Nie wiem, czy jakiś żart dziś przeczytałam.
Rzeczywistość zrobiła się tak ponura , że odechciało się.
Kolejne restrykcje. Każdego dnia ponad 200 chorych. Coraz więcej ofiar śmiertelnych.
Gospodarka w ruinie.
Widmo upadłości.
Wiem co mówię bo małż od dziś jest bezrobotny.
Pomyśleć że niedawno człowiek jęczał i narzekał
No to natura pokazała gdzie jego miejsce.
Człowieka. Największego szkodnika Ziemi.
I wrzuta. Bo zamiast zająć się zwalnianym i pracownikami i realną natychmiastową pomocą przedsiębiorcom rząd woli cisnąć byle tylko wybory się odbyły.
A ja wybory mam w dupie.
Chcę normalności. Pracy. Zwykłych dni. Zwykłych praw i wolności obywatelskich. Które dziś okazały się niezwykle.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz