poniedziałek, 18 maja 2015

trochę treści

Młody jest boski.
Powoli pojawiają już się historyjki, o których nie powinnam pisać. Więc niektóre będą podlegać selekcji, bo nie wszystko nadaje się do pisania w eterze.

Dziś młody przyniósł nocnik. Padłam. :DD






Chciał na nakładkę siadać. :DD

Potrafi zrobić awanturę, bo kołderką za mało przykryłam.

Muszę być obok, gdy się budzi wieczorem i w nocy. Bo inaczej jest wrzask okrutny.

Najchętniej nie wsiadałby do wózka. Wkładam go wygiętego i wrzeszczącego ile sił w płucach. Przeważnie ze żłobka zwiewam czym prędzej, bo wstyd. Oczywiście dziecko chce po prostu iść na swoich nogach. Żadne tam wożenie wózkiem.

Samo już kupuje sobie wafelki. 

Dzień rozpoczyna głośnym am-am. I pędzi do lodówki.

Dziś w cukierni pierwszy raz był krzyk. Kupiłam bułkę dla niego, a tu pokazuje palcem i wrzask. Nosz kur**** moja mama, która oczywiście w drodze ze żłobka kupuje drożdżówkę i jeszcze kompocik do popicia da. Czym prędzej ewakuowałam się, a niedługo później ze smakiem zjadł bułkę.
Mówiłam wczoraj mamie, by nie dawała młodemu ciastka z czekoladą. Wyszłam z pokoju i słyszę, jak Starszy mówi do babci, że mama mówiła, by nie dawać.
- no to co, i tak nie weźmie ....

Nosz kur*** to samo robiła ze Starszym. Te same wpychanie cukru. Wrrr.

A jeszcze jak z Titą wracaliśmy w sobotę, to mówi, że młody nic nie jadł, bym mu frytki kupiła! Czasami naprawdę zastanawiam się, czy jest zdrowa...

Ostatnio Starszemu zrobiła zdjęcie. By zapisać w kalendarzu, kiedy wnuczek przyjechał. Ale nie zada sobie trudu, by zastanowić się, dlaczego ten sam wnuczek do drugich dziadków jedzie często i chętnie i zostaje u nich po kilka dni. 

cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz