poniedziałek, 1 grudnia 2014

o poniedziału przy poniedziałku

Potwierdzone. Temu panu już dziękujemy. uff, uff, uff :)))))




Tita po lekarzu. Coś wirusowego. Osłuchowo ok, gardło ok. Mamy Neosine i Pulneo. I brak żłobka w tym tygodniu, niestety ominie nas pewnie Mikołaj.

Za to ja szprycuję się czosnkiem i cebulą. Żadnych chorób nie przyjmuję. I basta. Czuję się dobrze i mam nadzieję, że tak pozostanie.

Dziś gadałam z kumpelą, co to jej córka młodsza od Tity parę tygodni w tym samym czasie rozpoczęła edukację w żłobku. I usłyszałam historię, że jej malutka co godzinę komunikuje niam i niam i niam i prowadzi do lodówki i jeszcze pokazuje, co chce dostać. I zajada i za godzinę znów głodna. I głodna opuszcza żłobek mówiąc niam. A mój .... jak mnie widzi cycek i cycek. Jak mnie nie ma to czasami coś skubnie i kaszkę zje. Dziś wróciłam z pracy: wędlina - nie, ser żółty - nie, zupa pomidorowa z makaronem - nie, cukinia - nie, kawałek sernika - nie, kawałek babki - nie, kawałek zapiekanki mięsnej z cukinią - nie, mięso z jego rosołu - nie, gruszka - nie. Na widok łyżeczki cofa się mówiąc e-e, e-e, e-e. Więcej nie próbowałam dać, bo stwierdziłam, że bez sensu. W końcu to nie restauracja hotelowa.;)

Mama ma dziś zakomunikowała, że ktoś tam z rodziny wstawił zdjęcie na fb i chce zobaczyć, bo zdjęcie jest piękne. I gdzie ma zobaczyć. I nie potrafię jej wytłumaczyć, że internet to nie jest miejsce, gdzie go odpalamy i pokazują nam się zdjęcia na życzenie. Nie rozumie, że nie ma konta, że nie ma tej osoby w swojej gronie i musiałaby zaprosić, a ktoś przyjąć. No to wejdzie na moje konto. I nie przyjmuje do wiadomości, że w tym roku na pewno na fb nie pojawię się, bez względu na to jak piękne zdjęcie tam się ukaże. Czasami nawet nie pamiętam, że takie coś jak fb istnieje. Nie odczuwam potrzeby. ech...

Dziś w telewizorni był program jak to jest być trendy i sobie fundować kwasy i inne czary mary, by odmłodzić się. Tu wstrzyknąć, tam wstrzyknąć, by mimika nie była tak wyrazista, by zmarszczka nie pojawiła się. I tak patrzyłam na moje rówieśniczki w owej tv i ... jakoś nadal widzę ile mają lat. Brak akceptacji siebie i starzenia. To co będzie później?*
Wiadome, skoro mój Starszy za rok wkroczy w świat dorosłych, to ja nie mogę być młódką. Prosta matematyka. Siwe włosy, zmarszczki, cera do bani - no i co z tego? Zepnę sobie klamerką. Czy to tak ważne? Dla kogo? Niedługo kończę 40 lat. I to nie jest dla mnie tragedia. Tragedia to umrzeć tak młodo jak Ania Przybylska, osierocając tak małe dzieci. Umierając, zanim zacznie się żyć.
Tragedia to zmierzać się całe życie z chorobami bliskich i cierpieniem. Tragedia to wyjść z domu i nie wrócić. Tragedia to stracić kogoś, kto jest naszym całym światem.

* żeby nie było, jak ktoś chce niech sobie robi co chce, nie chcę tylko by ktoś mi wmawiał, że ja tego potrzebuję i z tym będę szczęśliwsza. To ja wolę Gabrysię Borejko. :) Zdecydowanie.

.......



Jeszcze 21 dni i zacznie być coraz jaśniej. W tym roku dotkliwie odczuwam zimno. I ciemnicę. I brak możliwości pobytu na dworze. I pójścia na plac zabaw. I zamknięty ogród dendrologiczny. Odkręcone grzejniki. Pochowane dziś rano rowery miejskie. Pierwszy raz czapka na głowie. Cieszę się, że Titę rodziłam na wiosnę i zaraz można było spacerować. Bo teraz .... zamarzam.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz