo pomimo wyłączenia radia ono dalej grało.
Drukarka drukowała inną treść niż dokument.
Światła w pracy i domu zapalały się, gasły.
Żarówki jednego dnia świeciły, drugiego nie.
Pierwszy raz wtedy uwierzyłam w życiu, że to nie koniec, że dalej coś jeszcze jest.
Starszy ode mnie o pięć lat i jeden dzień.
Pięć lat temu w tym ostatnim tragicznym dniu życia byłeś starszy ode mnie jeden dzień.
Jedno życie stracone.
Dwa życia później narodzone.
Wiem, że byłbyś szczęśliwy z tego powodu.
Że jesteśmy szczęśliwe.
Że nasze życie zostało poskładane.
Krzychna, pamiętam.
Zerkaj na nas i czuwaj nad nami. Zresztą o tym wiesz.
I tak kiedyś będziesz mieć skopane dupsko.
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz