Wisi głową z łóżka, fotela, pufy i czasami tak schodzi w dół. Czytaj: zderza się z podłogą. Boleśnie i z rykiem. A potem z drżeniem patrzę, czy jeszcze zęby posiada.
- Nie dość, że go niesamowicie pożarło w wielu miejscach i wargę też uszkodził, to ma obite czoło nie wiem od czego, nadto z ugryzieniami, uszkodzoną brodę w dwóch miejscach, usta w kolorze fioletu i pogryzione policzki. Nadto liczne siniaki na nogach i przeciętą szyję.
Jakby to powiedziała moja polonistka - ręce, nogi i rajstopy opadają.
Aż strach myśleć, co będzie dalej, skoro jako 14-miesięczniak tak daje czadu.
Zabawy ma przednie. Bieganie i podskoki na łóżku. Stanie na ruchomym taborecie. Kołysanie się na czworakach na nim.
I te rączki sięgające wszystko. Dziś wylał dwie moje herbaty (zimne), wczoraj sięgnął moje wapno, w piątek tatusiowi rozbił 8 jajek. I taplał w nich jeszcze. Pytałam, jak synek zareagował na rozbicie. Krzyk rozpaczy. A dlaczegóż? Bo tatuś zwrócił uwagę, że źle zrobił. A synek, jak i mamusia uwag nie lubi. :D
U starszego w pokoju co rusz buszuje szperając w szufladzie cóż tam ciekawego znajdzie.
Czort z niego niesamowity.
Piła
Parę wczorajszych fotek:
(jak to się czyta? hmm...)
kurtyna wodna w Pile
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz