- mówiłaś do mnie?
- a do kogo?
- myślałem, że do piekarnika,
Ci faceci. :P
13-tego w piątek kończy się, jak ktoś jest przesądny.
Dwa ostatnie dni to moje masakryczne zmęczenie, musiałam po pracy położyć się spać, bo nie wyrobiłam.
Dziś usiłowałam po południu młodego uśpić, ale ani mu się śniło spać. Wczoraj nie spał po południu do 22 godziny ani pół minuty. Dziś byłam tak zmęczona, że usiłowałam pomóc mu zasnąć, żeby pospać razem z nim. Młodzian urzędował po mieszkaniu i trzaskał u brata szufladami, szafką, jednego grosza wyciągnęłam z jego buzi. Spać nie zamierzał. Przychodził tylko do źródełka wypić świeże mleko i ponownie oddalał się. I przysnęłam. Jak przebudziłam się ogarnęło mnie przerażenie co z młodym, a ten przyszedł do mnie jak spałam, położył się w poprzek na łóżku i spał koło mnie :).
Dopiero koło 19.30 wybyliśmy do sklepów na zakupy zaopatrzyć się w pieluchy. Kupiłam smoczek ale w takim kolorze, by w łóżeczku w końcu go widzieć. Szukania smoczka do snu mam dosyć. :)
Teraz jest blisko północ a ja sobie zajadam szpinak w cieście francuskim. I jakieś berlinki w cieście. Gorące jeszcze. ;) Cóż, jak kocha się jeść to co zrobić. Cóż że 62 kg znów na wadze jest, muszę to jakoś przełknąć. :)
Młody na dworze poczynia sobie znakomicie. Pokonuje już górki w dół (w górę nadal traci równowagę), po stopniach jak wchodzi szuka oparcia więc albo wchodzi na stojąco, albo gdy uzna, że to niebezpiecznie to na czworakach mknie. Dziś usiłując wejść po schodach uznał, że na żywopłocie nie ma co opierać się. :)
Ale jak biegł w kierunku schodów niczym prawdziwy Indianin wydając odgłosy stracił równowagę i runął do przodu. Podniosłam go i patrzyłam tylko, czy zębów nie wybił. Chyba mu jakiś kask na głowę zakupię, bo te zęby i możliwość wybicia nieustannie mnie martwią.
Ciekawi mnie też fakt, że wypuszczony z wózka ZAWSZE chce iść w innym kierunku, niż zaplanowałam, lub gdzie jest domostwo. Ma talent w tym zakresie. Ciężko go przekonać, by ruszył w kierunku właściwym, kończy się przeważnie, że ładuję kawalera pod pachę i idziemy lub do wózka. :)
Starszy na turnieju gier. ;) Dziadkowie go zgarnęli po pierwszym dniu na noc. Przynajmniej jestem spokojna. Rok szkolny zmierza ku zakończeniu. Jak na szkołę średnią daje radę, aż w szoku jestem. :)
Jutro wybywamy na wieś do rodzinki. Zabieramy mamę. Ciekawe, czy wytrzymamy ze sobą. :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz