czwartek, 26 lutego 2015

co się stało z naszą klasą...

Kiedyś NK niosła dla mnie ogrom emocji.
Odnalezionych po latach rozproszonych przyjaciół i znajomych z lat dziecięcych.
Jakie to były przeżycia odnaleźć szukaną wiele lat osobę.

Może jest łatwiej żyć w małej społeczności, bo każdy o każdym coś wie, ale w dużej społeczności w świecie bez komórek, internetu, komputera nie ma szans. W dużym skupisku ludzi człowiek zginął w tłumie.

Odpaliłam sobie fb jak to rzadko czynię, nie spodziewając się niczego.
A tutaj:
Bananku czy to Ty? Jesli tak , prosze odezwij się XXX

Wróciły wspomnienia lat szkolnych, dzielonej wspólnie latami ławki.
Ale serducho uśmiecha mi się. Nie tylko serducho.

Chociaż nie ukrywam, nadal kpię z fb. Bo wszystko pięknie, ładnie. Ale tam nie ma prawdziwego życia i prawdziwych przyjaciół. Nijak nie rozumiem, jak można tam spędzać swoje życie nie przenosząc wartościowych kontaktów na prawdziwy grunt.

 ;)




PS. Młody jest takim terrorystą, że słów mi brak. Jakby to powiedziała moja polonistka z liceum: ręce, nogi i rajstopy opadają....

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz