Dziś babcia dawała wnuczkowi kompot pomimo że mówiłam, żeby nie dawała. Pytam, po co Ticie cukier?? Ksiądz swoje, organista swoje. A na to ogórek małosolny. No to mówię, że rewoltę będzie miał. Po kąpaniu w ciągu paru minut dwa pampki musiałam zmienić, bo oczywiście rewolucja... Ale co tam, babcia wie lepiej. Ręce mi opadają ... albo już opadły.
Dobrze, że razem nie mieszkamy, bo by mnie trafiło. A tu przyniesie lizaka, a tu wspomni, że loda dała spróbować, mimo że wie, że nie życzymy sobie wprowadzania jej diety w życie naszego synka. Bo tylko troszkę dała ://
I mogę sobie mówić i wie, że nie ma robić. I nie wiem, jak nazwać taką czystą złośliwość... Żeby tylko postawić na swoim...
z babcią na huśtawce

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz