środa, 15 października 2014

Strach ma wielkie oczy.

Bilans żłobka jest bardzo pozytywny.

Naprawdę przyjemnie posyłać dziecię.



Dziś jak Luby go zawiózł i otworzył drzwi Pszczółek, Tita wpadł jak w dym. Czasami nawet nie obróci się za rodzicielem.

Jak w poniedziałek odbierałam, otworzyłam drzwi, patrzę wszystkie dzieciaczki siedziały, tylko mój  solo wielka zabawa w plastikowym domku. Jak mnie zobaczył popędził do mnie ile sił.
Dziś też z zaskoczenia go wzięłam. Przychodzę, otwieram drzwi, akurat dzieci odnosiły zabawki na półkę. Mój autko niósł. Jak mnie zobaczył bieg z zabawką do mnie. Taka mała kluseczka ze śliniaczkiem. :)
Przedszkolanki dają radę. Tylko dwa razy od początku września była sytuacja, że musiały przebierać maluszka. Tak to w czystym ubraniu wraca do domu.
Inaczej było, jak starszy chodził do przedszkola. On na sobie wynosił wszystko, co mógł. Czasami był w takich kolorach, że wstyd było wracać. Jednego razu musieliśmy zahaczyć po drodze o fryzjera po sklejeniu włosów w jedną bryję nie wiadomo czego.

Wczoraj pytam młodego, czy chce usiąść w domu na nocniczku - ostatnimi czasy przed żłobkiem nie pozwolił się na nim posadzić na dłużej niż parę sekund - a ten zonk, bieg do nocniczka i już w pieluszce chciał siadać. Siedział tak długo, aż nocniczek się przydał.

W żłobku ładnie je, ładnie śpi. Jeszce nie byliśmy na tapecie. Jeszcze nikogo nie ugryzł, ani nie został ugryziony, nie dał popalić przedszkolankom. Jak czasami słyszę, co mówią innym rodzicom, to nas póki co omijają różne zdarzenia.

Ma pełno zajęć i wrażeń, o 18 śpi już na noc. Całkiem przemęczony.

Moje bateryjki też dziś wysiadły.

Padłam w nasze nowe łoże, które dziś przyjechało. Koniec ze spaniem na ściśniętego ślimaka.

Odżywka do moich włosów zakończyła swój żywot. Rozczesać włosy, krótkie zresztą, to było dziś dla mnie wyzwanie. Luby jak zobaczył moje włosy dostał spazmu z radości, Starszy trochę mniej rżał. Kochani, śmiech to zdrowie. A szczególnie po takiej wieczornej kosmicznej awanturze z cyklu, jak można rozdmuchać problem wyrzucenia śmieci.

Dziś na drugiej z haczykiem w nocy ustawiam budzik.
A jutro na około pierwszą w nocy.

I będę wychodzić.
Niech moc będzie ze mną cobym na twarz nie padła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz