Młody ma po tatusiu chyba syndrom białego fartucha.
Poziom współpracy poniżej krytyki haha.
- Pokaż oczko.
(młody znieruchomiały wpatrzony w ścianę)
- Pokaż rączkę.
(młody nadal wpatrzony w dal bez najmniejszego ruchu)
- Zajrzę do buzi.
(wrzask jakby obdzierali ze skóry).
Badania brzuszka z wrzaskiem. Inne z wrzaskiem.
Mierzenie wzrostu wygięcia, próby przytrzymania były daremne. Pani doktor stwierdziła, że 92 cm, ale przyjmuję to z przymrużeniem oka.
Waga 13.900 ale to na wyrost, bo w ubraniu, jeansach i pampersie. Zresztą waga też nie spodobała się.
Książeczka zdrowia i wpisy.
Wysokość ciała - 90-95 centyl.
Masa ciała - 50-85 centyl.
Zez niewidoczny.
Odbicie światła na rogówkach symetryczne.
Oczka i i widzenie nie były sprawdzane ale wiem, że widzi dobrze.
Udzielałam odpowiedzi, czy widzi, czy słyszy, czy koślawo chodzi. A skąd mam wiedzieć, czy chodzi koślawo?
Układ ruchu - chód prawidłowy.
Uzębienie pełne mleczne, zdrowe.
Skóra: czysta bez wykwitów.
Układ krążenia: prawidłowy.
Pozostałe układy: prawidłowe.
Pyta, czy mówi. Mówię, że kiepsko, ale nie wchodziłam w szczegóły.
Wpis opóźniony rozwój mowy. Ale skierowania nie dostaliśmy ani żadnych zaleceń.
Wrodzone wady rozwojowe: nie
Rozwój fizyczny: prawidłowy
Mamy jedno skierowanie - do chirurga dziecięcego. A jako, że to dane wrażliwe, to nie napiszę o co chodzi. :)
Starszy na 2 lata ma takie wpisy:
14.200
90cm
ostrość słuchu P
widzenie obuczone P
rozwój psychomotoryczny P
szmer ciszy - obserwacja nad sercem
I kontrowaliśmy i szmer sam ustąpił po kilku latach.
Szczepienie przetrwaliśmy. Ukłucia w obie nóżki i jedną rączkę. Kolejne szczepienie jak będzie mieć 6 lat. Uff.
Po szczepieniu następnego dnia miał podwyższoną temperaturę i trochę był marudny. Został w domu jeden dzień i już było dobrze. Jak fajnie, że mamy to z głowy.
A propos mówienia (ja zaczęłam mówić później niż mój kuzyn urodzony dwa lata po mnie) przeglądałam już wujka google. Natrafiłam na jedną stronę gdzie na zapytania dot. rozwoju mowy wypowiadali się eksperci. Każda porada taka sama. Natychmiast do logopedy i natychmiast kupić jakąś tam książkę. Bo jest źle, tragicznie, fatalnie.
Już na tym etapie jest taki wyścig szczurów i walka by dziecko jak najszybciej robiło to, tamto. Witki mi opadły. Nie pozwala się dzieciom by w swoim tempie rosły, tylko wszystko w widełkach.
A propos mówienia (ja zaczęłam mówić później niż mój kuzyn urodzony dwa lata po mnie) przeglądałam już wujka google. Natrafiłam na jedną stronę gdzie na zapytania dot. rozwoju mowy wypowiadali się eksperci. Każda porada taka sama. Natychmiast do logopedy i natychmiast kupić jakąś tam książkę. Bo jest źle, tragicznie, fatalnie.
Już na tym etapie jest taki wyścig szczurów i walka by dziecko jak najszybciej robiło to, tamto. Witki mi opadły. Nie pozwala się dzieciom by w swoim tempie rosły, tylko wszystko w widełkach.
Okazało się, że Młody ma pseudonim w żłobku. Programista. Przedszkolanka mówiła Lubemu, że młody pewnie nim zostanie, bo ma taki analityczny umysł. Nie ma nic z przypadku, wszystko przeanalizowane, przemyślane. O dwulatku powiedzieć takie coś o_O !!!!
Tak czy owak, w tym tygodniu puzzle poszły w odstawkę i się kurzą. Po raz pierwszy od miesięcy kurzą się. Ale za to książeczki i auta w natarciu. :))
Cieszy mnie, że lubi bawić się. Że potrafi bawić się sam. Starszy nie umiał i potrzebował nas do zabawy. Było to uciążliwe.
Zauważyłam, że jego odporność wzrosła. Od dawna choroby poszły w odstawkę, raz na tygodnie dzień pseudo jelitówki i tak jak dziś nijaki katar z nosa. To ja jestem ostatnio z niską odpornością, katar, alergia, jakieś braki witamin i inne cuda wianki.
w drodze do domu
"pokaż literę O"
Prezenty ze żłobka na Dzień Mamy.
wzrusz, wzrusz
obsługa - siadanie na fotel, zakładanie słuchawek itp. - własna hihi



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz