Czytam, nie wiem po co, chyba żeby dołować się.
Stereotypy dotyczące karmienia piersią.
Te same bzdurne slogany wracają jak bumerang wraz z wysypem następnych rodzących mam.
Ubolewam, że przeglądając wpisy nie napotykam tam ani jednego głosu rozsądku.
Ani jednego prostowania nieprawdy. Ani jednej mamy z wiedzą dotyczącą laktacji. Choćby tak niewielką wiedzą jak moja.
Że mleko chude, że dziecko się nie najada.
Że to woda.
Że dziecko przy piersi się pręży.
Że nic nie kapie z piersi.
Że są miękkie (a kurde jakie mają być jak laktacja dostosowała się do dziecka).
Że nawału nie ma więc mleka nie ma.
Że jak płacze, jak go boli wszystkiemu winne mleko mamy (ale przetworzone mleko od krowy już jest hiper super).
Durne obawy, że nie wiadomo, ile dziecko pije i czy nie głoduje. Dajmy mm, wtedy wiemy, ile je i będziemy spokojniejsze....
Że mm tak samo dobre jak mleko matki. I że dziecko sąsiada ósmej wody po kisielu po mm jest zdrowe, a nam znane inne dziecko na piersi jest chorowite. Więc mm lepsze! Przejdźmy wszyscy na mm, na pewno społeczeństwo będzie zdrowsze! No przecież tak mówią!
Że na noc (kiedy karmienie jest najwartościowsze i daje dziecku najwięcej składników dla rozwoju mózgu i wzrostu) dają mm ... bo dziecko po tym lepiej i dłużej śpi.
Albo radość, bo dziecko w nocy przysypia nie budząc się na posiłki. Gdzie te karmienie jest szczególnie istotne dla utrzymania laktacji.
Brak wiedzy, że inne jest przybieranie na wadze i inne siatki centylowe dla dzieci karmionych piersią i mm.
Brak wiedzy, że często na piersi dzieci przybierają mniej!
Że nie przybieranie na wadze przez pewien okres nie oznacza że dziecko powinniśmy dopajać jak gęś.
Slogany, że najważniejsze jest to, że szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko (a gdzie tu cholera hasło o zdrowiu?).
Zabijanie się wlewaniem w siebie hektolitrów płynów, karmi, herbatek na pobudzenie laktacji. Po kie grzyba pytam?! I co dalej - odmawianiem sobie jedzenia! Czy w ciąży ktoś odmawiał sobie jedzenia? Okres po porodzie jest czwartym trymestrem. Tylko, że dziecko dostaje pokarm nie przez pępowinę, ale pierś.
Wszystko pięknie, ładnie.
Tylko że pokarm matki bezpośrednio nie ma przełożenia na pokarm dziecka.
Bo pokarm dla dziecka produkowany jest z krwi matki, a nie zjedzonego kotleta. Nasz jadłospis ma wpływ na skład naszej krwi. A z tej krwi dopiero produkowany jest pokarm. Dlatego nie wolno pić alkoholu w czasie karmienia! Bo ten bezpośrednio i natychmiastowo przenika do krwi, a nie jedzenie i czosnek!
Jak szkodzi niektóre jedzenie, które spożywamy, a dziecko reaguje bólem to problemem jest nieszczelność naszych jelit. Nie cytryna i kotlet.
Że po karmieniu piersią dziecko dopojone mieszkanką wreszcie zasypia.
W wy nie zjedlibyście jedzenia co samo wlewa się wam do buzi?
Gdzie do tego trzeba zaangażować tylko kilka mięśni twarzy, a nie około 40 jak przy karmieniu piersią? Byście później nie spali jakbyście objedli się jak (tu nie przytoczę nazwy tego różowego zwierzątka) po zapchaniu się ciężkostrawnym posiłkiem?
Brak wiedzy, że przykładowo w okresie 3 tygodnia życia dziecka i 3 miesiąca dziecko będzie wisieć na piersi! To naturalne i normalne! Bo następuje wtedy zwiększenie zapotrzebowania dziecka na pokarm, a ten nie zacznie sam się produkować, musi dziecko spędzić czas przy piersi, gdzie ssanie jest informacją dla organizmu, że dla dziecka potrzeba więcej! I po dniu, dwóch dniach organizm dzięki temu ssaniu zacznie więcej produkować! A co robi matka? Niszczy całą ciężką pracę dziecka, podając mm żeby się w końcu najadł. Bo mleko było chude.
Wolałabym aby kobieta powiedziała - nie chcę karmić i nie będę karmić. A nie rzucała tekstami jak na górze i trzymała od okresu ciąży mm w szafce na wypadek gdyby pokarmu nie było. Głodujące matki wykarmiają swoje dzieci, a dobrze odżywione Polki nie mają pokarmu. Zaiste, cud!
Bo nikt nie musi karmić piersią. I w świecie zwierząt niektóre odrzucają karmienie potomstwa.
Więc ci co nie chcą karmić niech po prostu nie udają. W świecie dzisiejszego dostępu do wiedzy można dokształcić się. A nie walić stereotypy naszych przodków, że babcia i ciocia nie karmiła, więc ja też nie mam mleka. A czy mamy przeszczepione cycki wraz z gruczołami i resztą po naszych przodkiniach?
Sorki ale jak czytam, że ktoś chce karmić piersią, a podaje mm i myśli, że mleko mu cudownym sposobem samo się zjawi (nie wiem skąd) to mnie trafia.
Jest taka fajna strona internetowa. Blog mamy karmiącej, współtworzącej
kwartalnik laktacyjny. Gdzie na bieżąco dziewczyna śledzi publikacje i prowadzone badania nad laktacją i
przekazuje to nam. Gdzie wiele jest wpisów innych doświadczonych matek karmiących. Warto tam zajrzeć, a nie słuchać wiedzy z ciemnogrodu.
polecam - www.hafija.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz