środa, 10 września 2014

takie tam

Dziecię w żłobku zostało pochwalone. Że gdyby więcej takich dzieci było, byłoby lepiej.
Moje nie pluje w trakcie posiłku, interesuje go otaczający świat.

Poza tym nie przejawił dziś specjalnej euforii, że tata po niego przyszedł. Za to rano zareagował alergicznie na same drzwi od placówki.
Poza tym pani została zapytana o ranę na szyi, ale zrobiła tylko wielkie oczy.

Dziś młody spał w żłobku, a potem w domu mi jęczał, stękał, ileś godzin podchodził do spania po południu i gucio. A specjalnie zrobiłam mu w domu popołudnie bez wychodzenia, by odpoczął sobie. Zresztą dziś lało.

Poszliśmy na dół do sklepu. Biegał po nim, ustawiał herbatę, poprawiał ceny, stukał w szybę z kiełbasą, oglądał towary. Próbowałam coś kupić.  Potem, jak wbijałam PIN od karty młody stanął pod drzwiami i ktoś z impetem wpadł do sklepu. Nie zdążyłam zareagować prócz słów uważaj, młody oberwał drzwiami, przewrócił się aż kabanos wypadł mu z ręki. Kobieta zrobiła oczy Shreka i przeprosiła, wystraszyła się małego ludzika, którego nie widziała. Najlepsze jest to, że natychmiast z podłogi podniósł młodego i przytulił chłopak, może 10-letni. Spotykam niesamowitych młodych ludzi, o nich też kiedyś notkę napiszę. Ticie nic nie było, tylko się wystraszył. Płacz trwał z dwie sekundy.

Teraz śpi, ale rzuca się co chwila. Oj ten żłobek poprzestawiał całkiem jego spanie. On nie śpi, a ja dostaję jobla. Dopiero gdy zasypia mogę zrobić cokolwiek w mieszkaniu.Wcześniej nawet jeść normalnie nie mogę. Najczęściej posiłki połykam byle szybciej. Bardzo zdrowo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz